Rzeźbiarze szkła Kotliny Jeleniogórskiej- dr Stefania Żelasko

Friedrich Winter oraz inni rzeźbiarze szkła Kotliny Jeleniogórskiej w dobie baroku i rokoka (1650-1780)

Przyzwyczailiśmy się twierdzić, iż wszystko w historii szklarstwa zawdzięczamy Czechom. Nie docenialiśmy własnych osiągnięć, bowiem nikt z naukowców nie badał archiwaliów. Badacze zagraniczni twierdzili, że wszystko zostało zniszczone w czasie działań wojennych. Po wojnie żelazna kurtyna, procedury formalne oraz koszty utrudniały badania Niemcom. Natomiast polscy historycy sztuki nie znając niemieckiego w rękopisach, także omijali archiwa szerokim łukiem.

Ja zajęłam się badaniem wytwórczości szklarskiej w Kolinie Jeleniogórskiej, ponieważ dość miałam słuchania, że wszystko jest bohemskie. Zaczęłam badać i analizować akta archiwalne ze zbiorów Schaffgotschów. Okazało się, że zachowało się ok. 1500 mb akt w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. Badania poszerzyłam o księgi metrykalne, ponieważ stanowią one nieocenione źródło a mnie zleżało na odnalezieniu nazwisk fachowców, ich specjalności oraz dat życia i śmierci.

Historię sztuki zdobniczej z lat 1650-1780 opublikowałam w książce:Barock und Rokoko im Hirschberger Tal. Stein-und Glasschnitt. wydanej przez Georga i Petera Hoeltl, właścicieli Glasmuseum Passau w roku 2014.

Odkrycia ksiąg rachunkowych pozwoliły mi przesunąć datowanie na rok 1650. Dotychczas w literaturze przedmiotu uważano, że sztuka rzeźbienia szkła zaczęła się wraz z wynalezieniem grubościennego szkła, czyli od 1680 roku.

Materiały archiwalne dowodzą, że Szklarska Poręba była bardzo silnym ośrodkiem wytwórczości szklarskiej. To tam działali mistrzowie tacy jak Hans Ehrwald, Gotthardt Preußler, Wenzel Pfeiffer, czy bracia Christoff i Hans Liebig. Wszyscy oni nosili tytuł kunstreiche (biegły w sztuce). To w hucie Preußlera wykształciła się technika wysokiego reliefu (Hochschnitt) nieuprawiana wówczas w Czechach czy Niemczech.

Publikacja niniejsza stanowi niepowtarzalną okazję, aby wprowadzić nowości do literatury światowej. Domniemywam, że przy hucie pracowali włoscy szlifierze oraz rzeźbiarze szkła i kamieni, i to oni wykształcili następne pokolenie fachowców wywodzące się z ludności miejscowej. Do nich właśnie należał Hans Ehrwald. Zachowane i podpisane przez niego rachunki z lat 1654 -1657, dotyczące różnorodnych przedmiotów, dowodzą jego kunsztu i wysokich kwalifikacji. Świadczą o tym także wysokie ceny wyrobów oraz ich eksport nawet na dwór cesarski w Wiedniu.

Prawdopodobnie to jego uczniem był Friedrich Winter (1652-1708), stąd nietrafione są hipotezy Elżbiety Gajewskiej, Aleksandry Kasprzak i Justyny Wierzchuckiej, że pobierał on nauki w Wiedniu i Pradze1. Friedrich Winter był jednym z trzech synów nadleśniczego hrabiego Schaffgotscha -Christopha Wintera i jego żony Susanny Winter, de domo Elsner. Jego starszy brat Martin został odstąpiony przez hrabiego Schaffgotscha Kurfürstowi i był nadwornym rzeźbiarzem szkła (Hofglasschneider) w Berlinie. Martin przeniósł sztukę wysokiego reliefu ( Hochschnitt) ze Szklarskiej Poręby do Berlina. W pozostawionym przez siebie testamencie, opublikowanym przez Hugo Seydela2 pisze, że w dzieciństwie wzrastali w skrajnej biedzie. Pamiętać należy, że Europa była spustoszona podczas wojny trzydziestoletniej. Żadnego leśniczego nie byłoby stać na wysłanie syna za granicę, opłacenie jego pobytu i nauki zawodu. Bez znajomości i analizy dokumentów archiwalnych takie hipotezy są nieuzasadnione. Poza tym odległość z Gierczyna do Szklarskiej wynosi 34 km. Odnalezione przeze mnie dokumenty potwierdzają pobyt i pracę Wintera w hucie Preusslera na Białej Dolinie (Weissbachtal).

Z akt Schaffgotschów poznałam i przytoczyłam także wiele nieznanych faktów z życia Friedricha Wintera. Opisałam w publikacji dokładnie (na stronach od 54 do 68) działalność zarówno samego Friedricha, jak również jego syna Andreasa, dotychczas nieznanego w literaturze przedmiotu, a odkrytego przeze mnie3.O jego zdolnościach i kreatywności wspomina w swym testamencie Martin, u którego pobierał on nauki.

Zarówno Martin, jak i Friedrich urodzili się w Rębiszowie(Rabishau). W 1655 przenieśli się do Gierczyna w związku z awansem zawodowym ich ojca. Dzisiaj obie miejscowości są połączone. O życiu Friedricha niewiele było wiadomo. Nawet nieznana była data jego śmierci

Odnaleziona w księgach kościelnych w Sobieszowie metryka zgonu jego córeczki Anny Marii z 8.11.1676 r., potwierdza pobyt i działalność Wintera w hucie Preußlera na Białej Dolinie. To właśnie w Szklarskiej Porębie, na Białej Dolinie pracował i mieszkał w folwarku Preußlera 26-letni wówczas Friedrich Winter (1652–1708). Z pewnością jego mistrzem mógł być Hans Ehrwald albo Gotthard Preussler. Należy domniemywać, że tam też pracował jego brat Martin i jego siostrzeniec Gottfried Spiller, zanim wyjechali do Berlina.

Podczas analizy archiwaliów uwidoczniła się trudna droga działalności artystycznej Friedricha Wintera – zawiść innych działających w Kotlinie mistrzów, obawiających się o zbyt swoich towarów oraz ciągłe nieporozumienia z pisarzem hrabiego Schaffgotscha Georgiem Seitzem, nota bene szwagrem Friedricha. W tle były także liczne przywileje, którymi obdarzył go hrabia Christoph Leopold Schaffgotsch, ale też promowanie przez Seitza swojego drugiego szwagra – Hansa Christopha Richtera. Na jaw wyszedł wybuchowy charakter artysty, ale też niezwykła pracowitość, pomysłowość i kreatywność.

Na podkreślenie zasługuje przytoczenie po raz pierwszy pełnej historii szlifierni począwszy od szkiców Wintera, pism dotyczących budowy i kosztów, aż po relacje z problemów z jej uruchomieniem z powodu opozycji działających już innych szlifierni (Christopha Richtera w Piechowicach, Hansa Christopha Richtera w Cieplicach oraz Seillerów w Sobieszowie). Skarży się na nie Winter w liście do hrabiego w 1697 r. Nietrafiona jest zatem hipoteza Wierzchuckiej, że Winter opuścił szlifiernię w 1694 r. i jej dzierżawcą został grawer Gottfried Preußler z Cieplic4. Winter pracował do końca życia dla hrabiego Schaffgotscha, otrzymując tygodniowo 3 floreny, co potwierdzają rachunki. Po jego nagłej śmierci żonie wypłacono ostatnie honorarium.

Następcą Wintera został jego czeladnik Siegmund Feist, a nie Jeremias, chociaż w aktach katastralnych jako dzierżawca figuruje od 1712 r. Jeremias Feist, prawdopodobnie ojciec Siegmunda.

Na szlifiernię wybrano miejsce naprzeciwko przyszłego Urzędu Kameralnego (Kameralamtu) w Sobieszowie, u podnóża Chojnika, co potwierdzają akta katastralne, w których szlifiernia figuruje pod nr 111 oraz publikacja Karla Schmidta, tamtejszego nauczyciela.

(tu miedzioryt Wernera, MJG AH 2414)

Friedrich Winter od 1685 r. mieszkał na zamku Chojnik. Tam zbudowano mu  początkowo warsztat, który nie odpowiadał jego wymogom. Dlatego też pięć lat później Schaffgotsch wybudował szlifiernię uruchamianą za pomocą kieratu (Göppelantrieb) obracanego przez woły zimą, latem zaś napędzanego wodą. Budowę rozpoczęto 14.08.1690 r. i trwała ona 69 dni. Koszty wyniosły ok. 130 talarów.

Na podstawie źródeł pisanych, ikonograficznych, jak i materiałów fotograficznych udowodni-łam jej usytuowanie i działalność, aż po zinwentaryzowanie w 1935 r. i rozbiórkę w 1937 r. Odnalezione w archiwum materiały Acta der Erbauung des Glas-und Stein-Schleifwerks in Hermsdorf von 1686 bis 18355 wyraźnie mówią o budowie szlifierni w Sobieszowie (Hermsdorf).W publikacji szczegółowo omówiono kolejnych właścicieli szlifierni (Schleifmuehle).

.Dzięki zapisom udowodniłam, wbrew panującym opiniom, że szlifiernia hrabiego Schaffgotscha pracowała nieprzerwanie. Według księgi wieczystej nr 242, szlifiernia znajdowała się na tym samym miejscu w Sobieszowie, gdzie ok. 1900 r. mieszkał mistrz budowlany Adolf Liebig. Nietrafione są zatem dywagacje Aleksandry Kasprzak (z powodu nieznajomości archiwaliów) sytuujące szlifiernię Schaffgotscha w Piechowicach, wygłoszone na konferencji naukowej18 listopada 2016 r. w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze.

Przywołane powyżej opasłe akta Schaffgotschów opisują skrupulatnie dzień po dniu postępy w budowie szlifierni, pracowników i koszty z tym związane. Hrabia zezwolił Winterowi na budowę domu obok warsztatu, za sumę 781 florenów i 43 kreuzerów, które Winter zobowiązał się spłacić. Sprawozdania półroczne Schaffgotschów odnotowują koszty utrzymania szlifierni w tym wydatki na świece, igły, tarcze i inne utensylia, potrzebne do pracy (np. pumeks), jak również płace mistrza, czeladników i uczniów. W szlifierni oprócz wygodnej, jasnej izby do pracy, był swego rodzaju sejf (zamykana izba) do przechowywania kamieni szlachetnych i wyrobów szklanych. Ze względu na bezpieczeństwo budynek musiał więc być posadowiony w pobliżu zabudowań dworskich. Nie mogła to być samotna budka, jak twierdziła podczas wykładu na sympozjum w Jeleniej Górze Kasprzak, na terenach zalewowych Piechowic, do dzisiaj nota bene niezabudowanych. Jeśli w aktach odnotowywano najmniejsze koszty dotyczące szlifierni, to z pewnością odnotowano by budowę drugiego warsztatu, co wynikałoby z sugestii Kasprzak. Przy okazji „spadłoby parę głów” urzędników za nieudane przedsięwzięcie i zbędne koszty. Skrupulatnie natomiast została odnotowana częściowa modernizacja warsztatu wprowadzona przez Siegmunda Feista w 1724 r., umożliwiająca obróbkę dużych kamieni6. Polegała ona na zastosowaniu dużej tarczy horyzontalnej i konstrukcji umożliwiającej podwieszanie dużych przedmiotów: kamieni albo form szklanych.

Należy podkreślić, że nigdy nie było huty Schaffgotscha w Sobieszowie, co sugeruje dotychczasowa literatura przedmiotu7. Po pierwsze, w wąwozie, wzdłuż którego rozciągnięta jest miejscowość, trudno sobie wyobrazić nawet posadowienia huty szkła, bowiem wiosną spływająca ze Śnieżnych Kotłów woda zniosłaby ją i zniszczyła. Obiekty do szlifierni dostarczała huta Preußlera, o czym świadczą liczne rachunki, opiewające niejednokrotnie na wysokie sumy. W literaturze przedmiotu panuje przekonanie, że surowiec szklany do obróbki zdobniczej sprowadzano z Czech. Przeczą temu jednak pokaźne rachunki z huty Preußlerow, które ukazują też różnorodność asortymentu produkowanego na Białej Dolinie (Weissbachthal). Owszem, z cesarstwa austriackiego sprowadzano składniki potrzebne do wytwarzania masy szklanej. Od najazdu na Śląsk wojsk pruskich Fryderyka II w 1740 r., stało się to jednak niemożliwe wskutek uszczelnienia granicy i kolejnych trzech edyktów wymierzonych w wytwórczość szklarską na Śląsku. Wskutek tych restrykcji jakość masy szklarskiej uległa pogorszeniu. Zaczęto wówczas sprowadzać surowiec szklany z huty w Wymiarkach (Wiesau) koło Żagania albo z hut kłodzkich (Grafschaft Glatz), co potwierdzają rachunki. Czasami kupowano szkło saksońskie. Tych dwóch w/w hut nie obowiązywały edykty królewskie. Były one traktowane na tych samych prawach jak huty saksońskie, mogły więc się swobodnie rozwijać i bez przeszkód eksportować swoje towary.

Poszukiwania prowadzone w księgach metrykalnych i licznych, dotychczas nieznanych, kronikach rodu Schaffgotschow, kronikach Cieplic i Jeleniej Góry, przyniosły zaskakujące rezultaty. Na ich podstawie autorka przywróciła nauce i ocaliła od zapomnienia licznych rzeźbiarzy szkła i kamieni szlachetnych minionych epok. Do nich należy znakomity i słynny Friedrich Winter i jego syn Andreas, Siegmund Feist, Samuel Mattern i Jeremias Niehrig i jego synowie. Pozwoliła im znaleźć należne miejsce i rangę w historycznej, szklarskiej wytwórczości Kotliny Jeleniogórskiej.

W Cieplicach pracowały całe wielopokoleniowe rody rzeźbiarzy szkła: Scholtze, Schneider, Feist, Maywald, Friede, Lange, Liebig, Schwarzer. Należy do nich także, wywodzący się z Piechowic, ród Richterów.

Protoplasta rodu Christoph Richter wraz z dwoma synami posiadał w Piechowicach dobrze prosperującą w ostatniej tercji XVII w. szlifiernię szkła. Jego syn Hans Christoph Richter z Cieplic konkurował z warsztatem Friedricha Wintera. Syn Hansa Christopha – Johann Christoph (1699–1777) był niezrównanym rzeźbiarzem herbów i kamieni, wielokrotnie wykonywał na zlecenie hrabiego trójstronne pieczęcie (tzw. triangel), jak również trójścienne puchary odnotowane w rachunkach w latach 1731, 1737, 1738, 1739 r. Szczególnie kosztowny był puchar z 1738 r., bowiem hrabia zapłacił za niego aż 24 floreny. Najzdolniejszym z rodziny był Friedrich Wilhelm Richter (1733–1785), uchodził za najsłynniejszego i najbardziej doświadczonego rzeźbiarza kamieni i herbów w Cieplicach. Nauki pobierał u swego ojca Johanna Christopha. To do niego kupcy angielscy oraz niderlandzcy posyłali rysunki poprzez kupców śląskich, zlecając wykonanie bogato zdobionych pucharów, bądź herbów. Friedricha Wilhelma Richtera porównywał prof. Vogel, w Schlesische Provinzialblätter w 1785 r. do znakomitego i nieodżałowanego dla Kotliny Jeleniogórskiej rzeźbiarza szkła Klötze, który wyemigrował i pracował w Berlinie.

Do grona znakomitych twórców należał także Christoph Scholtze (1684–1768). Był on synem szklarza Christopha Scholtze z Cieplic, który – jak inni szklarze (Glaser) tego czasu – należał do cechu cieślów, musiał składać egzaminy z rysunku i malowania, mógł także malować witraże. Ojciec był wykształconym człowiekiem, orientował się w historii i napisał kronikę Cieplic8, a jego syn nosił tytuł królewskiego nadwornego rzeźbiarza szkła, kamieni i kryształu górskiego. W latach 1708–1742 Christoph Scholtze junior był rzeźbiarzem herbów i hrabiowskim dostawcą. Z zamiłowaniem i pasją obrazował jeźdźców na koniach. Do jego klientów należeli wszyscy liczący się w Europie mistrzowie pokazów jazdy.Protoplasta rodu, mistrz hutniczy Martin Scholtze, protestant z cesarstwa austriackiego, przywędrował w 1650 r. na Śląsk i założył hutę szkła w Czerniawie (Schwarzbach) (obecnie dzielnica Świeradowa). Stąd wywodzą się członkowie rodu Scholtze.

Ważną rolę w historii zdobienia szkła i kamieni odegrał wielopokoleniowy ród Maywaldów spokrewniony i zaprzyjaźniony od pokoleń z rodziną Schneiderów. W omawianej publikacji na szczególną uwagę zasługuje bogaty katalog z trafnym doborem eksponatów ze światowych muzeów i kolekcji prywatnych. Wnikliwa analiza stylistyczna i formalna, szerokie rzeczowe komentarze, zwrócenie uwagi czytelnika na cechy charakterystyczne danego mistrza, pozwalają określić warsztat i wysokie kwalifikacje artystów sztuki zdobniczej Kotliny Jeleniogórskiej. W katalogu znalazły się trzy sygnowane puchary znakomitych mistrzów: Siegmunda Feist/Matterne, Johanna Christopha Richtera i Caspara Gottlieba (Lange) Langer. Autorka rozszyfrowała również nazwiska zdobników.

Po raz pierwszy odniosłam się do wcześniejszych ustaleń dotyczących tzw. warsztatów Christiana Gottfrieda Schneidera. Udowodniłam, że warsztaty należały do jego brata Samuela. To on zajmował się handlem, o czym świadczą jego rachunki zamieszczone w aneksie. Poprzedni badacze wszystkie papierowe odciski wzorów przypisywali Christianowi Gottfriedowi, pomijając odręczną notatkę Hugona Seydela, gdzie wyjaśnia, iż tylko te wzory, które są podpisane czarnym ołówkiem nazwiskiem Schneidera (dokonane przez niego i Siebenhaara) można przypisać Christianowi Gottfriedowi Schneiderowi. W efekcie jest to dziewiętnaście papierowych odcisków na ogólną liczbę siedemdziesięciu. Samuel, podobnie jak jego ojciec Christian Schneider oraz Scholtze, od którego Samuel odkupił kram, byli także handlarzami szkła. Bracia Christian Gottfried, Samuel i Carl byli uczniami swego ojca, ale także Christopha Scholtze (1684–1768), o czym świadczą podobieństwa warsztatowe. Odnalezione rachunki, podpisane przez Samuela, dostarczają dowodów, że w jego warsztatach malowano formy szklane emalią i złotem. O tym świadczą też malowane purpurą rysunki Samuela, zachowane razem z papierowymi odciskami.

W aneksie monografii podałam szereg nazwisk zdobników szkła i kamieni szlachetnych, z datami ich życia oraz specjalnościami, co pozwala na wyrobienie poglądu, że w Kotlinie działało kilku mistrzów o porównywalnych kwalifikacjach do Friedricha Wintera.

Wskazuje na cechy charakterystyczne danego mistrza, pozwalające określić warsztat i wysokie kwalifikacje artystów sztuki zdobniczej Kotliny Jeleniogórskiej. W katalogu znalazły się trzy sygnowane puchary znakomitych mistrzów: Siegmunda Feist/Matterne, Johanna Christopha Richtera i Caspara Gottlieba (Lange) Langer. Odbiorcami luksusowych i kosztownych pucharów były znakomite dwory europejskie, znaczące rody slaskie i zagraniczne oraz bogaci kupcy zarówno Kotliny Jeleniogórskiej jak i angielscy i niemieccy.

1Wierzchucka J.,Kuegler M.,Katalog do wystawy, Śląskie szkło barokowe, Goerlitz/Zittau 2016, s. 22.

2Żelasko Stefania Barock und Rokoko im Hirschberger Tal. Stein-und Glasschnitt. 1650-1780, Glasmuseum Passau 2014, s. 55. tamze: Hugo Seydel, Beiträge zur Geschichte des Siegelstein- und Glasschnitt und der Glaserzeugung im Riesen-und Isergebirge (in) Jahrbuch des Schlesisches Museum für Kunstgeschichte und Altertümer, B. 7, 1919, s. 250

3Żelasko S., 2014, s. 54–68.

4Justyna Wierzchucka, Kügler, 2016, s. 39, Gottfried Preußler nigdy nie był dzierżawcą szlifierni Schaffgotscha. Był on rzeźbiarzem szkła z Jeleniej Góry, posiadał okazałe epitafium w kościele św. Ducha, które kilka lat temu poddano konserwacji i obecnie znajduje się w jednej z kaplic przy Kościele Łaski w Jeleniej Górze. Termin grawer jest stosowany dopiero w XIX w. (przyp. S. Ż.).

5Żelasko S., 2014, s. 64, tamże: AP Wrocław, A. S. Gryf, sygn. 2111.

6Żelasko S., 2014, s. 68, tamże: AP Wrocław, A. S. Chojnik, sygn. 294, Folio 154. Za tę innowację Feist otrzymał 2 floreny 15 kreuzerów.

7Pisze o tym Rainer Rückert, Axel von Saldern i powtarza Trux.

8Żelasko S., 2014, s. 76, tamże: AP Jelenia Góra, Akta RGV. Christoph Scholtz, Chronik von Warmbrunn.

 

NEUHEITEN IN DER FORSCHUNG ÜBER SCHLESISCHES BAROCKGLAS (1650–1780)

DR. STEFANIA ŻELASKO

Der neuste Stand der Forschung über die Entwicklungsgeschichte der Glaskunst im Hirschberger Tal wurde in der Monographie von Stefania Żelasko „Barock und Rokoko im Hirschberger Tal. Stein- und Glasschnitt. 1650–1780“ („Barok i rokoko w Kotlinie Jeleniogórskiej. Rzeźbienie kamieni i szkła. 1650–1780“) vorgestellt. Diese Publikation, erschienen im Verlag des Glasmuseums Passau im Jahr 2014 und veröffentlicht von Georg und Peter Höltl, enthält viele unbekannte Daten und zeigt die Entwicklungsgeschichte der Verzierung von Glas und Edelsteinen im Hirschberger Tal in Niederschlesien in einem neuen Licht.

Die Autorin betrieb ihre Forschung auf der Grundlage von umfangreichen Recherchen in Archiven. Sich frei im jeweiligen Geschichtsabschnitt bewegend, greift sie gekonnt zu erhaltenen, aber bisher unbekannten historischen Dokumenten und analysiert diese genau. Auf dieser Basis äußert sie sich kritisch über die bisherigen Ansichten über die niederschlesische Glas- und dekorative Kunst, die in der Fachliteratur herrschen. In Anlehnung an historische Quellen, wie erhaltene Manuskripte, zeigt sie die großen Verdienste sowie die moderne Denkweise von Hans Ulrich von Schaffgotsch und seinem Sohn Christoph Leopold bei der Einführung und Förderung der Entwicklung der Glaskunst sowie neuer Ziertechniken.

Der Verdienst der Autorin ist die gründliche Untersuchung von allen, ab dem Dreißigjährigen Krieg geführten und erhaltenen Rechnungsbüchern über das Vermögen der Familie Schaffgotsch (ca. 200 Stück) sowie von unveröffentlichten Chroniken und von anderen Archivquellen, darunter Einträgen in den Koppenbüchern. Die auf dieser Grundlage gemachten Entdeckungen entscheiden über die Verschiebung der Datierung der Hüttentechnologie und der Verzierungstechnik. Sie zeigen die Anfänge der neuzeitlichen Glashüttenindustrie und Glasverzierung.

In der Fachliteratur wurde die Überzeugung verfestigt, dass sich von Warmbrunn die Kunst der Glasverzierung auf das ganze Hirschberger Tal und Mitteleuropa ausbreitete. Aus den Quellen geht aber klar hervor, dass die Hütte von Wolfgang Preußler in Weißbachtal in Schreiberhau ab mindestens 1617 ein hochentwickeltes Glasherstellungszentrum war, was sowohl die Glashüttenindustrie als auch die Glasverzierung betrifft. Basierend auf der tiefgründigen Analyse von schriftlichen Quellen und der Stilistik der Erzeugnisse hat die Autorin bewiesen, dass die Kunst des Glasschnitts sich zuerst in Schreiberhau entwickelt hatte und dann im letzten Viertel des 17. Jh. nach Warmbrunn und Hermsdorf verlegt wurde. Dies war mit dem Bau und der Inbetriebnahme der Schleiferei in Hermsdorf, vorgenommen von Christoph Leopold Graf Schaffgotsch, verbunden. Infolge ihrer Forschungen hat die Autorin auch die bisher in der Fachliteratur herrschende Ansicht widerlegt, dass Michael Müller das sog. Böhmische Kristallglas also das Kali-Kalk Glas erfunden hatte, was auch frühere Recherchen beweisen. Bereits 1973 hat Karel Hettes1 behauptet, dass weder Müller noch Louis le Vasseur d’Ossimont, Technologe in der Hütte des Grafen Buquoy in der Stadt Nové Hrady, noch irgend ein anderer Hüttenmeister eine neue Glasmasse erfunden, sondern sie höchstens verbessert hatte. Und Olga Drahotova, Antoni Smrcek und Rudolf Hays bestätigten 2005, dass diese Erfindung niemandem zugeschrieben werden könne und es nur möglich sei die Verbesserung der Klarheit der Masse auf die 80er Jahre des 17. Jh. zu datieren2. Dank den eingeführten Änderungen eignete sich das Kreideglas hervorragend für den Glasschnitt.

Die von der Autorin gefundenen Rechnungen deuten darauf hin, dass in der Preußler Glashütte ähnliche Experimente schon früher gelungen waren. Das bezeugt auch der Bericht des hohen kaiserlichen Beamten Schickfus aus dem Jahr 16253, in dem er schreibt, dass es in Schlesien zahlreiche Glashütten gab, in denen ein breites Sortiment von Glasformen hergestellt und verschiedenartige Verzierungstechniken angewandt wurden. In seinem Bericht erwähnt er eine in den Bergen gelegene Hütte. Es handelt sich hier mit Sicherheit um die Preußler Glashütte in Weißbachtal, die während des Dreißigjährigen Krieges ununterbrochen und ohne Hindernisse arbeitete, denn die Soldatentruppen wagten sich nicht in das wilde und unzugängliche Riesengebirge vor. Zur selben Zeit wurden andere europäische Länder, besonders Böhmen, geplündert und zerstört. Zudem hatte im Jahr 1620 in der Schlacht am Weißen Berg nicht nur der böhmische Adel, sondern auch die Bürgerelite enorme Verluste erlitten. Die Wirtschaft war in Trümmern, also arbeiteten auch nicht die Glashütten. Es ist also nicht verwunderlich, dass die Anfänge des böhmischen Glasschnitts in der Fachliteratur auf die 80er Jahre des 17. Jh. datiert werden.

Eine Bestätigung des Berichts von Schickfus ist die Darstellung des Festmahls von Ulrich von Schaffgotsch im Schloss Altkemnitz aus den Jahren 1627–1628. Auf dem Tisch stehen zahlreiche dünnwandige Glaspokale, zwei sog. Stengel (früher Stelzgläser genannt) – Pokale mit hohen Stielen – sowie Konfektschalen auf hohen kugeligen Stielen4, ein Humpen, ein Passglas, von rechts ein hoher Wilkomm mit Diamantgravur sowie zwei Stamper. Der dritte Stamper im Hintergrund wird von einem zum Festmahl eingeladenen Gast erhoben und drei andere, sog. Kugeln, werden auf einem Tablett von einem Knappen getragen.

Solche Kelche wurden noch 1651 hergestellt, was gefundene Rechnungen bezeugen5, in denen vermerkt wurde, dass dem Grafen u. a. zwei Stamper geliefert worden waren. Ein ähnliches Exemplar wie auf dem Bild (von rechts) befindet sich in den Sammlungen des Nationalmuseums Breslau (Inv.-Nr. II-5016).

Dass die Preußler Glashütte damals führend war, beweist die Tatsache, dass in den 80er Jahren des 17. Jh. sie der in ganz Europa berühmte Glashändler Georg Franz Kreybich aus Kamenický Šenov besucht und ein wohlwollendes Urteil über sie in seinem Tagebuch abgegeben hatte7. Kreybich schreibt, dass in Böhmen in dieser Zeit kein gutes, zum Verzieren geeignetes Glas hergestellt wurde und es auch an Verzierern mangelte. Dass die Hütte in Weißbachtal in den 70er Jahren des 17. Jh. andere Zentren überholte, bestätigte 1934 auch Margarethe Klante, die den Produktionsbetrieb der schreiberhauer Hütten analysierte8.

Noch eine von der Autorin dokumentierte Tatsache ist bemerkenswert, nämlich die Anwendung der Technik der Gewindebearbeitung, um gewundene Pokale zu erhalten. Bisher wurde sie böhmischen oder turinischen Glashütten zugeschrieben. Die gefundenen Rechnungen bestätigen mehrmals die Anwendung dieser Technik bei der Herstellung zahlreicher Flaschen und Pokale, die in der Preußler Glashütte erzeugt und Graf Schaffgotsch geliefert wurden9. Bis 1711 war das eine Spezialität der kunstreichen Gebrüder Hans und Christoff Liebig, die in der Preußler Glashütte arbeiteten. Ab diesem Jahr wurden solche Gegenstände auch in der Schleiferei von Graf Schaffgotsch in Hermsdorf hergestellt, wo Friedrich Liebig in der schwierigen Kunst der Gewindebearbeitung Siegmund Feist zwei Wochen lang unterrichtete und dafür die horrende Summe von 15 Florenen bekam, was die Rechnung vom 8. September 1711 bestätigt.10Zum Vergleich muss die Tatsache erwähnt werden, dass 1739 Siegmund Feist nach 31 Jahren der Arbeit eine dreijährige Rente in Höhe von 1 Taler (ca. 2 Florene) monatlich für treue Dienste erhielt.

Archivmaterialien beweisen, dass Schreiberhau bereits Mitte des 17. Jh. ein dynamisches Zentrum der Glasherstellung war. Dort waren solche Meister wie Hans Ehrwald, Gotthard Preußler, Wenzel Pfeiffer oder die Gebrüder Christoff und Hans Liebig tätig. Sie alle führten den Titel „kunstreicher“. Es war in der Preußler Glashütte, wo der Hochschnitt entwickelt wurde, der damals in Böhmen oder Deutschland nicht angewendet worden war.

Die von der Autorin entdeckten Rechnungen aus den Jahren 1651 und 1654 zeigen auch ein breites und verschiedenartiges Sortiment von Erzeugnissen, die typisch für venezianische Glashütten waren. Auf dieser Grundlage ist es berechtigt im Katalog Erzeugnisse, die unter Anwendung von venezianischen Techniken verziert wurden (Fadenglas, Schlangengläser), zu präsentieren. Diese einzigartigen Gläser, dokumentiert mit Archivalien, erlauben es so, sie zu datieren und ihre Provenienz zu bestimmen. Bisher wurden Gegenstände solcher Art nicht den Hütten im Hirschberger Tal zugeschrieben, aber in zwei gefundenen Rechnungen aus dem Jahr 1651 sind verschiedene Schlangenglaser11, darunter auch große mit Deckeln, sogar 15 mal erwähnt. Die Tatsache, dass solche Gläser in der Hütte in Weißbachtal hergestellt wurden, beweist auch ein plastisch in Holz geschnitztes Wappen von Preußler aus dieser Zeit. Auf seinem Schild sind ein Schlangenglas sowie die Gestalt eines Hüttenarbeiters zu sehen (das Wappen wurde in der Ausstellung von Barockgläsern im Schlesischen Museum zu Görlitz präsentiert)12. Die Rechnungen vermerken auch eine andere Art von venezianischem Glas, nämlich das sog. gefrostete Glas, das in Venedig erfunden wurde und dessen Herstellung im 2. Viertel des 16 Jh. begann. In der Fachliteratur sind niederländische Erzeugnisse bekannt, die in Quellen aus Lüttich ab 1655 erwähnt wurden sowie Erzeugnisse aus italienischen Hütten in Tirol und aus Südböhmen, die auch mithilfe dieses Verfahrens hergestellt wurden. Bisher vermutete niemand, dass solche Gegenstände auch in der Preußler Glashütte gefertigt wurden. Die Rechnung vom 29. Mai 1650, die eine gefrorene Schale vermerkt, bezeugt die frühe Produktion solcher Erzeugnisse im Hirschberger Tal13.

Diese Publikation ist eine einmalige Gelegenheit, um diese neusten Forschungsergebnisse in die globale Literatur einfließen zu lassen. Die Autorin vermutet, dass in der Hütte italienische Schleifer sowie Glas- und Steinschneider gearbeitet haben und dass sie die nächste Generation von Fachleuten, die aus der Region stammten, ausgebildet haben. Zu ihnen gehörte Hans Ehrwald. Die von ihm aufbewahren und unterschriebenen Rechnungen aus dem Jahr 1654, die verschiedene Gegenstände betreffen, beweisen seine Kunstfertigkeit und seine hohen Qualifikationen. Dies bezeugen auch die hohen Preise der Erzeugnisse und die Tatsache, dass sie sogar an den kaiserlichen Hof in Wien geliefert wurden. Wahrscheinlich war Friedrich Winter sein Schüler, deshalb sind die Hypothesen von Elżbieta Gajewska-Prorok, Aleksandra J. Kasprzak und Justyna Wierzchucka, die besagen, dass er in Wien und Prag in die Lehre gegangen war, unzutreffend14. Die Kontakte des Hirschberger Tals mit Italien waren in der Barockzeit sehr rege, was die Nationalität der Lieferanten von Edelsteinen für Graf Schaffgotsch bezeugt. Viele von ihnen siedelten sich in Schlesien an.

Ein zweites hervorragendes Beispiel der Bedeutung der schreiberhauer Hütten auf dem damaligen Glasmarkt waren die sog. Mutzer, die mehrmals in den Rechnungen der Familie Schaffgotsch vom 28. Oktober 1650 und 6. Mai 1655 auftauchen. Das waren in großen Mengen hergestellte, dünnwandige, oftmals geritzte Glasschüsselchen, die zu je 12 Stück ineinander gestapelt wurden15. Eine vollständige Garnitur solcher Gefäße befindet sich in den Sammlungen des Glasmuseums Passau (Inv.-Nr. Ho 69097)16.

Außerdem wurde hier bereits 1654 nicht nur geritztes, sondern auch zusätzlich mit sog. Böhmischen Granaten verziertes Glas hergestellt. In der am 6. Februar 1655 von Hans Ehrwald ausgestellten Rechnung werden zwei geschnittene, mit 25 Granaten verzierte Trinkgläser zu einem Preis von 4 Talern und 21 Silbergroschen erwähnt17. Diese Gläser sollte Preußler Gotthard von Schaffgotsch liefern. Der hohe Preis zeugt von der außergewöhnlichen Qualität sowie dem hohen Arbeitsaufwand und der großen Kompliziertheit der angewandten Technik.

Zwei solcher Gläser sind bis heute erhalten geblieben18. Eins von ihnen ziert die Glassammlung im Glasmuseum Passau (Inv.-Nr. Ho 67867), das zweite befindet sich im Bayerischen Nationalmuseum in München (Inv.-Nr. 60–74).

Ein Gutachten, mit welchem die Autorin die Gemmologin Isabella Fischer aus Heilbronn beauftragte, hat bewiesen, dass sie mit gläsernen Imitationen von Granaten, sog. Glasflussen, verziert sind. Die Tatsache, dass sie in der Preußler Glashütte hergestellt wurden, bestätigt ein Brief von Christoph Leopold von Schaffgotsch an seine Tante Louise Herzogin von Brieg. Es muss erwähnt werden, dass die Herstellung von farbigen Glasmassen schwierig war und von den Hüttenmeistern große Fertigkeit verlangte. Christoph Leopold schreibt im Brief an die Herzogin, dass er vorhabe in seiner Hütte die Produktion von smaragdgrüner Masse, die er in seiner Jugend in der Preußler Glashütte gesehen hatte, in Auftrag zu geben19. Das bestätigt auch Nathanael Gottfried Leskes Bericht über seine Reise durch Sachsen aus dem Jahr 1785, in dem geschrieben steht, dass im Ort Bergstrass/Meffersdorf bei Bad Flinsberg Anfang des 18. Jh. 850 Schleifer und 12 Granatenhändler wohnten20.

In ihrer Monographie hat die Autorin auch bewiesen, dass der Schneider des Kuolabechers zweifellos aus Schreiberhau stammte und es sich um Gotthard Preußler handelt. Das Gefäß mit den Darstellungen der Jahreszeiten gehörte einem Prager Sammler mit dem Nachnamen Kuola, deshalb wurden ähnlich bearbeitete Gläser zu der sog. Gruppe der Kuolabecher dazugezählt. Diese Zuordnung wurde in der Publikation genau beschrieben21.

Sich auf die Akten der Familie Schaffgotsch stützend, hat die Autorin auch das Leben von Friedrich Winter kennengelernt und viele unbekannte Fakten aus ihm erwähnt. Sie beschreibt detailliert sowohl das Wirken von Friedrich Winter selbst, als auch das von seinem Sohn Andreas, welcher bisher in der Fachliteratur übergangen wurde22.

In Schreiberhau, in Weißbachtal arbeite und wohnte im Vorwerk von Preußler nämlich der damals 26-jährige Friedrich Winter (1652–1708). Die in den Kirchenbüchern in Hermsdorf gefundene Sterbeurkunde seines Töchterchens Anna Maria vom 8. November 1676 bestätigt den Aufenthalt und das Wirken von Winter in der Preußler Glashütte in Weißbachtal. Sein Meister könnte mit Sicherheit Hans Ehrwald oder Gotthard Preußler gewesen sein. Vermutlich haben dort auch sein Bruder Martin und Neffe Gottfried Spiller gearbeitet.

Die Analyse der Archivalien half dabei, den schwierigen Weg des künstlerischen Schaffens von Friedrich Winter nachzuzeichnen – die Missgunst der anderen Meister im Hirschberger Tal, die um den Verkauf ihrer Waren fürchteten sowie die ständigen Streitigkeiten mit dem Kanzlisten des Grafen Schaffgotsch, Georg Seitz, der wohlgemerkt der Schwager von Winter war. Es werden auch zahlreiche Privilegien beschrieben, die Winter von Christoph Leopold Graf Schaffgotsch gewährt wurden, aber auch die Förderung seines zweiten Schwagers, Hans Christoph Richter, durch Seitz. Zu Tage kam der aufbrausende Charakter des Künstlers, aber auch sein außergewöhnlicher Fleiß, Ideenreichtum und seine Kreativität.

Es muss betont werden, dass die Autorin als Erste die Geschichte der Schleiferei in Hermsdorf lückenlos beschrieben hat, basierend u. a. auf den Skizzen von Winter, Schriftstücken, die ihren Bau und die damit verbundenen Kosten betreffen sowie auf Berichten über die Probleme mit ihrer Inbetriebnahme, verursacht durch die Konkurrenz vonseiten der bereits in dieser Region bestehenden Schleifereien (die Schleiferei von Christoph Richter in Petersdorf, die Schleiferei von Hans Christoph Richter in Warmbrunn und die Schleiferei der Familie Seiller in Hermsdorf). Winter beschwert sich über sie in einem Brief an den Grafen aus dem Jahr 1697; die Hypothese von Wierzchucka, die besagt, dass Winter die Schleiferei 1694 verließ und dass der Graveur Gottfried Preußler aus Warmbrunn ihr Pächter wurde, ist also unzutreffend23. Winter arbeitete bis zu seinem Lebensende für den Grafen, wofür er wöchentlich 3 Florene erhielt, was die Rechnungen bestätigen. Nach seinem plötzlichen Tod wurde seiner Ehefrau das letzte Honorar ausbezahlt. Nachfolger von Winter wurde sein Geselle Siegmund Feist, und nicht Jeremias, obwohl in den Katasterakten ab 1712 Jeremias Feist, wahrscheinlich der Vater von Siegmund, als Pächter verzeichnet ist.

Für die Schleiferei wurde ein Platz gegenüber dem zukünftigen Kameralamt in Hermsdorf, am Fuß des Kynast, gewählt, was die Katasterakten, in denen die Schleiferei unter der Nummer 111 aufgeführt ist, sowie die Publikation von Karl Schmidt, einem dortigen Lehrer, bestätigen. Friedrich Winter wohnte ab 1685 auf der Kynastburg. Dort wurde für ihn anfangs eine Werkstatt gebaut, die seinen Anforderungen nicht entsprach. Deshalb hatte Schaffgotsch fünf Jahre später eine Schleiferei erbauen lassen, die mithilfe eines Goppelantriebs betrieben wurde, der im Winter von Zugochsen und im Sommer mit fließendem Wasser in Bewegung gehalten wurde. Die Bauarbeiten hatten am 14. August 1690 begonnen und dauerten 69 Tage. Der Lohn für einen Arbeitstag betrug 2,5 Silbergroschen. Die Baukosten betrugen 82 Taler und 20 Silbergroschen. Im Folgejahr wurden die Arbeiten, einschließlich der Vertiefung des zweiten Teichs, vom 27. August bis zum 22. September ausgeführt und ihre Kosten beliefen sich auf 144 Taler und 17 Silbergroschen. Erst im Jahr 1699 wurde der unweit gelegene Teich von Liebig ausreichend vertieft und die Schleiferei so umgebaut, dass sie ausschließlich mit Wasser betrieben werden konnte.

Die Autorin hat auf der Grundlage von schriftlichen und ikonographischen Quellen (darunter Fotografien) die Lage und den Betrieb der Schleiferei bis zu ihrer Inventarisierung im Jahr 1935 und ihrem Abriss im Jahr 1937 bewiesen. Die im Archiv gefundenen Materialien „Acta der Erbauung des Glas- und Stein-Schleifwerks in Hermsdorf von 1686 bis 1835“24 bestätigen explizit den Bau der Schleiferei in Hermsdorf. Aus den 156 Seiten des Manuskripts geht hervor, dass man bereits 1686 begonnen hatte den Bau der Schleiferei zu planen, aber Georg Seitz sich dem widersetzte. Entgegen den vorherrschenden Ansichten wurde dank den Aufzeichnungen bewiesen, dass die Schleiferei des Grafen Schaffgotsch ununterbrochen von 1690 bis Mitte des 19. Jh. in Betrieb war. Außerdem wurden in der Publikation die aufeinanderfolgenden Pächter erwähnt: Friedrich Winter (bis 1708), nach seinem Tod Jeremias Feist(er) (ab 1712), Siegmund Feist (bis 1738), anschließend Jeremias Niehrig (bis 1749), nach ihm sein Sohn Siegmund Niehrig (bis 1761), und dann der jüngere Sohn von Jeremias – Gottfried Niehrig (bis 1767). Nach dem Tod des Letzteren verkaufte Schaffgotsch die Schleiferei dem Steinfabrikanten Johann Heinrich Friedrich und seinem Sohn Heinrich, die bis 1784 ihre Eigentümer waren. Friedrich wiederum verkaufte die Schleiferei dem Edelsteinscheider Johann Christoph Tauber, der dort bis 1796 arbeitete, dann waren in ihr sein Sohn, der Goldschmied Gottlieb Tauber (bis 1806), und anschließend der Bruder von Gottlieb, Johann Gottfried Tauber, (bis 1833) tätig. Die Erben des Letzteren verkauften die Schleiferei den Kaufleuten Dominicus und Carl Wilhelm Willmann aus Warmbrunn. Im Jahr 1840 kaufte ihnen die Schleiferei Leopold Graf Christian Gotthard Schaffgotsch ab. Laut des Grundbuchs Nr. 242 befand sich die Schleiferei an derselben Stelle in Hermsdorf, wo um 1900 der Baumeister Adolf Liebig wohnte. Die Hypothese von Kasprzak, die aufgrund der Unkenntnis der Archivalien die Schleiferei von Schaffgotsch in Petersdorf ansiedelt, ist also unzutreffend.

Die oben erwähnten umfangreichen Akten der Familie Schaffgotsch beschreiben akribisch die täglichen Fortschritte beim Bau der Schleiferei, die Tätigkeit der Arbeiter und die Kosten, die mit der Führung des Betriebs verbunden waren. Der Graf erlaubte Winter den Bau eines Hauses neben der Werkstatt für 781 Florene und 43 Kreuzer, zu deren Abbezahlung sich Winter verpflichtete. Die halbjährlichen Berichte vermerken die Kosten des Betriebs der Schleiferei, darunter die Ausgaben für Kerzen, Nadeln, Schleifscheiben und andere für die Arbeit benötigte Utensilien (z. B. Bimsstein) sowie die Löhne des Meisters, der Gesellen und Lehrlinge. In der Schleiferei befand sich, außer einem bequemen, hellen Arbeitsraum, auch eine Art Safe (eine geschlossene Kammer) die zur Aufbewahrung von Edelsteinen und Glaserzeugnissen diente. Aus Sicherheitsgründen musste das Gebäude also in der Nähe der Bauten des Guts situiert sein. Das konnte keine „einsame Hütte“, wie A. J. Kasprzak in einer Vorlesung auf einem Symposium in Hirschberg behauptete, in den Überschwemmungsgebieten von Petersdorf, die wohlgemerkt bis heute unbebaut sind, sein. Da in den Akten die geringsten Kosten bezüglich der Schleiferei vermerkt wurden, würde man sicherlich auch den Bau einer zweiten Werkstatt vermerken, deren Existenz aus den Äußerungen der Referentin hervorgehen würde (nebenbei würden für die missglückte Unternehmung und die überflüssigen Kosten damals auch „einige Köpfe rollen“). Akribisch wurde dagegen die teilweise Modernisierung der Werkstatt, vorgenommen von Siegmund Feist im Jahr 1724, vermerkt, die die Bearbeitung von großen Steinen ermöglichte25. Sie beruhte auf der Verwendung einer großen horizontalen Schleifscheibe und der Aufstellung einer Konstruktion, auf der beachtliche Gegenstände, wie Steine oder Glasformen, aufgehängt werden konnten.

Es muss betont werden, dass es niemals eine Hütte von Graf Schaffgotsch in Hermsdorf gab, wie es die bisherige Fachliteratur nahelegt26. Erstens ist es schwer vorstellbar, dass in der Schlucht, entlang der sich die Ortschaft zieht, eine Glashütte angesiedelt werden könnte, weil das im Frühling von den Schneegruben hinunterfließende Wasser sie abtragen und zerstören würde. Die Objekte für die Schleiferei in Hermsdorf lieferte die Preußler Glashütte, was zahlreiche, sich oft auf hohe Beträge belaufende Rechnungen beweisen. In der Fachliteratur herrscht die Meinung vor, dass der zur Verzierung bestimmte Glasrohstoff aus Böhmen importiert wurde. Dem widersprechen aber die beachtlichen Rechnungen aus der Preußler Glashütte, die die Verschiedenartigkeit des Sortiments zeigen, das in Weißbachtal erzeugt wurde. Freilich, die für die Herstellung von Glasmasse benötigten Bestandteile wurden aus dem Erzherzogtum Österreich importiert, aber ab dem Einmarsch der preußischen Truppen von Friedrich II. in Schlesien im Jahr 1740 wurde dies, aufgrund der Abdichtung der Grenze und dreier nacheinander folgender Edikte, die gegen die schlesische Glasindustrie gerichtet waren, unmöglich. Infolge dieser Restriktionen verschlechterte sich die Qualität der Glasmasse. Man hat dann begonnen den Glasrohstoff aus der Hütte in Wiesau bei Sagan oder aus den Hütten in der Grafschaft Glatz zu beziehen, was die Rechnungen bestätigen. Manchmal wurde auch sächsisches Glas gekauft. Die zwei oben genannten Hütten waren vom königlichen Edikt nicht betroffen – sie hatten dieselben Rechte wie die sächsischen Hütten, konnten sich also frei entwickeln und ohne Hindernisse ihre Waren exportieren.

Nachforschungen, die mithilfe von Registerbüchern und zahlreicher bisher unbekannter Chroniken des Geschlechts Schaffgotsch, Chroniken von Warmbrunn und Hirschberg angestellt wurden, brachten überraschende Ergebnisse. Auf ihrer Grundlage hat die Autorin für die Forschung viele Glas- und Edelsteinscheider vergangener Zeiten wiederentdeckt. Zu ihnen gehörten der hervorragende und berühmte Friedrich Winter und sein Sohn Andreas, Siegmund Feist, Samuel Mattern, Jeremias Niehrig und seine Söhne. Sie erlaubte ihnen den ihnen gebührenden Platz und Rang im Bereich der historischen Glasproduktion des Hirschberger Tals wiedereinzunehmen.

In Warmbrunn arbeiteten über Generationen hinweg folgende Glasschneiderfamilien: Scholtze, Schneider, Feist, Maywald, Friede, Lange, Liebig, Schwarzer. Zu ihnen gehörte auch die aus Petersdorf stammende Familie Richter.

Ihr Stammvater, Christoph Richter, besaß mit seinen zwei Söhnen in Petersdorf eine im letzten Drittel des 17. Jh. florierende Glasschleiferei. Sein Sohn Hans Christoph Richter aus Warmbrunn konkurrierte mit der Werkstatt von Friedrich Winter. Der Sohn von Hans Christoph – Johann Christoph (1699–1777) – war ein unübertroffener Wappen- und Steinschneider; er fertigte viele Male im Auftrag des Grafen Triangel sowie dreiwandige Pokale, die in den Rechnungen aus den Jahren 1731 und 1737–1739 vermerkt wurden. Besonders teuer war ein Pokal aus dem Jahr 1738, für welchen der Graf nicht weniger als 24 Florene bezahlte. Der Talentierteste in der Familie war Friedrich Wilhelm Richter (1733–1785), der als berühmtester und erfahrenster Wappen- und Steinschneider in Warmbrunn gilt. Er ging bei seinem Vater Johann Christoph in die Lehre. Er war es, zu dem englische und niederländische Kaufleute über schlesische Kaufleute Zeichnungen, mit dem Auftrag reich verzierte Pokale oder Wappen zu fertigen, sandten. Friedrich Wilhelm Richter wurde von Prof. Vogel in den Schlesischen Provinzialblättern im Jahr 1785 mit dem hervorragenden und für das Hirschberger Tal unersetzlichen Glasschneider Klotze, der nach Berlin ausgewandert war und dann dort arbeitete, verglichen.

Zu dem Kreis der hervorragenden Künstler gehörte auch Christoph Scholtze (1684–1768). Er war der Sohn des Glasers Christoph Scholtze aus Warmbrunn, der, wie andere Glaser in dieser Zeit, zur Zunft der Zimmermänner gehörte und deshalb Prüfungen in den Gebieten der Zeichnung und Malerei ablegen musste und auch Glasfenster bemalen konnte. Der Vater war ein gebildeter Mann, der sich für Geschichte interessierte (er hatte u. a. eine Chronik von Warmbrunn geschrieben27), der Sohn führte den Titel „königlicher Hof-, Stein- Crystal- Glas- und Wappenschneider“. In den Jahren 1708–1742 war Christoph Scholtze Junior Wappenschneider und Lieferant des Grafen Schaffgotsch. Mit Begeisterung stellte er Reiter auf Pferden dar. Zu seinen Kunden zählten alle in Europa bedeutenden Meister von Reitvorführungen. Im Jahr 1650 kam aus dem Erzherzogtum Österreich der Protestant Martin Scholtze nach Schlesien und gründete dort eine Glashütte in Schwarzbach, das heute ein Teil von Bad Flinsberg ist. Von dort stammen die Mitglieder der Familie Scholtze.

Eine bedeutende Rolle in der Geschichte der Glas- und Steinverzierung hat die Familie Maywald gespielt, die über Generationen hinweg mit der Familie Schneider verwandt und befreundet war.

In der besprochenen Publikation verdient der üppige Katalog mit einer sehr guten Auswahl an Ausstellungsstücken aus Museen aus der ganzen Welt und privaten Sammlungen besondere Aufmerksamkeit. Die tiefgründige stilistische und formelle Analyse, die umfangreichen, sachlichen Kommentare, das Hinweisen des Lesers auf die charakteristischen Merkmale des jeweiligen Meisters ermöglichen es, die Arbeit und die hohen Qualifikationen der dekorativen Künstler des Hirschberger Tals wertzuschätzen. Im Katalog findet man drei signierte Pokale folgender hervorragender Meister: Siegmund Feist/Matterne, Johann Christoph Richter und Caspar Gottlieb (Lange) Langer. Die Autorin entzifferte auch die Nachnamen der Verzierer.

Stefania Żelasko hat zum ersten Mal Bezug auf die früheren Erkenntnisse über die sog. Werkstätten von Christian Gottfried Schneider genommen. Sie bewies, dass die Werkstätten seinem Bruder Samuel gehörten. Er war es, der sich mit dem Handel beschäftigte, was seine Rechnungen, die im Anhang der Monographie zu finden sind, bezeugen. Frühere Forscher haben alle Papiermusterabdrücke Christian Gottfried zugeschrieben und ließen dabei die handschriftliche Notiz von Hugo Seydel außer Acht, in der er erklärt, dass nur die Muster, die von ihm und Siebenhaar mit einem schwarzen Bleistift mit dem Namen Schneider versehen worden sind, Christian Gottfried Schneider zugeschrieben werden können. Letztendlich sind das neunzehn Papiermusterabdrücke auf eine Gesamtanzahl von siebzig. Samuel war wie sein Vater, Christian Schneider, sowie Scholtze, von dem Samuel einen Kramladen abkaufte, auch ein Glashändler. Die Brüder Christian Gottfried, Samuel und Carl waren nicht nur Schüler ihres Vaters, sondern auch Christoph Scholtzes (1684–1768) was Ähnlichkeiten in der Ausführung ihrer Erzeugnisse bestätigen. Die gefundenen Rechnungen, unterschrieben von Samuel, beweisen, dass in seinen Werkstätten die Glasformen mit Emaille und Gold bemalt wurden, was die auch die mit Purpur gemalten Zeichnungen Samuels, die zusammen mit den Papierabrücken erhalten geblieben sind, bezeugen.

Die Autorin erwähnt im Anhang der Monographie viele Nachnamen von Verzierern von Glas und Edelsteinen, mitsamt ihren Lebensdaten und ihren Spezialgebieten, woraus man schließen kann, dass im Hirschberger Tal mehrere Meister tätig waren, die ähnliche Qualifikationen wie Friedrich Winter hatten. Sie beschreibt zahlreiche komplizierte Triangel, ihre Autoren und ihre Entstehungszeit. In der Publikation fehlen dagegen Abbildungen von Werken von Herstellern von Siegeln und Luxusgegenständen aus Bergkristall und Topas. Das ist kein Versehen der Autorin, sondern eine bewusste Auslassung, denn die Zuordnung solcher Objekte bedarf genauer heraldischer Studien. Diese Veröffentlichung sollte eine Basis für weitere Recherchen sein und eine zusätzliche Publikation über die Zuschreibung dieser Gegenstände hervorbringen.

Stefania Żelasko präsentiert die Geschichte der Glasverzierung im Hirschberger Tal vor einem breiten gesellschaftlichen und politischen Hintergrund. Sie beschreibt auch die Käufer von luxuriösen Glaserzeugnissen. Zu ihnen gehörten zahlreiche Vertreter der europäischen Aristokratie, vor allem aber waren dies reiche Kaufleute aus dem Hirschberger Tal, die mit dem Handel mit Flachsleinwand ihre Vermögen machten. Zu ihnen zählten unter anderem: Christian Menzel, Daniel von Buchs, Johann Martin Gottfried sowie George Friedrich Smith. Englische und niederländische Kaufleute sandten über schlesische Kaufleute Muster und Aufträge für die Künstler des Hirschberger Tals, was Archivdokumente bestätigen.

Dr. Stefania Żelasko Kunsthistorikerin, Museologin von neuzeitlichem Glas, seit 1983 spezialisiert im Bereich des europäischen neuzeitlichen Glases, mit besonderem Schwerpunkt auf die Glasindustrie im Hirschberger Tal. Autorin von zahlreichen Artikeln und Büchern, u. a. von vier Monografien über die Glashütten des Hirschberger Tals sowie von Publikationen über zwei technologische Formelsammlungen aus den Glashütten Carlsthal und Josephine (Schlesien) sowie Neuwelt (Böhmen). Derzeit bereitet sie die Monographie „Empir, biedermeier, historyzm w Kotlinie Jeleniogórskiej. Rzeźbienie kamieni i szkła. 1780–1900“ (auf dt.: „Empire, Biedermeier, Historismus im Hirschberger Tal. Stein- und Glasschnitt. 1780–1900“) vor.

1Hetteš K., Nedořešené problémy dějin našeho sklářství…. Příspěvky k dějinám skla a keramiky 2, NTM Praha 1973, S. 7.

2Żelasko S., Barock und Rokoko im Hirschberger Tal. Stein- und Glasschnitt 1650–1780, Passau 2014, S. 28, sowie Drahotová O. a kolektina: Historie sklářské výroby v českých zemích, Praha 2005, B.I., Drahotová O., Pkt. 4.2.2., S.197–198. Auch: Smrček A., Pkt. 7.2.1.3., S. 437.

3Żelasko S., 2014, S. 20. ebenda: von Saldern A., Schlesische Hochschnittgläser aus der Werkstatt von Friedrich Winter, [in:] „Festschrift für Brigitte Klesse“, Berlin 1994, S. 90. dort: Schlesische Chronika, Jena 1625, IV, 34, 20, 92: Es mangelt in Schlesien nicht an Glashütten, darinnen die Gläser von allerley Arten und Manieren erdacht und gemacht werden… es sind darumb auch viel Dörfer… (in der Umgebung von) Schreiberhau, dabei es in den Gebirgen eine Glashütten hat.

4Żelasko S., 2014, S. 109. Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 254.

5Żelasko S., 2014, S. 21. Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 263; 269; 848. Konfektschalen wurden mehrmals in den Rechnungen aus den Jahren 1655, 1673 sowie1675 vermerkt.

6Żelasko S., 2014, S. 105, Kat.-Nr. 16.

7Żelasko S., 2014, S. 30, ebenda: Spiegl W., Böhmische Gläser, München 1980, S. 29–30, Zoedler D., Schlesisches Glas, Würzburg 1996, S. 243: den zu selber Zeit ward bei uns noch kein gutes Glas gemacht, als nur Schockglas und waren noch keine Kogler auch noch keine Eckigreiber auch noch wenig Glasschneider.

8Żelasko S., 2014, S. 29, ebenda: Klante M., Die Glashütte Schwarzbach im Isergebirge. Der Wanderer im Riesengebirge, Breslau 1934, 54 Jhg., S. 182. pp.

9 Żelasko S., 2014, S. 20–21. Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, 254; 848; 259; 261; 263.

10Żelasko S., 2014, S. 70, ebenda: Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 278.

11Żelasko S., 2014, S. 21, ebenda: Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 254.

12Katalog zur Ausstellung „Schlesisches Barockglas“, Wierzchucka J., Kügler M., Görlitz/Zittau 2016, S. 22.

13Żelasko S., 2014, S. 21, ebenda: Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 254. Knapp 2 Florene sind 1 Taler (Anm. S. Ż).

14Wierzchucka J., Kügler M. 2016, S. 39.

15Żelasko S., 2014, S. 21, ebenda: Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 254, 848.

16Żelasko S., Barock und Rokoko im Hirschberger Tal. Stein- und Glasschnitt 1650–1780, Passau 2014, S. 108.

17Żelasko S., 2014, S. 21, ebenda: Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 254, 848.

18Żelasko S., 2014, S. 112–113.

19Żelasko S., 2014, S. 23, ebenda: Seydel H., Beiträge zur Geschichte des Siegelstein- und Glasschnitt, [in:] „Schlesiens Vorzeit in Bild und Schrift“, Breslau 1919, B. VII, S. 248–249., „17. Sept. 1678 bestätigt: von der grünen Farbe lasseich Montag Probe machen, die ich in meinen Jugend Smaragden gemacht (…) Der Granatenfluss, wie ihn mein Vater sel. vom alten D. Gost bekommen, habe ich mit einem haubtschönen Buch von Sekreten (…) verloren.“

20Żelasko S., 2014, S. 113, ebenda: Leske N. G., Reise durch Sachsen…, Leipzig 1785, S. 373.

21Żelasko S., 2014, S. 112–113.

22Żelasko S., 2014, S. 54–68.

23Katalog zur Ausstellung „Schlesisches Barockglas“, Wierzchucka J., Kügler M., Görlitz/Zittau 2016, S. 39; Gottfried Preußler war nie Pächter der Schleiferei von Schaffgotsch. Er war Glasschneider aus Hirschberg, besaß ein imposantes Epitaph in der Heiligengeistkirche, das vor einigen Jahren der Konservierung unterzogen wurde und sich gegenwärtig in einer der Kapellen der Gnadenkirche in Hirschberg befindet. Der Begriff „Graveur“ wird erst seit dem 19. Jh. verwendet. (Anm. S. Ż.).

24Żelasko S., 2014, S. 64, ebenda: Staatsarchiv Breslau, A. S. Gryf, Sign. 2111.

25Żelasko S., 2014, S. 68, ebenda: Staatsarchiv Breslau, A. S. Chojnik, Sign. 294, Folio 154. Für diese Innovation erhielt Feist 2 Florene und 15 Kreuzer.

26Darüber schreiben Rainer Rückert, Axel von Saldern und dies wiederholt auch Trux.

27Żelasko S., 2014, S. 76, ebenda: Staatsarchiv Hirschberg, Akten des RGV. Christoph Scholtz, Chronik von Warmbrunn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *