Gwara cieszyńska a język polski – Die Teschener Mundarten und das Standardpolnische

Jan Puczek
Gwara cieszyńska a język polski

Jest dla mnie zaszczytem, że biorę udział w tak znakomitej konferencji, i
jednocześnie chciałbym podkreślić, że opracowanie tego wystąpienia było dla mnie zadaniem trudnym. W krótkim wystąpieniu mam porównać naszą (moją) gwarę cieszyńską z językiem narodowym. Nie jestem polonistą ani slawistą, ale organizator konferencji uznał, że gwarę cieszyńską dobrze znam i wyczuwam jej subtelności. Występuję tu jako użytkownik gwary cieszyńskiej, stąd moje uwagi o niej nie mają charakteru profesjonalnego i zwracam uwagę tylko na pewne jej elementy. Przytaczając w dalszej części niektóre teksty gwarowe pragnę podkreślić, że jest różnica między gwarą pisaną i gwarą mówioną.

W moim domu rodzinnym mówiło się na co dzień gwarą, ale w sprawach, że tak
powiem oficjalnych czy dotyczących nauki, szkoły, rodzice, a zwłaszcza matka dbała, wymagała od synów poprawnej polszczyzny. Moim celem jest pewne przybliżenie Państwu gwary cieszyńskiej, która, jak każda gwara o wielowiekowym rodowodzie, jest interesująca, piękna, wzbogaca wiedzę o języku narodu i stanowi źródło badań dla wielu językoznawców.

Język, dialekt, gwara, a zwłaszcza żargon związane są ze sposobem bycia, toteż
zmiany, jakie następowały w stopniu coraz bardziej przyśpieszonym po II wojnie światowej spowodowały zanik wielu słów używanych powszechnie np. w związku z uprawą ziemi, gospodarstwem, życiem domowym, wielu zwyczajami itd. Mój ojciec (ur. 1892) znał i używał, mogę powiedzieć, kilka set dotyczących np. pracy z końmi, rolnictwa i hodowli, narzędzi i prostych maszyn, bo każdy siedlok (rolnik, który posiadał parę koni) miał swoją kuźnię, młyn wodny lub wiatrak itd. Większość z tych słów, nie zapisana, bezpowrotnie zanikła, a dziś, niektóre potocznie użyte przeze mnie dla żartu np. w sklepie: skórzica,
żymła, sznytlok, nowe korzyni, maszynki, krupica, zorkowo kawa, fusekle i in. wywołują konsternację nawet starszych ekspedientek.

Dla ucznia podane przez nauczyciela definicje: języka, dialektu i gwary są
jednoznaczne. Dla lingwisty granice między tymi pojęciami są już dość płynne, a gdy chodzi o uznanie danego etnolektu, czyli mowy określonej grupy etnicznej starającej się o uznanie ich języka za mniejszościowy, sprawy stają się podstawowe, zwłaszcza, gdy związane są z różnymi aspektami politycznymi. Na Śląsku Cieszyńskim w porównaniu do niektórych innych części Śląska – Śląska Górnego czy Opolskiego, ten problem nie występuje. Świadomość, że mówimy „po naszymu”, rozmawiamy w „naszej rzeczy”, czy jak to prof. Ewa Chojecka określiła w „mowie cieszyńskiej”, czyli po polsku – ale „po naszymu”, kształtowała się od czasów Reformacji, mocno utrwalała po pokoju w
Altranstadt (1706 r.), patencie tolerancyjnym cesarza Józefa II (1781 r.), a połączyła się z pragnieniem odzyskania przez Polskę niepodległości i połączenia z Macierzą wyraźnie od Wiosny Ludów.

Co wpłynęło na to, że ludność Śląska Cieszyńskiego, od 1327 roku przez sześć
wieków będącego poza Polską, pozostała przy polszczyźnie? Niekwestionowanym czynnikiem kodyfikacji, upowszechniania i utrwalania się języków narodowych była konieczność przetłumaczenia Biblii i jej upowszechnienie w językach narodowych. W dalszej kolejności były to postylle i kancjonały. Na Śląsku Cieszyńskim przez ponad dwa wieki w kościołach ewangelicy śpiewali wprawdzie nabożne pieśni w języku czeskim
(kancjonał Jerzego Trzanowskiego – Cithara sanctorum), ale przy braku tekstów pieśni polskich, a także urzędowym języku czeskim, słowo pisane z kancjonału Jerzego Trzanowskiego, Ślązaka cieszyńskiego, jak sam się określał, tworzyło i utrwalało się jako pewne SACRUM. Kazania wygłaszane były dla ludu po polsku. Znamiennym może być fakt, że pierwsza polska książka napisana i wydana w Cieszynie, skierowana do ludu to
„Wierność Bogu i cesarzowi w czasach powietrza morowego” ewangelickiego księdza Jana Muthmanna, zawierajała zalecenia, jak przeciwdziałać szerzeniu się zarazy. W sprawie swojego języka ks. Muthmann w przedmowie pisze między innymi:
„pędziły mnie wnętrzności moje tym krótkim, prostym, a szczerym traktatem usługować ludowi Bożemu (…) osobliwie, którzy są języka polskiego, a sposób pisania mego albo stylus lekka jest polszczyzna, niekiedy według zwykłości teraźniejszych słuchaczów moich accomodowana, bo nie uszom piszę, ale sercu.
Z szacunkiem odnosi się do pieśni cieszynianina ks. Jerzego Trzanowskiego, ale też zwraca uwagę: „Słuszna ale jest, żebyśmy i za czasów naszych polskim językiem śpiewali Panu pieśni nowe”, i wśród pieśni wyjętych z „Kancjonału polskiego” z 1673 r. przytacza także Psalm 91 według Jana Kochanowskiego „Kto się w opiekę”. Zwróćmy uwagę, że słowa te zostały napisane w roku 1716, a cieszyński pastor kierował swoje teksty do ludzi prostych,
niewykształconych. Jego słowa dobitnie potwierdzają, jakim językiem mówiła tutejsza ludność. Przytoczmy tu jeszcze słowa z „Gwiazdki Cieszyńskiej” (tygodnik) z roku 1854:
„kiedy czytamy dzieła sławnych pisarzy polskich, np. Kochanowskiego, zdaje nam się, jakby pisali je teraźniejsi Ślązacy” oraz wybitnego slawisty Kazimierza Nitscha, który w 1909 roku napisał: „Śląsk (…) jest to jedyna znana mi część Polski, gdzie nieliczna klasa wykształcona (nawet uczniowie polskiego gimnazjum w Cieszynie) nieraz świadomie posługuje się w mowie potocznej dialektem.”
Czytelnik czy słuchacz może kwestionować eksponowanie tu wpływu
protestantyzmu na kształtowanie się języka polskiego i gwary w Księstwie Cieszyńskim, ale to protestantyzm w czasach Reformacji wyznaczył pewne standardy kształtujące język poprzez nauczanie, obowiązek szkolny, upowszechnienie druku, a cnotą było umieć co najmniej czytać, zwłaszcza Pismo Święte i śpiewać z kancjonału.

Nauczania szkolnego w języku polskim, a nie czeskim w szkołach katolickich,
domagał się w 1807 roku eksjezuita, inspektor szkolny ks. Leopold Szersznik (1747-1814). Jednakże szkoły katolickie były na etacie państwowym, z urzędu podporządkowane językowi czeskiemu, podczas gdy szkoły ewangelickie utrzymywane przez zbory, tym samym posiadały znaczną niezależność. Przebudzenie narodowe przyczyniło się do wydania w znacznym nakładzie w 1857 roku opracowanego przez ks. Antoniego Janusza (1820-1861), proboszcza w Zebrzydowicach, śpiewnika katolickiego, którego skrócony tytuł brzmiał: Kancyonał Katolicki i razem Książka modlitewna. Drukowany czcionką
łacińską, miał wiele wydań. W 1865 roku Kościół ewangelicki dotychczasowy śpiewnik czeski zastąpił nowym śpiewnikiem ks. Jerzego Heczki po nazwą Kancyonał czyli śpiewnik …, który, drukowany początkowo czcionką gotycką, w ciągu prawie 100 lat miał 21 wydań. Poezja, a także muzyka pieśni obydwu śpiewników miała zasadnicze znaczenie dla kształtowania języka i polskości ludności Śląska Cieszyńskiego po obu stronach Olzy.

A problem pewnej odrębności leksykalnej, gramatycznej i fonetycznej gwary
cieszyńskiej? Jak już wspominałem w potocznej mowie – rzeczy po naszymu, używana była gwara, ale w szkole, urzędzie, kościele, uczonych na pamięć wierszach, pieśniach nabożnych obowiązywała poprawna polszczyzna.

Zajmijmy się teraz bliżej samą gwarą. Według językoznawców polskich gwara czy dialekt Śląska Cieszyńskiego wyewoluował ze staropolszczyzny, zachowując do czasów współczesnych wiele cech języka staropolskiego, takich jak słownictwo, składnia itd. Duży wpływ na kształtowanie się gwary miały też i mają języki: czeski, niemiecki i współczesny język polski. Natomiast czescy językoznawcy twierdzą, że gwara cieszyńska wykazuje większe podobieństwo do języka czeskiego niż do współczesnej polszczyzny. Dla rodowitego Ślązaka cieszyńskiego wpływy języka czeskiego na jego rzecz (język, mowę)
nie są tak wielkie, jak utrzymują to badacze czescy. Przykłady zapożyczeń z języka czeskiego np. aspoń (przynajmniej), bezmala (podobno, nieomal), cesta (droga), dej, dowej pozór! (uważaj!), chnet (zaraz), łożarty (pijany), łostuda (kłopot, wstyd), łowiynzina (wołowina), pójczować (pożyczać), skórzica (cynamon), stróm (drzewo) i inne nie zmieniają faktu, że językiem ludu Śląska Cieszyńskiego w jego odmianie gwarowej był język polski. Pisał w połowie XIX wieku pastor Karol Koczy z Ustronia w wydanym przez siebie w 1853 roku Kancjonale:
„Aczkolwiek język czeski jako pobratymczy nam Polakom dość jest zrozumiały, przecie nikt nie zaprzeczy, że nasz ojczysty jest nam najzrozumialejszy, czego niezbitym dowodem jest i to, że u nas wszędzie polskie Biblie czytane, polskie modlitwy… i kazania głoszone [w języku polskim]…”

Zaznaczmy tu jeszcze, że wpływy niemieckie, w porównaniu do gwar górnośląskich, na które silnie oddziaływała industrializacja i pruska germanizacja, i opolskich, w gwarze cieszyńskiej są niewielkie.

Mówiąc o gwarze cieszyńskiej pominę jej znaczną odmienność w okolicach
Jabłonkowa i Istebnej (gwary jabłonkowskie), a nawet Wisły. Ta gwara, która jest najbliższa „cieszyńskości”, jest żywa na obszarze od okolic Wapienicy i Czechowic-Dziedzic na wschodzie, po Ligotkę Kameralną i Błędowice na zachodzie i Nawsie w dolinie Olzy na południu. Na obszarze tym od końca XVIII wieku było kilkanaście kościołów ewangelickich. Gwara cieszyńska, spośród gwar polskich, według wybitnych językoznawców (Jan Bystroń (starszy), Kazimierz Nitsch, Jan Miodek) jest najbliższa językowi polskiego renesansu, czyli jak to się potocznie mówi „językowi Mikołaja Reja i Jana Kochanowskiego”. Zaznaczmy też, że gwara cieszyńska jest znacznie różna od tzw.
ślunskiej godki, lansowanej obecnie na Górnym Śląsku i częściowo na Opolszczyźnie; bliższa jest literackiej polszczyźnie.

Cechy wyróżniające gwary cieszyńskiej w zakresie fonetyki to:
– brak mazurzenia – czyli wymowy spółgłosek sz jak s, cz jak c, ż jak z
– rozróżnianie dźwięcznego h od bezdźwięcznego ch
– w części zachodniej części Słaska Cieszyńskiego – odróżnianie wymowy rz od ż i
wyczuwalne fonetyczne rż lub rsz
– połączenie rzy wymawia się rzi, np. krziż (krzyż), przi (przy), prziszeł (przyszedł), rzić – jako część ciała, ale już żyć – czyli być, istnieć
– brak dyftongizacji czyli dwugłosek np. jako o lub ó w wyrazach k oza, ojciec itp.
– rozróżnianie pochylenia samogłosek ó w odróżnieniu do u, np. Bóg i buk
– w zasadzie wszystkie wyrazy zaczynające się samogłoską o wymawia się jak ło, ale bez dyftongizacji (dwugłosek), np. łón (on), łokno (okno), łobiyrać (obierać), łostrzynżlice (jeżyny), łopica (małpa) łodezwać (odezwać); w efekcie pewnej hiperpoprawności dawniej dzieciom zdarzało się mówić w szkole: okieć, (łokieć), opata (łopata)
– samogłoska ą (nosowe o) jest wymawiana:
jako ón, óm (lub nosowe ó), np. wzión (wziął), Ślónsk (Śląsk), rómbać (rąbać), sómsiod (sąsiad), bałamóncić (bałamucić) sóm (są), rynkóm (ręką)
– samogłoska nosowa ę jest wymawiana:
przed spółgłoskami jako ym, yn, (ewentualnie y nosowe), np. gymba (gęba), gynsty (gęsty), tyndy (tędy), kieryndy (którędy), rynka (ręka), gymba (gęba), jynzyk (język), piynta (pięta), dziynki (dzięki), piynć (pięć)
– przed spółgłoskami nosowymi zamiast o (również z a pochylonego) jest ó, a zamiast e – y np. wróna (wrona), bróna (brona), pón (pan), ziymia (ziemia).

Niektóre elementy fleksji
Czasowniki:
– Przy odmianie czasowników występuje słówko żeś lub żech, albo końcówka -ch, np. byłżeś, byłżech, byłech
– końcówka -ę wymawiana jest -ym, np. bierym, robiym, bierymy
– końcówka -am wymawiana jest -óm, np. łykóm, zwracóm, zwracómy
– końcówka -em, -am wymawiana jest -ech, -ach np. widziołech, plotkowałach.
Przymiotniki:
W przymiotnikach rodz. żeńskiego w mianowniku l.p. ostatnią zgłoskę a wymawia się jako o np. piekno, kudłato
Rzeczowniki:
– w rzeczownikach rodz. żeńskiego obcego pochodzenia w mianowniku l.p. końcówki
-ia, -ja wymawiane są jako -ija, -yja, np. geografija, legitymacyja, restauracyja, partyja.

Wymowa przykładowych liczebników:
jedyn, trzi, piynć,jedynost, patnost, dewatnost, dwacet, jedna dwacet, dwija dwacet, piyndzia dwacet, trzicet, pindziesiónt, dwiesta.
Charakterystyczne w gwarze cieszyńskiej było też wypowiadanie się o małych
dziewczynkach w rodzaju nijakim: Haniczka poszło do szkoły, lub nawet same dziewczynki mówiły tak o sobie: jo chciało, jo rozbiło zdrzadło. Ta forma stosowana była (w rodzinach ewangelickich) do roku konfirmacji (13-14 lat), po czym do zamążpójścia następowało przejście na rodzaj męski: Haniok chcioł, Helek mioł, a po ślubie to już była Hania, Hela.
W gwarze cieszyńskiej obecne są tzw. głębokie archaizmy, wyrazy, które typowe
były dla wcześniejszych faz rozwojowych polszczyzny. Do takich form można zaliczyć wyrazy: błecha (pchła), cima, cimok (ciemność), po ćmoku, po cimoku (po ciemku), chrobok (robak, owad), darzić się (powodzić się), padać, padoł (powiadać, powiadał), Gody, na Gody (Boże Narodzenie), gorzeć, zgorzało lub zgorało (palić, spaliło się), modry (niebieski), nabrusić (naostrzyć), nasuć (nasypać), nawarzić (ugotować), nimoc, nimocny (choroba, chory), nieskorzij, nieskoro (później, późno), płachta (prześcieradło), wiesieli (wesele), czyrwióny (czerwony) i in. Wyrazy te używane są nadal w mowie potocznej. W
opracowaniu tym pominięto nazwy przedmiotów, czynności związanych z np. dawnymi formami gospodarki, zwyczajami itp.

Prezentacja tekstów gwarowych
1. Jura Gajdzica (1777-1840) – chłop z Cisownicy, rolnik, furman, bibliofil, autor
pamiętników, twórca pierwszego polskiego ekslibrisu chłopskiego. Jego pamiętnik jest napisany polszczyną, jaką znał, z elementami gwary.

Dlo pamięci Narodu Ludzkiego
Roku od narodzenia 1805 była Woyna bardzo wielka z Francuzem, a iuż był u Wiszkowa1, potym szło Mozgalski Woysko Carskimu na pomoc, a było go bardzo moc, iak prochu, ale tam niedługo było, bo się chned zbili i zostało tam Rusuw bardzo moc i Pręnc2 Mozgalski, potym się wróciło prętko, poczęli się tam iść pierwszy o Michale, a szli aż do Ondrzeja, a nazodz poczęli iść przed Gody, ten Rok był bardzo mokry a późny mysmy tu nic nie mogli zasioć, przed Mokrem a forszponami3 potom się Choroba bardzo rozmogła w zimie także Ludu bardzo moc wymrziło wszędy po całym Okręgu Swiata. I Ksiąnc Kłapsia4 przi
Cieszynie. Szpital tam był na Kierchowie, potym zas to było ućichło ta woyna.

1 Wyszków – miasto na Morawach; potem bitwa pod Sławkowem (Slavkow k/Brna – Austerlitz, 2 XII 1805)
2 Pręnc – książę, ? brak danych
3 Vorspann – podwoda, obowiązek dostarczania transportu np. dla wojska
4 Jan Kłapsia – pastor w Cieszynie

W Roku 1817 tochmy tu odprawiali Pamiątkę Reformacye Doktora M. L. 300 stuletni, to trefiło dnia drugiego przed Nowem, tochmy opchodzili iak naypiękniey wkierem Kośćiele mogli, w naszym Cieszynskim Kosciele były 4 Słupy przi Oltarzu, potych Slupach same Lampy, na Oltarzu ośiem swiec między nimi Orzel ten neypierwszy.

2. Fragment listu sprzed I wojny światowej ze zbioru listów rodziny Gryczów w
Cisownicy (autorkę i adresatów nie zidentyfikowano):
Jużech wóm pisała aż mi takich głupich rzeczy nie wyczytocie a tyć zaś se
naszeł żech ci miała pod pisać że wom to wszystko zapłace jak jo pospoł
miała ty myśli że tych 6000 tysięcy nie będę już płacić że ty moż dostać 4000
tysiące a ty dwa tysiące możecie mieć długu [ – ] nie chciałach już płacic
Notara że ojciec może też coś płaćić dy kazowoł kupować a jeszcze bardzej
nie chciałach drogowego płacić teroz mowił żeji ojciec nie mo teraz
piniędzy i dycki już bron ila zechcie dować piniądz na ten interes i upłate i
telkim kłopotem intabulacyja dałach ostatek jo nie mom takigo sumienio
jako twój ojciec żeby na czyjim bogactwie siedzioł sym bez długu Podpisac
żech się mogła ale Bajcarka że wypłace ale nie Bujokową dy nie
potrzebowała jeszcze wtedy wszyckich piniędzy i miała zaintabulyrow w
złocie na chałupe czemuś mi to już też prugujesz mie dopaść rozmaitemi
figlami…

3. List do syna, I wojna światowa
29/5 1915 Kochany Janku
Pozdrawuję cię serdecznie i donoszę ci żechmy tusą zdrowi i powodzenie nasze jak zwykle czasy tu unas dobre jeny deszcza by było trzeba więcej bo ziemioki kany wgorszem biednie wschodzą a mało go bywuje choć popadze to nigdy niezamokie jak by było trzeba dostali my pismo od ciebie dzisio co było pisane 26 maj i dziwne mi to żetak chnet przyszło czyś sie omylił a odpisz nom też tam kraj ze już tam trześnie są zdrzałe pisze tu fran? Kropiowski że sie tam mo dobrze Tak z Bogiem do zobaczenia niech cie Bog opatruje od wszystkiego złego co na cie czako.
(Matka straciła w I i II w. św. czterech synów)

3. Tekst gwarowy wzięty z internetu:
Na Grómnice pół piwnice…
„Na grómnice pół piwnice”, tak kiejsi hań downij prawili gazdowie, a szli sie podziwać, kiela je ziymioków a rzepy w corkach w piwnicy. Kiery był bardziyj chytry to to poradził porachować, ale musioł wiedzieć, wiela tego było, jak sie skludzało wszycko na jesiyń.
Ganc na isto tego nie szło porachować, bo jak sie kómu krowa łocieliła, abo świnia łoprosiła, to sie wiyncyj dowało żrać. Zoleżało to też jaki był rok a jak ziymia łobrodziła. Dobry gazda a gaździno mieli mieć na grómnice połówke tego, co skludzili na jesiyń. Młody gazda, kiery jeszcze nie umioł tak ganc gospodarzić, musioł na wiosne iść do fotra abo do łujca, coby mu dali ziymioków a rzepy, albo łobilo, bo proł zwiyrzyntóm wiela wlezie, a potym, to co nie zeżrały wyciepowoł na gnój. Tak sie nieśmiało robić. Na rok już był móndrzejszy, a jego baba też, bo wiedzieli łobo, że muszóm futrować bydło podle tego wiela, kiery zwiyrz zeżere.

4. Henryk Pasterny – cieszynianin, który na emeryturę wrócił do rodzinnego miasta, a od trzech lat pisze wiersze w gwarze cieszyńskiej i jej translacji na język literacki.

Downy Cieszyn – fragment

Kaj tyn downy Cieszyn,   Gdzie ten dawny Cieszyn,
Kiery móm w pamiynci.   Który mam w pamięci
Co eszcze spóminóm,       Że jeszcze go wspominam,
To je moji szczynści.        To jest moje szczęście.
Nejwyncyj utropy              Najbardziej mi brakuje
Ze sklepami w mieście    Wielu sklepów znanyvh,
Chybio mi wiela tych,      Przepięknie zdobionyvh
Kierech mioł po ceście.    Rzeźbionych witrynami
Wiela zocnych ludzi,        Wielu zacnych ludzi,
Kierych fórt pamiyntóm,  Których wciąż pamiętam,
Przeniyśli na kierchów,     Przenieśli na cmentarz,
Na kwatere świyntóm.     Na kwaterę świętą.

5. Józef Golec (1935-2017) – urodzony w Cieszynie, znakomity pedagog, nauczyciel
plastyki, mieszkał i pracował w Sopocie i Cieszynie; autor wielu prac dotyczących historii Sopotu i Śląska Cieszyńskiego i innych. Z jego ostatniej większej pracy, Cosi niemoreśnego, ale wiesiołego, zawierającej około sześć tysięcy w większości
niecenzuralnych,”soczystych” przysłów, powiedzeń, przekleństw, związanych z gwarą cieszyńską, cytuję, z pewnym trudem wybrane, te mniej rażące delikatne ucho wrażliwego człowieka.

Cosi niemoreśnego, ale wiesiołego
A bo jo wiym, kaj jóm błechy żeróm?
Jak dioboł dokopie, to aż z daleka smerdzi.
Był tak nacinkany, że nie poznoł swoji baby.
Jak chcesz furmanić, musisz cesty nie ganić.
Nigdy mu nie łodmówiły, kiere mu sie śniły.
Jak się mosz? – Jak dioboł w zakrystyji.
Choć już nie bardzo młody, myśloł, że zaś bedóm gody.
Łóna mo na niego sto chynci.
Po wczorajszyn rzazaniu jeszcze nie może przińść do siebie.

6. Anegdota
– Co byś zrobił, jakbyś słyszoł wieczór pod łoknym, że tam się isto kierosi
pora koczkuje?
– Na wzión bych putnie wody i wyloł przez łokno.
– Tóż, tak żech też wczora wieczór zrobił.
– Nó ji co?
– No ji moja baba wlazła do chałupy ganz mokro.

Co dalej z gwarami?
Szacuje się, że na świecie istnieje około 5 – 6 tysięcy języków. W
ostatnich dziesięcioleciach corocznie zanika około 50 języków. A co z
gwarami? Nauczanie w językach narodowych od wczesnego dzieciństwa po
coraz powszechniejsze studia wyższe, napór środków masowego przekazu,
upowszechnianie się języków obcych, komputer i internet z jego
specyficznym językiem i dominacją w nim języka angielskiego, migracja
ludności itd. powodują wypieranie gwary. Większość słownictwa naszych
dziadków bezpowrotnie zanikła.

A jak to wygląda na Śląsku Cieszyńskim? Po lewej stronie rzeki Olzy,
czyli na Zaolziu, język polski, a więc i gwara cieszyńska są integralną
cząstką świadomości narodowej. Kto rozmawia w domu po polsku, posyła
dzieci do polskiej szkoły, ten zachowuje swoją przynależność do
narodowości polskiej. W przeciwnej sytuacji następowała i postępuje
czechizacja. Gwara cieszyńska ma się na Zaolziu lepiej niż po naszej stronie,
ale staje się malejącą nieustannie mniejszością. Proporcje narodowości
polskiej i czeskiej na Zaolziu na stulecie niepodległości dwóch państw się
odwróciły.

Po naszej stronie Olzy w ostatnich dziesięcioleciach nastąpił wzrost
zainteresowania gwarą, uczy się dzieci gwary w szkołach, organizowane są
konkursy gwary, coraz więcej osób dorosłych pisze gwarą, wydaje wiersze i
opowiadania. Trudno jednak oczekiwać, że gwara wróci powszechnie do
języka codziennego. Jak mówił mój ojciec: „zmieniają się ludzie, zmieniają
się czasy, zmienia się świat”. Jakaś część gwary się zachowa, a także akcent
i wymowa. Dziękuję za uwagę.

Na zakończenie jeszcze wiersz gwarowy, którego translacji nie będzie.
Helena Wróbel (Helek ze Steblówki) Cisownica

Prowincjałki w Warszawie

Zaroz po wojnie
przijechoł do Warszawy
z prowincyji lud ciekawy.
I tak pokraczujóm krok po kroku,
Aż łuwidzieli, kajsi na boku
Dómek z ogródkym, bez łuroku.
Baba za babóm zaroz gdera,
Cóż to je za pakamera?
Bo napisane mo dwa zera!
Piyrszo jim mówi swoji zdani,
Że to je szpitol, mojo pani,
Bo ciyngiym tam słychać wielki stynkani.
A drugo prawi: hej, kobiety,
Że to redakcja jest, niestety,
Bo tam na gwoździu wiszóm gazety.
Trzecio baba zaś się chwali:
To łodlywnia jest metali,
Bo żech słyszała, jak tam lali.
Łusłyszoł ty mowy posterunkowy
I sie łodezwoł w taki słowy:
Wszystkie po trochu macie rację w kupie,
Bo tam się siada na gołej … .
Na chwilę, by odpocząć sobie mile.

Jan Puczek
Die Teschener Mundarten und das Standardpolnische

Es ist eine Ehre für mich, dass ich an einer so renommierten Konferenz teilnehmen darf. Gleichzeitig möchte ich betonen, dass die Vorbereitung dieses Vortrags für mich eine schwierige Aufgabe war. Während eines kurzen Vortrags soll ich meine Teschener Mundart mit dem Standardpolnischen vergleichen. Ich bin kein Polonist oder Slawist, der Veranstalter der Konferenz meinte aber, dass ich die Teschener Mundarten gut kenne und die Feinheiten erspüre. Ich trete hier heute nur als Sprecher der Teschener Mundart auf, daher haben meine Anmerkungen keinen professionellen Charakter. Ich möchte lediglich
Ihre Aufmerksamkeit auf bestimmte Elemente der Teschener Mundart lenken. Obwohl Sie es im weiteren Teil des Vortrags bei manchen Mundarttexten selbst lesen werden, möchte ich dennoch betonen, dass es eine Diskrepanz zwischen der geschriebenen und der gesprochenen Mundart gibt.

In meiner Familie zu Hause sprach man tagtäglich die Mundart, aber bei so
genannten offiziellen Angelegenheiten wie Schule oder Lernen, verlangten die Eltern, insbesondere meine Mutter, dass ihre Kinder das richtige Polnisch sprechen. Ich möchte Ihnen die Teschener Mundart gerne näher vorstellen, die – wie jede Mundart – mit einem jahrhundertealten Ursprung, sehr interessant und schön ist und damit das Wissen über die Sprache der Nation bereichert sowie eine Forschungsquelle für viele Sprachwissenschaftler darstellt.

Eine Sprache, ein Dialekt, eine Mundart und insbesondere ein Jargon hängen eng mit dem Lebensstiel zusammen. Daher führten Änderungen, die nach dem II. Weltkrieg besonders schnell eintraten, zum Verlust von vielen alltäglich genutzten Wörtern – so z.B. im Zusammenhang mit der Landnutzung, mit der Landwirtschaft, mit dem häuslichen Leben und mit vielen Bräuchen usw. Mein Vater (geb. 1892) kannte und benutzte einige Hundert Wörter, die z.B. die Arbeit mit Pferden, den Landbau und die Zucht, das Werkzeug und einfache Maschinen betrafen, da jeder siedlok (Bauer, der über ein paar Pferde verfügte) eine Schmiede, eine Wassermühle oder eine Windmühle usw. besaß. Die meisten dieser Ausdrücke, nicht niedergeschrieben, verschwanden unwiederbringlich und heutzutage, wenn ich einige dieser Wörter nur so zum Spaß im Geschäft verwende – wie z.B. skórzica, żymła, sznytlok, nowe korzyni, maszynki, krupica, zorkowo kawa, fusekle und andere – rufen sie sogar bei den älteren Verkäuferinnen Verwunderung oder Unverständnis hervor.

Für Schüler sind die von dem Lehrer angegebenen Definitionen der Sprache, des
Dialekts und der Mundart eindeutig. Für einen Sprachwissenschaftler ist die Abgrenzung zwischen diesen Begriffen schon mehr flüssig. Wenn es sich aber um die Anerkennung eines Ethnolekts handelt, also einer Sprache, die von Sprechern einer ethnischen Gruppe verwendet wird, die sich bemühen, dass diese als Minderheitssprache anerkannt wird, gibt es Grundsätze, insbesondere wenn sie mit verschiedenen politischen Aspekten zusammenhängen. Im Teschener Schlesien, im Vergleich zu anderen Gebieten Schlesiens –
Oberschlesien oder Oppelner Schlesien, tritt dieses Problem nicht auf. Das Bewusstsein, dass wir „po naszymu”[in unserer Sprache] sprechen, uns in „naszej rzeczy” [unser Sache] unterhalten oder wie Prof. Ewa Chojecka sagte, in „Teschener Sprache“, also in polnischer Sprache – aber – „po naszymu”, bildete sich schon seit den Zeiten der Reformation heraus.
Es prägte sich nach dem Frieden von Altranstädt (1706 r.) und nach dem Toleranzpatent von Kaiser Josef II (1781 r.) stark ein und vereinigte sich mit dem Bedürfnis nach Erlangung der Unabhängigkeit durch Polen und der Verbindung mit dem Vaterland nach dem Völkerfrühling.

Was beeinflusste die Tatsache, dass die Bevölkerung des Teschener Schlesiens, das seit 1327 über sechs Jahrhunderte nicht zu Polen gehörte, bei der polnischen Sprache blieb? Unumstrittener Faktor der Kodifikation, der Verbreitung und der Einprägung der Nationalsprachen war die Notwendigkeit der Übersetzung der Bibel und deren Verbreitung in den Nationalsprachen. Des Weiteren waren das Postillen und Hymnare. In Teschener Schlesien sangen über zwei Jahrhunderte lang die Protestanten zwar die Gebetslieder in der tschechischen Sprache (Hymnar von Jerzy Trzanowski – Cithara sanctorum), aber bei fehlenden Gebetsliedertexten in polnischer Sprache und der tschechischen Amtssprache,
entstand und blieb das geschriebene Wort aus dem Hymnar von Jerzy Trzanowski, eines wie er selbst sagte Teschener Schlesiers, als gewisses SACRUM haften. Die Predigten wurden für das Volk in polnischer Sprache gehalten. Charakteristisch ist die Tatsache, dass das erste polnische Buch, geschrieben und veröffentlicht in Teschen, an das Volk gerichtet war. Dieses Buch, geschrieben von einem protestantischen Pfarrer namens Johann Muthmann trug den Titel „Die Treue gegen Gott und den Kaiser zur Zeit der Pest, mit zwei
Morgen – und Abendliedern zur Zeit der Pest“ und enthielt Empfehlungen, wie man der Pestausbreitung entgegen wirken soll. Bezüglich der eigenen Sprache schrieb der Pfarrer im Vorwort wie folgt:
„pędziły mnie wnętrzności moje tym krótkim, prostym, a szczerym traktatem usługować ludowi Bożemu (…) osobliwie, którzy są języka polskiego, a sposób pisania mego [meine Schreibart] albo stylus lekka jest polszczyzna [ist leichte polnische Sprache], niekiedy według zwykłości teraźniejszych słuchaczów moich accomodowana, bo nie uszom piszę, ale sercu.
Mit gebührendem Respekt betrachtet er das Lied des Teschener Schlesiers Jerzy
Trzanowski, aber er bemerkt: „Słuszna ale jest, żebyśmy i za czasów naszych polskim językiem śpiewali Panu pieśni nowe” [richtig ist es, dass wir zu unseren Zeiten dem Gott die neuen Lieder in unserer polnischen Sprache singen] und unter den Liedern aus dem „Polnischen Hymnar” von 1673 zitiert er den Psalm 91 von Jan Kochanowski „Kto się w opiekę” [Qui habitat in adiutorio Altissimi]. Dabei ist zu beachten, dass diese Worte im Jahre 1716 niedergeschrieben wurden und der Teschener Pfarrer in seinen Texten einfache und ungebildete Menschen ansprach. Seine Wörter veranschaulichen ausdrücklich, in welcher Sprache damals die einheimische Bevölkerung sprach. Lassen Sie mich noch die
Worte aus „Gwiazdka Cieszyńska” (Wochenzeitschrift) aus dem Jahre 1854 zitieren: „kiedy czytamy dzieła sławnych pisarzy polskich, np. Kochanowskiego, zdaje nam się, jakby pisali je teraźniejsi Ślązacy” [wenn wir die Bücher bekannter polnischer Schriftsteller lesen, scheint es, als ob sie zeitgenössische Schlesier geschrieben hätten] und noch ein Zitat von dem bekannten Slawisten namens Kazimierz Nitsch, der 1909 schrieb: „Schlesien(…) ist
das einzige mir bekannte Gebiet Polens, wo die gebildete Klasse, vereinzelt (sogar Schüler des polnischen Gymnasiums in Teschen) und bewusst, in alltäglicher Sprache Dialekt verwendet.”

Der Leser oder Zuhörer könnte hier den protestantischen Einfluss auf die Bildung der polnischen Sprache und der Mundart im Herzogtum Teschen in Frage stellen. Zu Zeiten der Reformation bestimmte aber der Protestantismus durch Lehren, Schulpflicht, Verbreitung des Drucks gewisse Standards der Sprache. Es war eine Tugend speziell die Bibel zu lesen und aus dem Hymnar singen zu können.

Der Ex-Jesuiten Pfarrer Leopold Szersznik (1747-1814), ein Schulinspektor, forderte für katholische Schulen das Lehren in polnischer und nicht in tschechischer Sprache. Die katholischen Schulen waren aber staatlich. Von Amts wegen wurden sie der tschechischen Sprache untergeordnet, während die protestantischen Schulen in Annexion unabhängiger waren. Das Nationale Erwachen trug dazu bei, dass 1857 ein katholisches Gesangsbuch, erstellt vom Pfarrer in Zebrzydowice, Antoni Janusz (1820-1861), in bedeutender Auflage
herausgegeben wurde. Der verkürzte Titel lautete: Kancyonał Katolicki i razem Książka modlitewna [Das katholisch Hymnar und Gebetsbuch]. Das Buch wurde in lateinischer Schrift gedruckt und hatte mehrere Auflagen. 1865 ersetzte die katholische Kirche das bisherige tschechische Gesangsbuch durch ein neues Gesangsbuch. Der Autor des neuen Gesangsbuchs war Jerzy Heczko und es trug den Titel Kancyonał czyli śpiewnik …[Hymnar also ein Gesangsbuch…]. Zu Beginn in gotischer Schrift gedruckt hatte es im Laufe von hundert Jahren 21 Auflagen. Die Dichtung und Musik beider Gesangsbücher hatte bedeutenden Einfluss auf die Bildung der Sprache und des Polentums Teschener Schlesiens
beiderseits der Olsa.

Und das Problem der lexikalischen, grammatischen und phonetischen
Besonderheiten der Teschener Mundart? Wie ich bereits erwähnte, in der alltäglichen Sprache – – rzeczy po naszymu, wurde Mundart verwendet. In der Schule, im Amt, in der Kirche, bei auswendig gelernten Gedichten und Gebetsliedern galt das richtige Polnisch.

Jetzt möchte ich die Mundart selbst näher erörtern. Laut polnischer
Sprachwissenschaftler entwickelte sich die Mundart oder der Dialekt Teschener Schlesiens aus dem Altpolnischen. Bis zur Gegenwart wurden viele Merkmale des Altpolnischen wie Wortschatz, Syntax usw. beibehalten. Einen bedeutenden Einfluss auf die Bildung der Mundart hatten auch andere Sprachen: Tschechisch, Deutsch und das gegenwärtige Polnisch. Die tschechischen Sprachwissenschaftler behaupten hingegen, dass die Teschener
Mundart größere Ähnlichkeiten zu der tschechischen als zu der gegenwärtigen polnischen Sprache aufweist. Für einen gebürtigen Teschener Schlesier sind die Einflüsse der tschechischen Sprache auf seine Sache (Sprache, Sprechweise) nicht so bedeutend wie die tschechischen Forscher meinen. Beispiele für die tschechischen Entlehnungen – wie z.B. aspoń (wenigstens), bezmala (angeblich, beinahe), cesta (Weg), dej, dowej pozór! (Achtung!), chnet (gleich), łożarty (betrunken), łostuda (Problem, Scham), łowiynzina (Rindfleisch), pójczować (leihen), skórzica (Zimt), stróm (Baum) und andere – ändern nichts
an der Tatsache, dass für die Bevölkerung des Teschener Schlesiens in seiner Mundart der größere Einfluss die polnische Sprache war. Der Pfarrer Karol Koczy aus Ustroń schrieb Mitte des 19. Jh. in seinem 1853 herausgegebenen Hymnar:
„Obwohl die tschechische Sprache als problematisch gilt, für uns Polen jedoch ziemlich verständlich ist, verneint niemand, dass unsere Muttersprache für uns verständlicher ist. Der beste Beweis dafür ist, dass bei uns überall die polnische Bibel und polnische Gebete gelesen und Predigten in polnischer Sprache gehalten werden.”
Hervorzuheben ist hier an dieser Stelle, dass die deutschen Einflüsse – im Vergleich zu den oberschlesischen und Oppelner Mundarten, wo die Industrialisierung und preußische Germanisierung stark einwirkten – in der Teschener Mundart gering sind.

Bei der Betrachtung der Teschener Mundart muss man hinzufügen, dass sich die
Mundarten auf den Gebieten von Jabłonkowo und Istebna (Jabłonkower Mundarten) und Wisła bedeutend unterscheiden. Diese Mundart, die der „Teschener Weise“ am nächsten ist, ist eine lebendige Sprache auf dem Gebiet von Wapienica und Czechowice-Dziedzice im Osten, bis Ligotka Kameralna und Błędowice im Westen, sowie in Nawsie im Olsa-Tal im Süden. Auf diesen Gebieten befanden sich bis Ende des 18. Jh. mehrere protestantische
Kirchen. Laut den renommierten Sprachwissenschaftlern Jan Bystroń (der Ältere), Kazimierz Nitsch und Jan Miodek ähnelt die Teschener Mundart – unter den polnischen Mundarten – am meisten der Sprache der polnischen Renaissance – also der Sprache von Mikołaj Rej und Jan Kochanowski. Es ist zu betonen, dass die Teschener Mundart sich von der so genannten ślunskiej godki [Schlonsakisch] erheblich unterscheidet, die zurzeit in Oberschlesien und teilweise im Oppelner Land verbreitet ist; sie ist dem literarischen
Polnisch näher.

Unterschiede der Teschener Mundarten im Bereich der Phonetik:
– Fehlen des sog. Masurieren – die Aussprache der Konsonanten sz wie s, cz wie c, ż wie z
– Unterscheidung zwischen dem stimmhaften h und dem stimmlosen ch
– im westlichen Gebiet des Teschener Schlesien – Unterscheidung der Aussprache von rz und ż und phonetisch spürbare rż oder rsz
– Verbindungen wie rzy werden als rzi ausgesprochen z.B. krziż (Kreuz), przi (bei), prziszeł (kam), rzić – als der hintere Teil des Körpers aber żyć – also sein, leben
– es fehlen Diphthongierungen also Doppellaute wie z.B. o oder ó in Worten k oza,
ojciec usw.
– Unterschied der Neigung (Verengung) der Vokale ó und u, z.B. Bóg [Gott] und buk [Buche]
– grundsätzlich alle mit dem Vokal o beginnenden Wörter werden ohne Diphthongierung (Doppellaut) wie ło ausgesprochen z.B. łón (er), łokno (Fenster), łobiyrać (schälen), łostrzynżlice (Brombeeren), łopica (Affe) łodezwać (sagen). Im Züge der Hyperkorrektheit haben früher die Kinder in der Schule: okieć, (Ellenbogen), opata (Schaufel) gesagt
– der Vokal ą (Nasallaut o) wird ausgesprochen wie
ón, óm (oder Nasallaut ó), z.B. wzión (nahm), Ślónsk (Schlesien), rómbać (zerhacken),
sómsiod (Nachbar), bałamóncić (irreführen) sóm (sind), rynkóm (Hand)
– der Nasallaut ę wird vor den Konsonanten ausgesprochen wie ym, yn, (eventuell Nasallaut y) z.B. gymba (Mund), gynsty (dicht), tyndy (da entlang), kieryndy (wohin), rynka (Hand), gymba (Mund), jynzyk (Sprache), piynta (Ferse), dziynki (Danke), piynć (fünf)
– vor den Nasal-Konsonanten anstatt o (auch aus geneigtem a) ist ó, und anstatt e – y z.B. wróna (Krähe), bróna (Egge), pón (Herr), ziymia (Erde).

Manche Elemente der Flexion
Verben:
– bei der Konjugation der Verben kommt ein Suffix żeś oder żech vor oder die Endung -ch, z.B. byłżeś, byłżech, byłech
– die Endsilbe -ę wird als -ym ausgesprochen z.B. bierym, robiym, bierymy
– die Endsilbe -am wird als -óm ausgesprochen z.B. łykóm, zwracóm, zwracómy
– die Endsilbe -em, -am wird als -ech, -ach ausgesprochen z.B. widziołech, plotkowałach.
Adjektive:
Bei den Adjektiven in femininer Form im Nominativ Singular wird die Endsilbe a
ausgesprochen als o z.B. piekno, kudłato
Nomen:
– bei Fremdwörtern in femininer Form im Nominativ Singular werden die Endsilben
-ia, -ja ausgesprochen als -ija, -yja, z.B. geografija, legitymacyja, restauracyja, partyja.
Die Aussprache der beispielhaften Zahlwörter:
jedyn, trzi, piynć, jedynost, patnost, dewatnost, dwacet, jedna dwacet, dwija dwacet, piyndzia dwacet, trzicet, pindziesiónt, dwiesta.

Charakteristisch für die Teschener Mundart war auch das Aussprechen von kleinen Mädchen im Neutrum: Haniczka poszło do szkoły, oder sogar die Mädchen selbst sagten: jo chciało, jo rozbiło zdrzadło. Diese Form wurde (in protestantischen Familien) bis zur Konfirmation (13-14 Jahre) verwendet. Danach bis zur Heirat wurde die maskuline Form verwendet: Haniok chcioł, Helek mioł. Nach der Vermählung wurde die Person dann im
Femininum angesprochen: Hania, Hela.

In der Teschener Mundart sind ebenfalls so genannte tiefe Archaismen zu finden, Wörter, die für die frühere Entwicklung des Polnischen typisch waren. Zu diesen Formen zählen: błecha (pchła [Floh]), cima, cimok (ciemność [Dunkelheit]), po ćmoku, po cimoku (po ciemku [im Dunkeln]), chrobok (robak, owad) [Wurm, Insekt], darzić się (powodzić się)[gelingen], padać, padoł (powiadać, powiadał)[sagen, sagte], Gody, na Gody (Boże Narodzenie)[Weihnachten], gorzeć, zgorzało oder zgorało (palić, spaliło się)[brennen,
verbrennen], modry (niebieski)[blau], nabrusić (naostrzyć)[schärfen], nasuć (nasypać) [schütten], nawarzić (ugotować)[kochen], nimoc, nimocny (choroba, chory) [Krankheit, krank], nieskorzij, nieskoro (później, późno) [später, spät], płachta (prześcieradło) [Bettlaken], wiesieli (wesele) [Hochzeit], czyrwióny (czerwony) [rot] und andere. Diese Wörter werden weiterhin in der alltäglichen Sprache verwendet. In dieser Bearbeitung wurden die Namen der Gegenstände und Tätigkeiten, die mit den früheren Landwirtschaftsformen und Bräuchen verbunden sind ausgelassen.

Vorstellung der Mundarttexte
1. Jura Gajdzica (1777-1840) – ein Bauer aus Cisownica, Landwirt, Kutscher,
Bibliophiler, Verfasser der Tagebücher, Autor des ersten polnischen bäuerlichen Exlibrises. Sein Tagebuch ist in der polnischen Sprache, wie er sie kannte geschrieben und beinhaltet Elemente der Mundarten.

Dlo pamięci Narodu Ludzkiego
Roku od narodzenia 1805 była Woyna bardzo wielka z Francuzem, a iuż był u Wiszkowa1, potym szło Mozgalski Woysko Carskimu na pomoc, a było go bardzo moc, iak prochu, ale tam niedługo było, bo się chned zbili i zostało tam Rusuw bardzo moc i Pręnc2 Mozgalski, potym się wróciło prętko, poczęli się tam iść pierwszy o Michale, a szli aż do Ondrzeja, a nazodz poczęli iść przed Gody, ten Rok był bardzo mokry a późny mysmy tu nic nie mogli zasioć, przed Mokrem a forszponami3 potom się Choroba bardzo rozmogła w zimie także Ludu bardzo moc wymrziło wszędy po całym Okręgu Swiata. I Ksiąnc Kłapsia4 przi
Cieszynie. Szpital tam był na Kierchowie, potym zas to było ućichło ta woyna.

1 Wyszków – Stadt in Mähren; Schlacht bei Austerlitz (Slavkow k/Brna – Austerlitz, 2 XII 1805)
2 Pręnc – Prinz, ? keine Angaben
3 Vorspann – die Pflicht, Transport z.B. für Soldaten zu liefern
4 Jan Kłapsia – Pfarrer in Teschen

W Roku 1817 tochmy tu odprawiali Pamiątkę Reformacye Doktora M. L. 300 stuletni, to trefiło dnia drugiego przed Nowem, tochmy opchodzili iak naypiękniey wkierem Kośćiele mogli, w naszym Cieszynskim Kosciele były 4 Słupy przi Oltarzu, potych Slupach same Lampy, na Oltarzu ośiem swiec między nimi Orzel ten neypierwszy.

2. Fragment eines Briefes aus der Zeit vor dem I. Weltkrieg aus der Briefsammlung der Familie Grycz in Cisownica (die Autorin und die Empfänger sind unbekannt):

Jużech wóm pisała aż mi takich głupich rzeczy nie wyczytocie a tyć zaś se naszeł żech ci miała pod pisa

że wom to wszystko zapłace jak jo pospoł miała ty myśli że tych 6000 tysięcy nie będę już płacić że ty moż dostać 4000 tysiące a ty dwa tysiące możecie mieć długu [ – ] nie chciałach już płacic Notara że ojciec może też coś płaćić dy kazowoł kupować a jeszcze bardzej nie chciałach drogowego płacić teroz mowił żeji ojciec nie mo teraz piniędzy i dycki już bron ila zechcie dować piniądz na ten interes i upłate i telkim kłopotem intabulacyja dałach
ostatek jo nie mom takigo sumienio jako twój ojciec żeby na czyjim bogactwie siedzioł sym bez długu Podpisac żech się mogła ale Bajcarka że wypłace ale nie Bujokową dy nie potrzebowała jeszcze wtedy wszyckich piniędzy i miała zaintabulyrow w złocie na chałupe czemuś mi to już też prugujesz mie dopaść rozmaitemi figlami…

3. Brief an den Sohn, I. Weltkrieg
29/5 1915 Kochany Janku
Pozdrawuję cię serdecznie i donoszę ci żechmy tusą zdrowi i powodzenie nasze jak zwykle czasy tu unas dobre jeny deszcza by było trzeba więcej bo ziemioki kany wgorszem biednie wschodzą a mało go bywuje choć popadze to nigdy niezamokie jak by było trzeba dostali my pismo od ciebie dzisio co było pisane 26 maj i dziwne mi to żetak chnet przyszło czyś sie omylił a odpisz nom też tam kraj ze już tam trześnie są zdrzałe pisze tu fran? Kropiowski że sie tam mo dobrze Tak z Bogiem do zobaczenia niech cie Bog opatruje od wszystkiego złego co na cie czako.
(Die Mutter verlor im I. und II. Weltkrieg vier Söhne)

3. Mundarttext aus dem Internet:
Na Grómnice pół piwnice
„Na grómnice pół piwnice”, tak kiejsi hań downij prawili gazdowie, a szli sie podziwać, kiela je ziymioków a rzepy w corkach w piwnicy. Kiery był bardziyj chytry to to poradził porachować, ale musioł wiedzieć, wiela tego było, jak sie skludzało wszycko na jesiyń. Ganc na isto tego nie szło porachować, bo jak sie kómu krowa łocieliła, abo świnia łoprosiła, to sie wiyncyj dowało żrać. Zoleżało to też jaki był rok a jak ziymia łobrodziła.
Dobry gazda a gaździno mieli mieć na grómnice połówke tego, co skludzili na jesiyń. Młody gazda, kiery jeszcze nie umioł tak ganc gospodarzić, musioł na wiosne iść do fotra abo do łujca, coby mu dali ziymioków a rzepy, albo łobilo, bo proł zwiyrzyntóm wiela wlezie, a potym, to co nie zeżrały wyciepowoł na gnój. Tak sie nieśmiało robić. Na rok już był móndrzejszy, a jego baba też, bo wiedzieli łobo, że muszóm futrować bydło podle tegowiela, kiery zwiyrz zeżere.

4. Henryk Pasterny – aus Teschen; nach seiner Pensionierung kehrte er in seine
Heimatstadt zurück. Seit drei Jahren schreibt er Gedichte in Teschener Mundart und übersetzt sie in die Literatursprache.

Downy Cieszyn – Fragment
Kaj tyn downy Cieszyn,    Gdzie ten dawny Cieszyn,
Kiery móm w pamiynci.   Który mam w pamięci
Co eszcze spóminóm,        Że jeszcze go wspominam,
To je moji szczynści.         To jest moje szczęście.
Nejwyncyj utropy              Najbardziej mi brakuje
Ze sklepami w mieście     Wielu sklepów znanyvh,
Chybio mi wiela tych,       Przepięknie zdobionyvh
Kierech mioł po ceście.     Rzeźbionych witrynami
Wiela zocnych ludzi,         Wielu zacnych ludzi,
Kierych fórt pamiyntóm,   Których wciąż pamiętam,
Przeniyśli na kierchów,     Przenieśli na cmentarz,
Na kwatere świyntóm.      Na kwaterę świętą.

5. Józef Golec (1935-2017) – geboren in Teschen; großartiger Pädagoge und Kunstlehrer.
Er wohnte und arbeitete in Sopot und in Teschen; Verfasser vieler Arbeiten über die Geschichte Sopots und Teschener Schlesiens. Hier einige Zeilen aus einem seiner letzten Werke mit dem Titel Cosi niemoreśnego, ale wiesiołego. Es beinhaltet circa sechshundert unzensierte Wörter und Sprüche, Redewendungen, Schimpfwörter, die mit der Teschener Mundart verbunden sind. Ich zitiere hier zwei weniger abstoßende Beispiele:

Cosi niemoreśnego, ale wiesiołego
A bo jo wiym, kaj jóm błechy żeróm?
Jak dioboł dokopie, to aż z daleka smerdzi.
Był tak nacinkany, że nie poznoł swoji baby.
Jak chcesz furmanić, musisz cesty nie ganić.
Nigdy mu nie łodmówiły, kiere mu sie śniły.
Jak się mosz? – Jak dioboł w zakrystyji.
Choć już nie bardzo młody, myśloł, że zaś bedóm gody.
Łóna mo na niego sto chynci.                                                                                             Po wczorajszyn rzazaniu jeszcze nie może przińść do siebie.

6. Anekdote
– Co byś zrobił, jakbyś słyszoł wieczór pod łoknym, że tam się isto kierosi pora koczkuje?
– Na wzión bych putnie wody i wyloł przez łokno.
– Tóż, tak żech też wczora wieczór zrobił.
– Nó ji co?
– No ji moja baba wlazła do chałupy ganz mokro.

Wie geht es mit den Mundarten weiter?
Es wird geschätzt, dass auf der Welt circa 5 bis 6 Tausend Sprachen gesprochen
werden. In den letzten Jahrzehnten verschwinden jährlich circa 50 Sprachen. Wie geht es also weiter mit den Mundarten? Das Unterrichten in den Nationalsprachen von frühester Kindheit bis zum Studium, der Einfluss der Massenmedien, die Verbreitung der Fremdsprachen, Computer und das Internet mit seiner eigenartigen Sprache und der Dominanz des Englischen, die Migration usw. bewirken, dass die Mundarten verdrängt werden. Der größte Teil des Wortschatzes unserer Großeltern verschwand bereits unwiederbringlich.

Wie sieht das aber im Teschener Schlesien aus? Am linken Ufer der Olsa, also im
Olsagebiet, sind die polnische Sprache und die Teschener Mundart ein integraler
Bestandteil des nationalen Bewusstseins. Wer zu Hause Polnisch spricht und seine Kinder in eine polnische Schule schickt, behält die Angehörigkeit zur polnischen Nationalität. Im anderen Fall schritt und schreitet die Tschechisierung voran. Die Teschener Mundart wird im Olsagebiet mehr als bei uns gepflegt. Sie wird aber mehr und mehr zu einer Minderheit.
Die Proportionen der polnischen und tschechischen Sprecher im Olsagebiet kehrten sich zum 100. Jubiläum der Erlangung der Unabhängigkeit der beiden Staaten um.

Auf unserer Seite des Olsagebiets beobachtet man in den letzten Jahrzehnten einen Anstieg im Interesse an der Mundart. Mundarten werden in den Schulen unterrichtet. Es werden Wettbewerbe in Mundart veranstaltet. Immer mehr Erwachsene schreiben in Mundart und geben Gedichte und Erzählungen heraus. Man sollte jedoch nicht erwarten, dass die Mundart allgemein in die alltägliche Sprache zurückkehrt. Wie mein Vater sagte:
„Es ändern sich die Leute, die Zeit und die Welt”. Ein Teil der Mundart bleibt jedoch sicher erhalten, auch der Akzent und die Aussprache. Vielen Dank für Ihre Aufmerksamkeit.
Zum Schluss möchte ich noch kurz ein Gedicht in Mundart zitieren.

Helena Wróbel (Helek ze Steblówki) Cisownica
Prowincjałki w Warszawie
Zaroz po wojnie
przijechoł do Warszawy
z prowincyji lud ciekawy.
I tak pokraczujóm krok po kroku,
Aż łuwidzieli, kajsi na boku
Dómek z ogródkym, bez łuroku.
Baba za babóm zaroz gdera,
Cóż to je za pakamera?
Bo napisane mo dwa zera!
Piyrszo jim mówi swoji zdani,
Że to je szpitol, mojo pani,
Bo ciyngiym tam słychać wielki stynkani.
A drugo prawi: hej, kobiety,
Że to redakcja jest, niestety,
Bo tam na gwoździu wiszóm gazety.
Trzecio baba zaś się chwali:
To łodlywnia jest metali,
Bo żech słyszała, jak tam lali.
Łusłyszoł ty mowy posterunkowy
I sie łodezwoł w taki słowy:
Wszystkie po trochu macie rację w kupie,
Bo tam się siada na gołej … .
Na chwilę, by odpocząć sobie mile.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *