Wydawnictwa gwarowe w literaturze cieszyńskiej – Dialektische Veröffentlichungen in der Teschener Literatur

Prof. Józef Szymeczek
Wydawnictwa gwarowe w literaturze cieszyńskiej po 1989 roku

Literatura gwarowa jako część cieszyńskiego ludowego nurtu literackiego wychodzi z tradycji XlX-wiecznego piśmiennictwa śląskiego. Ludowy nurt literacki powstawał z publikacji dla ludu oraz lżejszych, obrazkowo-literackich tekstów „Gwiazdki Cieszyńskiej”, wraz z upływem czasu związał się przede wszystkim z twórczością gwarową, która stanowi dziś jego najważniejszy znak identyfikacyjny. Nurt ludowy w przeciągu lat ewaluował od
prymitywizmu regionalnego do swoistej literatury, artystycznie udanej, mające swe specyficzne cechy, oparte przede wszystkim na folklorze. Pomimo podziału Śląska Cieszyńskiego, szczelnej granicy na Olzie, niesprzyjającym warunkom polityczno- społecznym, twórczość autorów nurtu ludowego zachowuje zadziwiającą spójność i podobieństwo. Powodem tego jest przede wszystkim powaga estetyczna całego nurtu, który prezentuje lekko zachowawczą postawę w odróżnieniu od uniwersalnej literatury cieszyńskiej, cechuje go także względny konserwatyzm tematyczny i formalny, brak eksperymentów językowych oraz ogólna przystępność w interpretacji dla szerokiej masy czytelniczej.

Gwarowa twórczość czeskich autorów na Śląsku Cieszyńskim po 1989 roku jest
szczątkowa, poza drobnymi utworami umieszczonymi w regionalnej prasie oraz różnych publikacjach okolicznościowych (np. Slezské zemi – antologia poezji „Literarního kroužku Petra Bezruče při Matici slezské Frýdeckomístecka”, wyd. 1993, 1994, 1995, 1996), nie ma autorów piszących gwarą cieszyńską z czeskimi znakami diakrytycznymi (podobnie jak niegdyś Olga Kufova). Na obrzeżach (kulturowych i geograficznych) Śląska Cieszyńskiego tworzą w gwarze laskiej tylko Olga Tlučkova (1921) oraz Františka Pituchova (1928).
Pierwsza z poetek urodziła się w Bruzowicach, studiowała kolejno w Frydku, Czeskim Cieszynie, Ostrawie. Jest autorką laskich i czeskich wierszy, pisanych często w formie humorystycznych rymowanek, w swym dorobku ma trzy zbiory poetyckie: Z našeho kraja, Sklodanky, Rymovaky.

Druga poetka urodziła się w Starych Hamrach, obecnie mieszka we Frydlancie
nad Ostravicą. Własną twórczość zaczęła pisać stosunkowo późno, przede wszystkim pod wpływem przyjaźni z gawędziarką Anną Dřevjana; swoje wiersze i pieśni, pisane w dialekcie starohamerskim, zawarła w zbiorach: Mojim rodnym (1988), Pesničky od serca (1995), Hlupoty (1997).

Po 1989 roku nurt ludowy zachowuje największą żywotność w polskiej części Śląska Cieszyńskiego, gdzie prawie każda miejscowość może pochwalić się jakimś ludowym pisarzem. Nie w sposób wymienić wszystkich, zatem ograniczymy się wyłącznie do debiutów po 1989 roku. Aktywne środowisko ludowej twórczości znajduje się w podgórskiej miejscowości Wisła, gdzie w 1991 roku, najpierw nieformalnie, później już jako oficjalne stowarzyszenie (od 1999 r.) działa Grupa Twórców „Wiślanie”, skupiająca w swych szeregach różnorakich artystów ludowych, wśród nich także pisarzy i poetów. W 2000 roku „grupa” wydała zbiorową publikację gwarowych wierszy i gawęd pt. Od źródeł
Wisły… wiersze i gawędy Wiślan, a niektórzy z członków doczekali się także
samodzielnych publikacji: Władysława Maryniok-Cieśłarowa – Wisło moja Wisło, Z serca i pamięci, Irena Branc – Kamienie z wiślańskich zboczy (2006), Zerwane liście wspomnień (2007), O czym śpiewają beskidzkie lasy (2012); Maria Szturc – Rok w Wiśle, Zuzanna Bujok – Wisła w moich oczach, Paweł Lazar – Słowem malowane, Anna Złotek Złonkiewicz – Trawa, Kwiaty. Z kolei w pobliskiej wiosce Cisownicy tworzy Helena Wróbel (1935) oraz Jan Sikora (1940). Ich wiersze odzwierciedlają ducha Cisownicy – gwarą pisane wiersze (niekiedy patetycznie, czasami rubasznie) mówią o pięknie okolicznej przyrody, o dawnych i trochę już zapomnianych czasach, o zmieniającej się wsi. Nakładem gminy ukazały się tomiki: Spadają żołędzie J. Sikory oraz Strofy ze Steblówki H. Wróbel. Z
innych autorów wspomnijmy: piewczynię piękna Ustronia – Wandę Mider (autorka antologii Na ustrońskóm nutę (2003) oraz Ustrońskie strofy Wandy Mider (2009)); Lidię Szkaradnik (1956); poetę ze Skoczowa Jana Chmielą (1943-2013) – jest autorem czterech tomików poezji (debiutował 2007 roku tomikiem pt. Wiersze gwarą haftowane) oraz sztuk scenicznych pt. Smowy u Hanki w Jaworzu i Jaworski Wisieli. W kierunku ludowości zerkał także znany aforysta Juliusz Wątroba, wydając w 2001 roku gwarowy tomik To było wczora. Przypatrując się uważnie datom urodzin poszczególnych poetów, szybko można zauważyć, iż jest to gatunek frapujący raczej starsze pokolenie autorów, dla których mówienie gwarą było jeszcze zjawiskiem powszechnym i bliskim, natomiast dla młodej
generacji Polaków z Cieszyńskiego gwara kojarzy się przede wszystkim z anachroniczną mową, która nie jest w stanie w twórczej realizacji oddać refleksje i odczucia młodej duszy a jej używanie uważane jest często za przejaw czegoś „gorszego, niższego” (w slangu młodzieżowym określana jako mowa „wiochmeńska”, a jej użytkownik określany jako: „wsiok”, „wiochmen” itp.). Nieliczny wyjątek stanowi gwarowa twórczość młodej pisarki Katarzyny Szkaradnik z Ustronia i jej poemat pisany gwarą pt. Milka z Trześni.

Na Zaolziu sytuacja jest paradoksalnie inna. Gwara (a zwłaszcza jej wariant
„uliczny” – po naszemu) w użyciu codziennym zachowuje nadal silną pozycję, dla
większości Polaków z Zaolzia gwara jest językiem prymarnym, naturalnym, ezoterycznym i zajmuje pozycję języka ojczystego, co jednak nie przekłada się w żaden sposób na literaturę regionu. Po okresie rozkwitu w latach 70.-90., kiedy nurt ludowy związał się przede wszystkim z Sekcją Folklorystyczną ZG PZKO oraz z trzyniecką Grupą Literacką ’63, przychodzi powolny regres twórczości gwarowej. Zwłaszcza po nagłej śmierci Władysława Młynka i Anny Filipek (obaj zmarli w grudniu 1997 roku) brakuje następców.
Najwyraźniejszą postacią nurtu ludowego na Zaolziu pozostaje tylko
dziewięćdziesięciotrzyletnia Aniela Kupiec – ostatnia żyjąca poetka z „Korzeni”. Z
młodszej generacji swych sił w gwarze próbuje Ewa Sabela-Furtek, która napisała sztukę teatralną „Zaś nic nie wiym”, pisze gwarowe wiersze okolicznościowe. Sporadycznie wychodzą różnego rodzaju zbiory wspomnień i opowiadań gwarowych, np.: Tam około Bogumina (1997) Wincentego Szeligi – zbiór tekstów opublikowanych dzięki inicjatywie Daniela Kadłubca, które wszechstronnie i dotychczas chyba w najbardziej całościowy sposób przedstawiają obraz życia miejscowych ludzi na północnych terenach Śląska
Cieszyńskiego (na tzw. „dołach”); Prowdziwe starzikowe opowiadania (2009) Władysława Wrany – książka przedstawiająca, jak zapowiada część podtytułu, „…tego, co się działo w Stonawie, Olbrachcicach, ale też trochę dalej, czy wspomnienia Stanisłwa Gawlika – Było to a nima .

Najżywiej twórczość gwarowa na Zaolziu rozwija się w ramach amatorskiego ruchu teatralnego, cieszącego się dużą popularnością wśród miejscowej publiczności. Oprócz komedii „sprawdzonych” autorów (Władysław Młynek, Adam Wawrosz), wystawia się także komedie nowe, żywo reagujące na zaistniałe wydarzenia czy zjawiska na Zaolziu. Aktualność tematyczna związana jest także z językową korektą gwary, nie chodzi jednak o znaczące modyfikacje lub zmiany, gdyż język poszczególnych sztuk ma charakter bardziej zachowawczy, stylizacyjny, bardzo różniący się od codziennej mowy Zaolziaków. Poza wspomnianą E. Furtek, komedie gwarowe piszą: Iza Kraus-Żur – W sieci; Halina Wacławek – Tarachmón\ Irena i Jan Czudkowie, autorzy sztuk pisanych jabłonkowską odmianą gwary cieszyńskiej – Przeróbka czyli Tam domy szifóner oraz Aparat czyli Biydnymu krowa mlyka nie dowo, a bogatymu aji byk sie łocieli – ostatnie dwie wydane książkowo w 2012 roku. Liczny udział widzów na poszczególnych spektaklach i niesłabnąca popularność w ich wystawianiu, dobrze rokują amatorskiemu teatrowi na przyszłość i z pewnością należy się
spodziewać nowych komedii gwarowych.

Przednie miejsce wśród miejscowych autorów ludowych z pewnością zajmuje Aniela Kupiec z Nydku. Poetka i pisarka gwarowa z Nydku przez wiele lat pisała do szuflady, sporadycznie publikując wiersze na łamach zaolziańskiej prasy. Za namową Ewy Milerskiej (również poetki z Nydku) pokazuje swe wiersze Danielowi Kadłubcowi – cenionemu już wtedy znawcy kultury, folkloru i języka cieszyńskiego. Ten staje się odkrywcą poetyckiego talentu A. Kupiec, zachęca poetkę do dalszej pracy i namawia do udziału w Konkursie Jednego Wiersza, organizowanym przez SLA. Jej nadesłany wiersz „Karkoszka”, będzie już
świadectwem dojrzałości talentu poetyckiego, zyskuje pierwszą nagrodę i świetne recenzje:

Chodniczkom wąziutkim prziszytepoleczko
ku lesistej ścianie jak łatka slómianno,
śmieje sie do słońca, dziwo sie owieczkom,
kiere żynie gorol każdziutyński rano.

Powiydz mi, poleczko, czy mnie tyn chodniczek
zakludzi do świata, zawiedzie w nieznane,
czy tam je karkoszka, czy jyny patyczek,
co leży na poprzyk tej cesty obranej.

Weznę te karkoszke sękatą, smrekową,
choinę ustroję po gorolsku w pieśni
i pójdę przed siebie han w dalekość nową,
aż zóndę tak kansi, że sie ludziom nie śni…

Aż zóndę tam, kany Czas siodna stolice,
stolice strugacą pomylonych dziejów,
i świat zdziyro z mroków i szarej mortwice,
tam pujdę z gałęzią – zielonej nadzieją!
Beskidzko choina śpiywać beje łasym,
ze sobą wóń zniesie z gr’onia czubatego,
z nią godnie i cicho przistanę przed Czasym –
zrób nóm, powiym, cosi nejcudowniejszego.

A Czas się uśmiechnie i rękę wyciągnie
po gałęź smrekową z karkoszką sękatą,
dźwignie ją wysoko, kaj dioboł nie siągnie,
i wystruże Pokój – na wieczność do światu.

Refleksyjna poezja A. Kupiec jest sugestywna i emocjonalna, często melodyjna jak
piosenka ludowa. Wychodzi z obserwacji i doświadczeń wrażliwej osoby, wchłaniającej okoliczne piękno beskidzkiego pejzażu. Język poetki – gwara środkowocieszyńska, jak podkreśla D. Kadłubiec – jest pomostem między czasami Kochanowskiego a współczesnością. Prozę A. Kupiec pisała równolegle z wierszami i wykorzystywała ją jako swoiste dopowiedzenie tego, co nie zmieściło się w wierszu lub czego nie można było w sposób liryczny wyrazić – jak wspomina autorka: „Chyciłach się i tu i ówdzie napisałach wspomnienia – te opowiadania”. W taki sposób w 1997 roku zostaje wydanych 14 opowiadań w książce pt. Połotane żywobyci – i jak sama autorka objaśnia: „Te opowiadania
to są wspomnienia moich starki, mamy… i wszystko to polega na prawdzie”. W żaden sposób nie chodzi jednak o prozę wspomnieniowo-pamiętnikarską. Wszystkie opowiadania mają chwytliwą, żywą narrację, autorka nie przynudza, nie brnie w szczegóły i rozliczne dygresje (co jest częstą cechą wspomnień), ale trzyma tok opowiadania w jednej, klarownej linii, dzięki temu czytelnik czyta opowiadanie „jednym tchem”. Pisarstwo autorki nie jest opisowe ani schematyczne, jest pisane piękną gwarą z licznymi już dziś archaizmami (np.
„forarbajter”, „orocz” i in.), jest przykładem gwarowego kunsztu prozatorskiego. Nakład 800 egzemplarzy książki, rozszedł się błyskawicznie. W 2005 roku z okazji 85 urodzin poetki wydano książkę, będącą podsumowaniem całego dorobku życiowego – zbiór Po naszymu. Pieszo i na skrzydłach, zawiera jak wiersze (druga część zatytułowana „Na skrzidłach”), tak i opowiadania (część „Pieszo”) ze wcześniejszych publikacji, dopełnione kilkoma nowymi (wyboru dokonał D. Kadłubiec). Pomimo podeszłego wieku sił i wigoru A. Kupiec nie brakuje, w 2011 r. przedstawiła się publiczności na spotkaniu dyskusyjnym
w Książnicy Cieszyńskiej w ramach projektu „Zaolzie teraz”, gdzie w barwny sposób opowiadała o swoim życiu. Jest ostatnią przedstawicielką „starej” generacji autorów, dla których gwara cieszyńska była najbliższą, codzienną mową a nie tylko stylizowanym środkiem wypowiedzi artystycznej. Żyje w pięknym doku drewnianym w centrum Nydku na Farce.4

Prof. Józef Szymeczek
Dialektische Veröffentlichungen in der Teschener Literatur nach 1989

Die Dialektliteratur als Teil des literaturtheatralischen Stils von Teschen geht aus der Tradition der schlesischen Literatur des 19. Jahrhunderts hervor. Der populäre literarische Trend entstand aus Publikationen für die Menschen und leichtere, bildliche und literarische Texte des „Teschener Stars”, mit der Zeit wurde er vor allem in der Dialektproduktion beteiligt, die heute seine wichtigste Identifikationsmarke ist. Der volkstümliche Trend entwickelte sich im Laufe der Jahre vom regionalen Primitivismus zu einer Art von Literatur, die künstlerisch erfolgreich war und ihre spezifischen Merkmale hatte, die hauptsächlich auf Folklore basierten. Trotz der Teilung von Teschener Schlesien, der engen
Grenze an der Olza, ungünstigen politischen und sozialen Bedingungen, bewahrt die Arbeit der Autoren des populären Trends erstaunliche Kohärenz und Ähnlichkeit. Der Grund dafür ist vor allem die ästhetische Schwere des gesamten Trends, der im Gegensatz zur Teschener Universalliteratur eine leicht konservative Haltung einnimmt, aber auch durch relativen thematischen und formalen Konservatismus, fehlende Sprachexperimente und generelle
Interpretationsmöglichkeiten für die breite Leserschaft gekennzeichnet ist.

Das Leitwerk der tschechischen Autoren in Teschener Schlesien nach 1989 ist bis auf kleine Stücke in der regionalen Presse und verschiedenen gelegentlichen Veröffentlichungen (z. B. Slezské zemi – Anthologie der Poesie „Literarního kroušku Petra Bezruče při Matici slezské Frýdeckomístecka”, hrsg. 1993, 1994, 1995, 1996), schreiben keine Autoren den Teschener Dialekt mit tschechischen diakritischen Zeichen (wie einst Olga Kufova). Am Rande (kulturell und geographisch) von Teschener Schlesien, schreiben im Laska-Dialekt nur Olga Tlučkova (1921) und Františka Pituchova (1928). Die erste Dichterin wurde in
Bruzowice geboren, studierte in Frýdek, im Tschechischen Teschen und in Ostrava. Sie ist die Autorin tschechischer- und Laska-Dialekt-Gedichte, oft in Form von humoristischen Reimen, und hat drei poetische Sammlungen in ihrer Ausgabe: Z našeho kraja, Sklodanky, Rymovaky.

Die zweite Dichterin wurde in Stare Hamry geboren und lebt zur Zeit in Frýdlant
an der Ostravica. Sie begann ihre eigene Arbeit relativ spät zu schreiben, hauptsächlich wegen der Freundschaft mit der Schwätzerin Anna Dřevjana; ihre Gedichte und Lieder, in alt-hamerischem Dialekt geschrieben, hat sie in den Sammlungen verewigt: Mojim rodnym (1988), Pesničky od serca (1995), Hlupoty (1997).

Nach 1989 hat der volkstümliche Trend im polnischen Teil von Teschener Schlesien die größte Vitalität, wo fast jedes Dorf einen volklichen Schriftsteller vorweisen kann. Um nicht alle zu erwähnen, werden wir uns nur auf Debüts nach 1989 beschränken. Die aktive Umgebung der Volkskunst befindet sich in der Vorgebirgsstadt Wisła (Weichsel), wo seit 1991 informell und später als offizieller Verein (seit 1999) die Künstlergemeinschaft „Wiślanie” tätig ist, die verschiedene Volkskünstler, darunter Schriftsteller und Dichter versammelt. Im Jahr 2000 veröffentlichte die Gruppe eine gemeinsame Arbeit von Dialekt- Gedichten und eine Geschichte mit dem Titel Od źródeł Wisły… (Aus den Quellen der Weichsel) … Gedichte und Geschwätz der Einwohner von Wisła, und einige der Mitglieder
haben auch unabhängige Publikationen veröffentlicht: Władysława Maryniok-Cieśłarowa – Wisło moja Wisło. Z serca i pamięci, (Weichsel, mein Weichsel. Aus dem Herzen und aus der Erinnerung), Irena Branc – Kamienie z wiślańskich zboczy (Steine von den Weichselhängen) (2006), Zerwane liście wspomnień (Verlorene Erinnerungen) (2007), O czym śpiewają beskidzkie lasy (Worüber die Beskidenwälder singen) (2012); Maria Szturc – Rok w Wiśle (Ein Jahr in Wisła), Zuzanna Bujok – Wisła w moich oczach (Wisła in meinen Augen), Paweł Lazar – Słowem malowane (Mit Worten gemalt), Anna Złotek Złonkiewicz – Trawa,
Kwiaty (Gras, Blumen). Auf der anderen Seite schafften Helena Wróbel (1935) und Jan Sikora (1940) im nahe gelegenen Dorf Cisownica. Ihre Gedichte spiegeln den Geist von Cisownica wider – Dialekt-Gedichte (manchmal pathetisch, manchmal grob), die über die Schönheit der umgebenden Natur sprechen, über die alten und ein wenig vergessenen Zeiten, über das sich verändernde Dorf. Die folgenden Bände wurden von der Gemeinde veröffentlicht: Fallende Eicheln von J. Sikora und Strophen aus Steblówka von H. Wróbel.
Andere Autoren sollten wir auch erwähnen: die Schönheitslobrednerin von Ustroń – Wanda Mider (Autorin der Anthologie Na ustronskóm nutę (2003) und Ustrońskie strofy von Wanda Mider (2009); Lidia Szkaradnik (1956); den Poeten aus Skoczów Jan Chmiel (1943- 2013) – er ist der Autor von vier Gedichtbüchern (er debütierte 2007 mit der Herausgabe von Gedichte mit Dialekt bestickt) und von Theaterstücken, Smowy u Hanki w Jaworzu und Jaworski Wisieli. Auch der bekannte Aphorist Juliusz Wątroba spähte in die Richtung des Volkes und gab 2001 das Dialektband To było wczora heraus. Schaut man sich die Geburtsdaten einzelner Dichter an, so fällt schnell auf, dass dieses Genre die ältere
Autorengeneration fasziniert, für die das Sprechen mit dem Dialekt noch ein häufiges und nahes Phänomen war, während für die junge Generation der Polen aus Teschen der Dialekt vor allem mit einer anachronistischen Rede verbunden und nicht in der Lage ist, die Reflexionen und Gefühle der jungen Seele in einer schöpferischen Erkenntnis zu reflektieren und ihre Verwendung wird oft als Manifestation von etwas „minderwertigem, niedrigerem” angesehen (im Jugendslang wird es als „bäuerlich” bezeichnet und sein Benutzer wird als „Bauer”, „Dorftrottel” etc. bezeichnet). Eine seltene Ausnahme ist das
Dialektwerk der jungen Schriftstellerin Katarzyna Szkaradnik aus Ustroń und ihr Gedicht im Dialekt, genannt Milka z Trześni (Milka aus Trześnia).

In Zaolzie ist die Situation paradoxerweise anders. Der Dialekt (besonders seine
„Straßen”-Variante – in täglichem Gebrauch) behält immer noch eine starke Position, für die meisten Polen aus Zaolzie ist der Dialekt die primäre, natürliche, esoterische Sprache und nimmt die Position der Muttersprache ein, was jedoch in keiner Weise in der Literatur der Region zu sehen ist. Nach einer Blütezeit in den siebziger und neunziger Jahren, als der volkstümliche Trend vor allem mit der Folkloristischen Sektion des ZG PZKO und der Trzyniecka Literarischen Gruppe ’63 verbunden war, kommt es zu einem langsamen Rückgang des dialektalen Outputs. Besonders nach dem plötzlichen Tod von Władysław
Młynek und Anna Filipek (beide im Dezember 1997 verstorben) gibt es keine Nachfolger.
Die prominenteste Figur des Volkstrends in der Zaolzie-Region bleibt nur die
dreiundneunzigjährige Aniela Kupiec – die letzte lebende Dichterin aus „Korzenie” Gruppe. Aus der jüngeren Generation versuchte sich Ewa Sabela-Furtek, die das Theaterstück „Zaś nic nie wiym” schrieb, an Gedenkgedichten im Dialekt. Gelegentlich kommen verschiedene Sammlungen von Erinnerungen und Dialekt-Erzählungen heraus, zum Beispiel: Dort, um Bogumina (1997) von Wincenty Szeliga – eine Sammlung von Texten, die dank der Initiative von Daniel Kadłubiec veröffentlicht wurden, die umfassend und bis jetzt wahrscheinlich am umfassendsten das Bild des Lebens der Menschen in den nördlichen
Gebieten von Teschener Schlesien (in den sogenannten „Gruben”) darstellt; Prowdziwe starzikowe opowiadania (2009) von Władysław Wrana – ein Buch, das zeigt, wie es ein Teil des Untertitels verspricht, „… was in Stonawa, Olbrachcice, aber auch ein bisschen weiter passierte, oder Erinnerungen von Stanisław Gawlik – Es war da, aber ist nicht mehr.”

Die populärste Dialektproduktion in Zaolzie entwickelt sich im Rahmen einer
Amateurtheaterbewegung und erfreut sich großer Beliebtheit beim lokalen Publikum. Neben der Komödie der „verifizierten” Autoren (Władysław Młynek, Adam Wawrosz) gibt es auch neue Komödien, die auf Ereignisse und Phänomene in Zaolzie lebendig reagieren. Die thematische Aktualität bezieht sich auch auf die sprachliche Korrektur des Dialekts, aber es handelt sich nicht um signifikante Änderungen oder Modifikationen, weil die Sprache bestimmter Stücke konservativer, stilistischer ist, ganz anders als die tägliche Rede von den
Einwohnern von Zaolzie. Neben der bereits erwähnten E. Furtek schreiben
Dialektkomödien: Iza Kraus-Żur – Im Netzwerk; Halina Wacławek – Tarachmón \ Irena und Jan Czudek, Schriftsteller der Jabłonkowska-Art des Teschener Dialekts – Przeróbka oder Przeróbka czyli Tam domy szifóner und Aparat czyli Biydnymu krowa mlyka nie dowo, a bogatymu aji byk sie łocieli – die letzten beiden wurden in Buchform im Jahr 2012 veröffentlicht. Zahlreiche Zuschauerbeteiligungen an Einzelaufführungen und ungebrochene Popularität in ihren Auftritten versprechen eine gute Zukunft für Amateurtheater und sicher sind neue dialektische Komödien zu erwarten.

Der erste Platz unter den einheimischen Autoren gehört Aniela Kupiec aus Nydek. Die Dichterin und Dialektschreiberin aus Nydek schrieb viele Jahre lang Werke für die Schublade und veröffentlichte gelegentlich Gedichte in den Seiten der Zaolzie-Presse. Auf Anregung von Ewa Milerska (ebenfalls eine Dichterin aus Nydek) zeigt sie ihre Gedichte Daniel Kadłubiec – einem Kenner der Kultur, Folklore und der Teschener Sprache. Dieser wurde zum Entdecker des poetischen Talents von A. Kupiec, ermutigte die Dichterin, ihre
Arbeit fortzusetzen, und überzeugte sie, am One-Poem-Wettbewerb der SLA teilzunehmen.
Ihr Gedicht „Karkoszka” würde später ein Zeugnis für die Reife ihres poetischen Talents sein, es erhielt den ersten Preis und gute Kritik:

Chodniczkom wąziutkim prziszytepoleczko
ku lesistej ścianie jak łatka slómianno,
śmieje sie do słońca, dziwo sie owieczkom,
kiere żynie gorol każdziutyński rano.

Powiydz mi, poleczko, czy mnie tyn chodniczek
zakludzi do świata, zawiedzie w nieznane,
czy tam je karkoszka, czy jyny patyczek,
co leży na poprzyk tej cesty obranej.

Weznę te karkoszke sękatą, smrekową,
choinę ustroję po gorolsku w pieśni
i pójdę przed siebie han w dalekość nową,
aż zóndę tak kansi, że sie ludziom nie śni…

Aż zóndę tam, kany Czas siodna stolice,
stolice strugacą pomylonych dziejów,
i świat zdziyro z mroków i szarej mortwice,
tam pujdę z gałęzią – zielonej nadzieją!
Beskidzko choina śpiywać beje łasym,
ze sobą wóń zniesie z gr’onia czubatego,
z nią godnie i cicho przistanę przed Czasym –
zrób nóm, powiym, cosi nejcudowniejszego.

A Czas się uśmiechnie i rękę wyciągnie
po gałęź smrekową z karkoszką sękatą,
dźwignie ją wysoko, kaj dioboł nie siągnie,
i wystruże Pokój – na wieczność do światu.

Die reflexive Poesie von A. Kupiec ist evokativ und emotional, oft melodisch, wie
ein Volkslied. Es kommt von den Beobachtungen und Erfahrungen eines sensiblen Menschen, der die umliegende Schönheit der Beskiden-Landschaft absorbiert. Die Sprache der Dichterin – der Mittel-Teschener Dialekt, wie D. Kadłubiec betont – ist eine Brücke zwischen Kochanowskis Zeiten und der Neuzeit. A. Kupiec schrieb Prosa parallel zu den Gedichten und benutzte ihn als eine Art Zusatzwort dessen, was nicht in das Gedicht passte oder was nicht lyrisch ausgedrückt werden konnte – wie die Autorin sich erinnert: „Ich
nahm und schrieb hier und da Erinnerungen – diese Geschichten.” Auf diese Weise wurden im Jahr 1997 14 Kurzgeschichten in dem Buch mit dem Titel Połotane żywobyci veröffentlicht – und wie die Autorin selbst erklärt: „Diese Geschichten sind Erinnerungen an meine Eltern, meine Mutter … und all das ist wahr.” Auf keinen Fall handelt es sich jedoch um Memoiren oder einfache Erinnerungen. Alle Geschichten haben eine eingängige, lebhafte Erzählung, die Autorin langweilt nicht, geht nicht ins Detail und Abschweifungen (was ein häufiges Merkmal von Erinnerungen ist), sondern hält die Geschichte in einer
klaren Linie, dank der der Leser die Geschichte „in einem Atemzug” liest. Das Schreiben der Autorin ist nicht deskriptiv oder schematisch, es ist in einem schönen Dialekt mit zahlreichen Archaismen geschrieben (zB „forbarajter”, „Orocz” und andere), es ist ein Beispiel für dialektische Prosakunst. Die Auflage von 800 Exemplaren des Buches wurde schnell ausgekauft. Im Jahr 2005, anlässlich des 85. Geburtstages der Dichterin, wurde ein Buch veröffentlicht, das eine Zusammenfassung aller Errungenschaften des Lebens darstellt
– die Sammlung Po naszymu. In Pieszo i na skrzydłach befinden sich sowohl Gedichte (der zweite Teil des Titels bedeutet „Auf Flügeln”), als auch Geschichten (der erste Teil bedeutet „zu Fuß”) aus früheren Veröffentlichungen, ergänzt durch einige neue (Auswahl von D. Kadłubiec). Trotz des fortgeschrittenen Alters fehlt es A. Kupiec an Stärke und Kraft nicht, 2011 präsentierte sie sich dem Publikum bei einem Diskussionstreffen im Teschener Buchladen im Rahmen des Projekts „Zaolzie jetzt”, in dem sie farbenfroh von ihrem Leben erzählte. Sie ist der letzte Vertreter der „alten” Generation von Autoren, für die der Teschener Dialekt die nächste, alltägliche Rede war und nicht nur ein stilisiertes Mittel des
künstlerischen Ausdrucks. Sie lebt in einem schönen Holzhaus im Zentrum von Nydek auf der Farka.4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *