Olza jako śląski Jordan w twórczości Jana Kubisza

Józef Szymeczek

Olza jako śląski Jordan w twórczości Jana Kubisza

25 marca 2019  minęła 90 rocznica śmierci nauczyciela, działacza narodowego, pisarza i poety śląskiego Jana Kubisza (1848-1929). Dzieło poetyckie Kubisza nie jest zbyt obszerne, tworzy go zaledwie kilka małych tomików prostych wierszy. Za swego życia nie był uznawany za wielkiego poetę narodowego. Czytelnicy i słuchacze nie podniecali się walorami artystycznymi czy wykwintnymi figurami poetyckimi jego wierszy. Chwalili je za ich prostotę i za zawartą w nich wiarę w Boga i w dobroć człowieka. Wiersze były często odczytywane na wieczorkach i zabawach narodowych, budując sławę poecie. Dwa najpopularniejsze z nich (Ojcowski dom i Płyniesz Olzo) zyskały później nawet melodie i stały się popularnymi pieśniami. Obie pieśni szybko przyswoił sobie lud śląski – tę drugą Nad Olzą (Płyniesz Olzo) w sposób szczególny. Już w 1934 r. redaktor cieszyński Władysław Zabawski pisał, że była „ulubionym śpiewem śląskim”, a w latach sześćdziesiątych minionego wieku nazywano ją w środowisku ewangelickim „hymnem śląskim”. Na ziemi cieszyńskiej, a na pewno na Zaolziu, taki status do dnia dzisiejszego wśród pieśni śląskich faktycznie posiada. Pieśń jest bardzo popularna, śpiewana przy wszystkich okazjach – na festynach, zabawach, weselach, zabawach sylwestrowych, nawet stypach pogrzebowych. Niestety jest ofiarą swego sukcesu. Jej popularność sprawia, że bywa skracana, niektóre wiersze zostają omijane, przez co treść pieśni w dzisiejszym wybrzmieniu się spłyca i zatraca swój pierwotny głęboki sens. Z tego powodu postanowiliśmy przypomnieć prawdziwe znaczenie słów tej pieśni i przekonać czytelników, że nie chodzi tylko o ludową piosenkę, ale pieśń o głębokim wymiarze religijnym, pieśń natchnioną, z wizją i posłannictwem aktualnym do dnia dzisiejszego.

 

Jan Kubisz urodził się w chłopskiej rodzinie w 1848 r. Ukończył niemieckie gimnazjum ewangelickie w Cieszynie i wobec spraw narodowych był początkowo obojętny. W czasach nauki we wspomnianym gimnazjum niemczyzna brzmiała dla niego jak śpiew anielskich chórów, a język polski nie budził ni dumy, ni uznania. Po ukończeniu gimnazjum spędził jeden rok w domu i poświęcił się samokształceniu. To pod wpływem nauczyciela w Końskiej, Adama Pinkasa i jego starszego kolegi Jerzego Buzka dokonała się zmiana w jego nastawieniu do polskości.

 

Kubisz po roku spędzonym w domu poszedł do cieszyńskiego zakładu kształcenia nauczycieli i został pedagogiem o polskim przekonaniu narodowym. W 1869 r. objął posadę w Gnojniku i dotrwał tam aż do emerytury. Brał czynny udział w pracach narodowo-społecznych, co uważał za swój święty obowiązek. Szczególnie aktywny był w Czytelni Ludowej w Cieszynie, gdzie toczyło się całe życie kulturalno-oświatowe. Tu rozwijał się amatorski ruch teatralny, tu powstawały pierwsze wiersze okolicznościowe Kubisza. Sam je recytował i zyskał uznanie społeczności polskiej w Cieszynie. Jego utwory pojawiły się w prasie (Gwiazdka Cieszyńska i Przyjaciel Ludu). Debiut literacki nastąpił w Gwiazdce Cieszyńskiej w 1868 r. (Do panny młodej). Wiersz Do Olzy (znany też jako Płyniesz Olzo), późniejszy hymn ludu cieszyńskiego, pojawił się drukiem w wydanym pod pseudonimem „Szlązak” zbiorze poezji pod tytułem Niezapominajki (Cieszyn 1882). Wiersz Do Olzy jest ostatnim utworem tego tomiku. Po raz drugi pojawił się w zwartym zbiorze twórczości Kubisza Śpiewy starego Jakóba w 1889 r. Dla uzupełnienia podajmy, że Kubisz jest też autorem tomiku Z niwy śląskiej (Cieszyn 1902) i wspomnień Pamiętnik starego nauczyciela (Cieszyn 1928). W 1902 r. w Gwiazdce Cieszyńskiej ukazała się kolejna wersja tej pieśni w postaci zbliżonej do tej, jak ją dzisiaj znamy. Kubisz jest tedy piewcą rzeki i wyrazicielem powszechnego dla niej podziwu:

 

Płyniesz, Olzo, po dolinie,

Płyniesz, jak przed laty,

Takie same na twym brzegu

Kwitną wiosną kwiaty.

 

A twe wody w swoim biegu

Się nie zamąciły;

I tak samo lśnią się w słońcu,

Jak się dawniej lśniły.

 

Ale ludzie w życiu swojem

Zmienili się bardzo;

Zwyczajami, wiarą przodków

Ledwie że nie gardzą.

 

I dąb z dębem na twym brzegu,

Jak szumiał, tak szumi;

Lecz wnuk starą mowę dziadów

Ledwie że rozumie.

 

Na twym brzegu dawnym śpiewem

Słowik się odzywa;

A dziś śliczne pieśni nasze

Ledwie że kto śpiewa!

 

Jordan w ziemi Chananejskiej

Święte ma znaczenie:

W jego wodach Izraela

Lud brał oczyszczenie.

 

Więc z modlitwą uklęknąłem

W pokorze przed Panem:

Byś się stała, Olzo, takim

I dla nas Jordanem!

 

A tak kiedyś – gdy nad falą

Wiosną wiatr zawieje,

Wnuk usłyszy w fal twych szumie

Przodków swoich dzieje

 

I usiądzie na twym brzegu

dumać nad przeszłością –

I żyć będzie dla swej ziemi

Czynem i miłością!

 

Skąd wzięły się inspiracje do napisania tego dzieła i o czym ono w ogóle jest – nad tym chcemy się zastanowić. Jan Kubisz był ewangelikiem. Najwyraźniejszym czynnikiem życia codziennego ewangelików była Biblia i ona dawała każdemu dniu wymiar niecodzienny, mistyczny. Ewangelicy wyznania augsburskiego (luteranie) obecni są na ziemi cieszyńskiej od czasów reformacji. Ewangelicy na Śląsku Cieszyńskim odegrali bardzo ważną rolę w procesie przekształcania tradycyjnego społeczeństwa feudalnego w nowoczesne społeczeństwo obywatelskie. Stali u początków szkolnictwa, prasy cieszyńskiej, zakładali organizacje społeczne, uczestniczyli w życiu gospodarczym, wydawniczym i politycznym. W czasie tych procesów transformacyjnych rozwinęła się u znaczącej ich części świadomość przynależności do polskiej grupy narodowej. Walka o pełne prawa wyznaniowe przekształciła się po ich zdobyciu (w 1861 r.) w walkę o prawa narodowe. Praca u podstaw i służba dla społeczeństwa, to hasła, które przyświecały działaczom tego okresu.

 

Znaczącą rolę w procesie uświadamiania cieszyńskich ewangelików w kierunku polsko-narodowym odegrał pastor warszawski ks. Leopold Marcin Otto (1819-1882), który w latach 1866-1875 był pastorem w Cieszynie. Ks. Otto miał poczucie misji od Boga i to nie tylko w sprawach wyznaniowych, ale i w kwestii narodowej. Miał przekonanie, że nie tylko on sam, ale i protestanci w Polsce mają do spełnienia specjalne zadanie. I tak jak naród polski miał być Mesjaszem narodów (koncepcje takie wygłaszał między innymi Adam Mickiewicz), tak wśród Polaków taką rolę, według ks. Otto, mogli odegrać ewangelicy. Ewangelicy powinni dążyć do tego, aby cały kraj, w którym żyją, stał się Królestwem Boskim, stał się jedną ściśle połączoną gminą chrześcijańską. W rozumienia ks. Otto miała to być zapewne gmina ewangelicka. Według oceny ks. Otto Polacy ewangelicy nie tylko mieli wobec narodu spełnić misję religijną, ale też narodową i cywilizacyjną.

 

Uważał, że taki jest zamiar Boga, a jeżeli już Bóg coś postanowi, to prędzej czy później musi to zostać zrealizowane. W jednym z kazań powiedział do wiernych: – Na cóżby was Chrystus Pan bronił i chronił przez tyle wieków, dlaczegóż was polską mową chwalących Boga światłem ewangelii obdarzył? Dlaczegoż między katolikami i Niemcami postawił? A to byście pod korzec tego światła nie stawiali, ale by ono z gór waszych szeroko na wszystkie strony, gdzie polska mowa brzmi, jasno przyświecało[1].

 

Ks. Otto opuścił Cieszyn w 1875 r., ale jego mesjanistyczne wizje o znaczeniu i roli, jaką mają odegrać ewangelicy w narodzie polskim, znalazły na ziemi cieszyńskiej wielu naśladowców. Do najbardziej zagorzałych należał między innymi Jan Kubisz, który był uczniem pastora. Koncepcje ks. Otto żywo były przypominane w czasie jubileuszu 200-lecia założenia Kościoła Jezusowego w Cieszynie w 1909 r., kiedy zastanawiano się nad znaczeniem luteran cieszyńskich w historii protestantyzmu światowego i szukano wyzwań na przyszłość. Już wtedy w myśl idei ks. Otto formułowano tezę, że polscy luteranie cieszyńscy mają się stać fundamentem (szkieletem) Kościoła ewangelickiego na ziemiach polskich w  nowej najbliższej przyszłości.

 

Trzeba jednak przy tym wszystkim pamiętać o tym najważniejszym. Aspiracje polityczne Polaków na ziemi cieszyńskiej wokół „nowej rzeczywistości” nie mogły przekroczyć kategorii marzeń. Cieszyniacy byli obywatelami monarchii habsburskiej, którą od 1867 r. nazywamy Austro-Węgrami. Wszelkiego rodzaju otwarte poglądy narodowe czy nawet panslawistyczne budziły wielkie podejrzenia o nielojalność wobec władz austro-węgierskich, czy nawet mogły być źródłem represji wobec ich głosicieli. W takiej sytuacji najbezpieczniej było posiłkować się Biblią i swe marzenia i programy polityczne przedstawiać za pomocą obrazów biblijnych. Tu nie było łatwo doczepić się do czegokolwiek. Nie mówiąc już o tym, że materia biblijna była dla ewangelików zjawiskiem żywym, o które opierali się w każdym dniu swego życia. Oparcie o Biblię było nie tylko bezpieczne dla głosicieli, ale również najbardziej zrozumiałe dla odbiorców. Najważniejszą zwrotką pieśni Płyniesz Olzo jest ta najrzadziej dziś śpiewana, która mówi, że w Ziemi Biblijnej płynie święta rzeka Jordan, w której lud Izraela „brał oczyszczenie”. Poeta chce, żeby Olza była dla nas takim Jordanem.

 

Dalszą ważną wskazówką do zrozumienia treści pieśni jest fakt, że zwarty tomik poezji, w którym pojawił się wiersz Do Olzy, zatytułował Kubisz Śpiewy starego Jakóba. Przypomnijmy tedy tę postać biblijną. Patriarcha żydowski Jakób (obecnie Jakub), należy obok Abrahama, Izaaka czy Mojżesza do postaci najważniejszych w historii narodu żydowskiego. To on walczył we śnie z Bogiem, przez co otrzymał imię Izrael, które rozciągnęło się później na cały naród. Od Jakuba Żydów nazywamy Izraelitami. On też miał 12 synów z czterema żonami[2].

 

Najtrudniejszy los dzielić musiał syn przedostatni – Józef. Jego bracia zazdrościli mu miłości, którą darzył go ojciec, sprzedali go do niewoli egipskiej, okłamując ojca, że pożarły go dzikie zwierzęta. W czasie, kiedy sprzedano Józefa, był on synem najmłodszym. Beniamin urodził się później. Po długich latach nieurodzaj zmusi braci do szukania pomocy w Egipcie i tu przez przypadek zastaną swego brata Józefa, który jest bogatym człowiekiem, cieszącym się szacunkiem i uznaniem faraona. Józef swych braci pozna, oni jego nie. Da im tedy nauczkę, ale im wybaczy; i wszyscy, włącznie z starym Jakubem spotkają się w Egipcie. Jakub cieszy się, że rodzina się znów spotkała. Jest jednak jeden problem – Józef przybrał wszystkie cechy Egipcjanina. A jego synowie, wnukowie Jakuba, byli Egipcjanami w ścisłym tego słowa znaczeniu i „mowę swego dziada ledwie że rozumieli”. Stary Jakub jednak nie odrzuca tych wnuków i podobnie jak swym synom, przed śmiercią błogosławi i im. Przed śmiercią w obecności Boga złoży swoim wnukom, dwoma synom Józefa imieniem Manasses i Efraim, boże życzenie szczęścia w życiu (1Mojż 48, 1-22). Efraim i Manasses są uznani za bezpośrednich synów Jakuba. I to oni, nie Józef, dają imiona przyszłym izraelskim narodom, które wzejdą z 12 synów Izraela i otrzymają Ziemię Obiecaną. Józef na tym nie straci, wręcz przeciwnie w trakcie transakcji spadkowej przypadnie mu dwukrotnie większa część spadku w porównaniu z innymi braćmi. Wypowiedziane błogosławieństwo tyczy się dalekiej przyszłości, kiedy następcy tych dwunastu synów otrzymają Ziemię Obiecaną[3].

 

Zapowiedź starego Jakuba miała zostać zrealizowana kilkaset lat później, gdy Izraelici opuścili w dramatycznych okolicznościach Egipt i zmierzali do Ziemi Obiecanej. Prowadził ich Mojżesz, droga trwała 40 lat. Ze względu na fakt, że pokolenie egipskie Izraelitów było w wielu wypadkach nieposłuszne Bogu (kłaniali się obcym bogom, nie znali języka), ludzie, którzy wyszli z Egiptu, nie mieli dojść do celu, łącznie z Mojżeszem. Nową generację wprowadził do ziemi obiecanej nowy wódz – Jozue. Do Ziemi Obiecanej wstąpił od wschodu przez Jordan. Tak stał się Jordan symbolem granicy między niewolą w Egipcie i wolnym, swobodnym życiem w Ziemi Obiecanej. Ten oto symbol pojawia się nie tylko w poezji Kubisza, ale w szerokim dyskursie chrześcijańskim, setkach wierszy czy innych formach chrześcijańskiej twórczości artystycznej. Typowe są na przykład murzyńskie śpiewy spirytualne, które nawiązują do symboliki Jordanu w wyrazach pragnienia wolności.

 

Ze względu na fakt, że wyzwoleniem z niewoli dla niewolnika bywa często śmierć, może w tych pieśniach Jordan przedstawiać granicę między utrapieniem życia a spokojem życia w niebiesiech. Nawet czarni kaznodzieje baptystyczni w drugiej połowie XIX wieku w Ameryce Północnej potrafili wykorzystać te motywy biblijne do budowania własnej wartości czarnego człowieka. Łącząc starozakonny motyw Ziemi Obiecanej z naukami milenarystycznymi głoszącymi drugie przyjście Jezusa a z nim sprawiedliwego Królestwa Bożego, usytuowanego, owszem, w Afryce, nawoływali potomków czarnych niewolników do jednoznacznego określenia własnej tożsamości wobec kultury byłych białych właścicieli niewolników. Afrykańczycy mieli zachować swoją odrębność kulturową za życia, by po śmierci wejść do swej wymarzonej ojczyzny w Ziemi Obiecanej, Nowym Syjonie – tedy w Afryce nad brzegami świętej rzeki Niger. Funkcję Jordanu w tej wykładni pełni rzeka Niger.

To tylko jeden z wielu przykładów interpretacji mitu o Jordanie.

Powróćmy do Kubisza i jego odnośników do Biblii. Symboli jest tu bowiem jeszcze więcej. Dla Jozuego przekroczenie Jordanu było trudne. Izraelici przekraczali rzekę wiosną, na przełomie marca i kwietnia, kiedy jej stan był wysoki z powodu tającego śniegu z góry Hermon – a to bardzo utrudniało warunki przejścia. Jak tylko do wody wstąpili kapłani z Arką Przymierza, wody rzeki zatrzymały się tworząc mur (było to koło miasta Adam), a koryto rzeki natychmiast się osuszyło. Było to podobne zdarzenie do przejścia przez Morze Czerwone podczas ucieczki z Egiptu. Kiedy lud znalazł się na drugiej stronie, odpoczął w mieście Gilgal. I tu zdarzyły się dwie znamienne rzeczy. Doszło do oczyszczenia i obrzezania Izraelitów, którzy przez 40 lat nie stosowali tego zwyczaju. Jordan występuje tu jako symbol oczyszczenia narodu. Jan Chrzciciel w innej epoce chrzcił w Jordanie tłumy, a w miejscu, gdzie doszło do oczyszczenia Izraelitów na koniec dokonał chrztu Jezusa (Mat. 3,5-16).

 

Po przekroczeniu Jordanu Jozue zawezwał 12 Izraelitów, po jednym z każdego rodu, aby po przejściu każdy z nich wyciągnął z koryta rzeki, z miejsca, gdzie stali kapłani z Arką Przymierza, kamień i przyniósł go na ramieniu na miejsce pierwszego odpoczynku do Gilgalu. Powiedział im przy tym: – Aby to było znakiem pośród Was, gdy Wasze dzieci w przyszłości pytać się będą: Co znaczą dla was te kamienie? Odpowiecie im, że wody Jordanu zostały rozdzielone przez Skrzynie Przymierza Pana, gdy przechodziła przez Jordan; zostały rozdzielone wody Jordanu i te kamienie są pamiątką dla synów izraelskich na wieki (Joz. 4, 6-7). Rzeka i jej artefakty występują tu jako symbol pamięci o dawnych czasach. Wartości, które atrybuty rzeki przypominają, nie były dane ludziom przez człowieka, ale są wartościami przekraczającymi ludzki byt i mającymi boskie pochodzenie. Bo pamiętanie o tradycji, trwanie w wartościach ojców, życie narodowe, to przecież nie oznacza nic innego, jak tylko dotrzymywanie przykazania bożego „czcij ojca swego i matkę swoją”. Te kamienie związane z Olzą były dla Kubisza fundamentem naszej tożsamości. Ta rzeka, szum jej fal, jest substancją oczyszczającą nas z obcych naleciałości, umożliwiającą przez odkrywanie pamięci historycznej uczynić krok we właściwym kierunku, z historii do nowej rzeczywistości. Przez uczciwe, wytrwałe życie dla swej ziemi cieszyńskiej, chociaż znajdującej się w niewoli, tworzyć będziemy nową Polskę. Tak jak Izraelici przez wytrwałe dążenie doszli do celu do nowej Ojczyzny. Bo Bóg tak chciał! Warto w tym miejscu zauważyć, że bohater pieśni Kubisza – wnuk, który szuka w falach Olzy „przodków swoich dzieje”, jest, podobnie jak wnukowie biblijnego Jakuba, renegatem, albo znajduje się na granicy renegactwa. To jednak jemu błogosławi stary Jakub („stary nauczyciel” Kubisz) i to jemu po oczyszczeniu przez poznanie prawdy będzie się należeć przyszłość w nowej rzeczywistości, to on „będzie żył dla swej ziemi”. Musi się wsłuchać w szum fal wody opływającej kamienie (pamiątki dla synów zaolziańskich na wieki) i poznać przodków dzieje. To poznanie prawdy odkrytej w Olzie będzie miało oczyszczający i wyzwalający efekt: – Poznajcie prawdę, a prawda was wyswobodzi (Jan 8,32). Musi przejść z Egiptu do Izraela, innymi słowy przekształcić się z wnuka chłopa śląskiego mowy polskiej wykształconego w obcym języku do uświadomionego narodowo obywatela nowego państwa polskiego. Bo Bóg tak chce! Ciekawe jest też, że wnuk znad Olzy nie jest Mickiewiczowskim romantycznym bohaterem zrywu. Mickiewicz widział we francuskiej waleczności ducha chrześcijańskiego, a Napoleona traktował niemal jako Mesjasza. Znany jest jego wyrok, że francuska waleczność jest synem ducha rycerskiego i wnukiem Jezusa Chrystusa[4]. Kubisz swemu wnukowi znad Olzy nie wkłada do rąk waleczności ani broni. Powołując się na wartości biblijne, interpretowane w tradycji ewangelickiej, uzbraja go w „czyn i miłość”. Polską romantyczną fantazję opasa ewangelickim etosem pracy dla swej ziemi. Autor niniejszego artykułu jest w pełni przekonany, że to właśnie mit Olzy, oparty o konotacje biblijne był główną przyczyną, dla której reżim komunistyczny, w czasie kiedy pieśń ta stała się popularną, w 1961 r. zmienił jej nazwę i z Olzy stała się ona Olszą (Olše).

 

W końcu Polska powstała, lecz marzenia ewangelików cieszyńskich nie w pełni się ziściły. Cześć ewangelików cieszyńskich (w tym również autor piśnie Płyniesz Olzo Jan Kubisz) przez podział Śląska Cieszyńskiego w 1920 r. do swej Ziemi Obiecanej nie dotarła. Zastali polską tkanką narodową poza – przez Boga obiecanym – państwem polskim. Na przekroczenie Olzy i oczyszczenie się z grzechów starej rzeczywistości (kłaniania się obcej władzy i posługiwania się obcym językiem urzędowym), i wstąpienie do nowej rzeczywistości było trzeba jeszcze zaczekać. Wody rzeki świętej z Cieszyniaków zaolziańskich Polaków nie zrobiły. Olza nie stała się dla Kubisza Jordanem, dlatego jej do końca swego życia nigdy nie przekroczył, nie ruszając się ze swego Gnojnika. Na spełnienie proroctw biblijnych trzeba było zaczekać jeszcze niespełna dwadzieścia lat. Kubisz tej chwili nie doczekał. Po swej śmierci jednak na pewno rzekę świętą przekroczył i do Ziemi Obiecanej dotarł, jak prawdziwym chrześcijanom przystaje.

 

Zakończenie

Egzegeci Pisma Świętego wykładają opowieść biblijną o Józefie, jego niewoli, przymusowego odstąpienia od tradycji rodzinnych, a potem cudownym powrocie do rodziny jako historię wybaczenie i odpuszczenia popełnionych grzechów. W tym kontekscie można traktować jej przekaz jako nadal aktualny do dnia dzisiejszego. Postępująca asymilacja sprawiła, że dzisiaj niemal w każdej polskiej zaolziańskiej rodzinie znajduje się jakiś „syn Józefa”, czyli Czech (osiemdziesiąt procent uczniów szkół polskich wywodzi się z czesko-polskich małżeństw mieszanych). Współczesna aktualizacja biblijnej opowieści o Józefie zachęca nas do otwarcia serc, wzrócenia swej twarzy ku przyszłości, opuszczenie granic cieni przeszłości, poznanie prawdy, bogactw i tradycji regionu i budowaniu wzajemnych relacji wspólnego życia „czynem i miłością” dla Ziemi Cieszyńskiej.

[1] Cyt za T. Stegner, Bóg, protestantyzm, Polska. Biografia pastora Leopolda Marcina Otto. Gdańsk 2000, s. 114.

[2] Rubena, Symeona, Lewiego, Judę, Issachara i Zebulona (z małżonką Leą); Gada i Aszera (ze Zilpą, służącą i niewolnicą Lei); Dana i Naftalina (z Bilą, służącą i niewolnicą drugiej małżonki Racheli) oraz Józefa i Beniamina (z drugą małżonką Rachelą).

[3] Ziemię tę w przyszłości podzielą między siebie tedy: Ruben, Symeon, Juda, Issachar, Zebulon, Beniamin, Gad, Aszer, Dan, Naftali (wszyscy synowie Jakuba), Manasses i Efraim (ci ostatni dwaj wnukowie Jakuba uznani za bezpośrednich synów Jakuba). Dla uzupełnienia trzeba przypomnieć tylko jedną biblijną prawdę, że Lewici, potomkowie Jakubowego syna o imieniu Lewi ziemi nie otrzymali (z wyjątkiem paru miast, co nie było istotne ani dla spraw biblijnych, ani dla naszej) i nie są wliczeni do 12 plemion Izraela, które zasiedliły Ziemię Obiecaną. Pełnili bowiem funkcje religijne i służyli wszystkim pozostałym narodom izraelskim jako kapłani i żyli we wszystkich dwunastu częściach Izraela.

.

[4] Cyt. według T. G. Masaryka: T. G. Masaryk, Naše nynější krize. Pád strany staročeské a počátkové směru nových, Praha 1990, s. 294.

 

 

Józef Szymeczek

Die Olsa als schlesischer Jordan im Werk von Jan Kubisz

Am 25. März 2019 ist der 90. Todestag des Lehrers, nationalen Aktivisten, Schriftstellers und schlesischen Poeten Jan Kubisz (1848-1929). Das poetische Werk von Kubisz ist nicht sehr umfangreich, es sind gerade mal einige kleine Bände mit einfachen Gedichten. Zu Lebzeiten galt er nicht als großer Nationaldichter. Leser und Zuhörer waren nicht von den künstlerischen Qualitäten oder raffinierten poetischen Figuren seiner Gedichte begeistert. Sie lobten sie für ihre Schlichtheit und den in ihnen enthaltenen Glauben an Gott und an die Güte des Menschen. Die Gedichte wurden oft bei Abendveranstaltungen und nationalen Vergnügen vorgetragen, wodurch der Ruhm des Poeten entstand. Die zwei populärsten von ihnen (Das Haus des Vaters und Olsa, du fließt) bekamen später sogar Melodien und wurden zu beliebten Liedern. Beide Lieder eignete sich das schlesische Volk schnell an – ganz besonders das Zweite An der Olsa (Olsa, du fließt). Bereits im Jahr 1934 schrieb der Teschener Redakteur Władysław Zabawski, dass es der „beliebteste schlesische Gesang“ sei, in den 1960er Jahren wurde es im Umfeld der evangelischen Kirche „schlesische Hymne“ genannt. Im Teschener Land und ganz bestimmte im Olsaland hat es einen solchen Status unter den schlesischen Liedern tatsächlich bis heute. Das Lied ist sehr populär, wird bei allen Gelegenheiten gesungen – bei Festen, Vergnügen, Hochzeiten, Silvesterparties, selbst beim Leichenschmaus. Leider ist es ein Opfer seines Erfolgs. Seine Popularität bewirkt, dass es oft verkürzt wird, manche Strophen ausgelassen werden, wodurch der Inhalt des Liedes in der heutigen Fassung verflacht und seinen ursprünglichen tiefgehenden Sinn verliert. Aus diesem Grund haben wir beschlossen, an die wahre Bedeutung der Worte dieses Liedes zu erinnern und die Leser davon zu überzeugen, dass es nicht nur um ein Volkslied geht, sondern um ein Lied von tiefer religiöser Dimension, ein Lied voll Inspiration, mit Vision und einer Botschaft, die bis heute aktuell ist.

Jan Kubisz wurde im Jahr 1848 in einer Bauernfamilie geboren. Er schloss das deutsche evangelische Gymnasium in Teschen ab und war gegenüber nationalen Fragen anfangs gleichgültig. Als er Schüler am genannten Gymnasium war, klang das Deutsche für ihn wie der Gesang von Engelschören und das Polnische weckte bei ihm weder Stolz noch Anerkennung. Nach Abschluss des Gymnasiums blieb er ein Jahr zu Hause und widmete sich dem autodidaktischen Lernen. Unter dem Einfluss seines Lehrers in Końska, Adam Pinkas, und seines älteren Mitschülers, Jerzy Buzek, veränderte sich seine Einstellung zum Polentum.

Kubisz ging nach dem Jahr, das er zu Hause verbracht hatte, in die Teschener Lehrerbildungsanstalt und wurde Pädagoge mit polnischen nationalen Überzeugungen. Im Jahr 1869 nahm er die Stelle in Gnojnik an und blieb dort bis zu seinem Ruhestand. Er war aktiv tätig für nationale und gesellschaftliche Ziele, was er als seine heilige Pflicht ansah. Besonders aktiv war er im Volkslesesaal in Teschen, wo sich das gesamte Leben im Bereich Kultur und Bildung abspielte. Hier entwickelte er eine Bewegung für Amateurtheater, hier entstanden die ersten Gedichte von Kubisz zu besonderen Anlässen. Er selbst rezitierte sie und gewann die Anerkennung der polnischen Gemeinschaft in Teschen. Seine Werke wurden in der Presse abgedruckt (Gwiazdka Cieszyńska [Teschener Stern] und Przyjaciel Ludu [Volksfreund]). Sein literarisches Debüt hatte er 1868 im Gwiazdka Cieszyńska (An die Braut). Das Gedicht An die Olsa (Auch als Olsa, du fließt, bekannt), die spätere Hymne des Teschener Volkes wurde in einem Gedichtband gedruckt, das unter dem Pseudonym „Szlązak” [Schlesier] unter dem Titel Vergissmeinnicht (Teschen 1882) erschien. Das Gedicht An die Olsa ist das letzte Werk in diesem Band. Ein zweites Mal tauchte es im Sammelband des Schaffens von Kubisz Gesänge des alten Jakob im Jahr 1889 auf. Zu ergänzen wäre, dass Kubisz auch der Autor des Bändchens Aus schlesischen Gefilden (Teschen 1902) und der Erinnerungen Tagebuch eines alten Lehrers (Teschen 1928) ist.  Im Jahr 1902 erschien in der Gwiazdka Cieszyńska eine weitere Version dieses Lieds in annähernd der Form, die wir bis heute kennen. Kubisz besingt den Fluss und bringt die allgemeine Bewunderung für ihn zum Ausdruck:

 

Du, Olsa, fließt durch das Tal,

Du fließt, wie vor langer Zeit,

An Deinem Ufer

blühen im Frühjahr die gleichen Blumen.

 

Und Deine Wasser in ihrem Verlauf

wurden nicht getrübt;

Und sie glänzen genauso in der Sonne,

wie sie früher geglänzt haben.

 

Aber die Menschen in ihrem Leben

haben sich sehr verändert;

Gebräuche, der Glaube der Vorväter

verschmähen sie gerade mal nicht.

 

Und die Eiche mit der Eiche an Deinem Ufer,

wie sie gerauscht hat, so rauscht sie;

Aber der Enkel versteht die Sprache der Altväter

kaum.

 

An Deinem Ufer mit altem Gesang

erklingt die Nachtigall.

Und heute werden unsere wunderschönen Lieder

kaum von jemandem gesungen!

 

Der Jordan im Land Kanaan

Das Heilige hat Bedeutung:

In seinen Wassern hat Israels

Volk seine Reinigung gefunden.

 

Also habe ich mich zum Gebet hingekniet,

in Demut vor dem Herrn:

Mögest Du, Olsa, 

auch für uns ein solcher Jordan werden!

 

Und wie einst – wenn über der Welle

der Wind im Frühling weht,

hört der Enkel im Rauschen Deiner Wellen

die Geschichte seiner Vorfahren

 

und setzt sich an Deinem Ufer nieder,

um über die Vergangenheit nachzusinnen –

und wird für seine Heimat

mit Tat und Liebe leben!

 

Woher er die Inspiration nahm, dieses Werk zu schreiben und was dies überhaupt ist – darüber wollen wir nachdenken. Jan Kubisz war Protestant. Der wichtigste Faktor des Alltagslebens der Protestanten war die Bibel und sie war es, die jedem Tag eine nicht alltägliche, mystische Dimension verlieh. Evangelisch-Augsburgische Protestanten (Lutheraner) sind im Teschener Land seit der Zeit der Reformation präsent. Die Protestanten im Teschener Schlesien spielten eine sehr wichtige Rolle im Prozess der Wandlung der traditionellen Ständegesellschaft in eine moderne Zivilgesellschaft. Sie legten den Grundstein für das Schulwesen, die Teschener Presse, sie gründeten gesellschaftliche Organisationen, beteiligten sich am Wirtschaftsleben, am Verlagswesen und an der Politik. In der Zeit dieser Transformationsprozesse entwickelte sich bei einem wesentlichen Teil von ihnen das Bewusstsein der Zugehörigkeit zur polnischen Volksgruppe. Der Kampf um vollwertige konfessionelle Rechte wandelte sich, nachdem sie diese erlangt hatten (1861), in den Kampf um nationale Rechte um. Grundlagenarbeit und Dienst für die Gemeinschaft, das sind die Losungen der Aktivisten dieser Zeit.

Eine wichtige Rolle im Prozesse der Aufklärung der Teschener Protestanten in polnisch-nationaler Richtung spielte der Warschauer Pastor, Pfarrer Leopold Marcin Otto (1819-1882), der in den Jahren 1866-1875 Pastor in Teschen war. Pfr. Otto hatte das Gefühl, eine Mission von Gott zu erfüllen, nicht nur konfessionellen Fragen, sondern auch in der nationalen Frage. Er war überzeugt, dass nicht nur er, sondern auch die Protestanten in Polen eine besondere Aufgabe zu erfüllen haben. Und so wie das polnische Volk der Messias der Nationen sein sollte (derartige Konzeptionen verkündete unter anderem Adam Mickiewicz), so konnten, nach Ansicht von Pfr. Otto die Protestanten diese Rolle unter den Polen spielen. Die Protestanten sollten danach streben, dass das ganze Land, in dem sie leben, das Reich Gottes werde, eine, eng verbundene, christliche Gemeinde werde. Nach dem Verständnis von Pfarrer Otto konnte das gewiss eine evangelische Gemeinde sein. Nach Einschätzung von Pfarrer Otto hatten die polnischen Protestanten gegenüber der Nation nicht nur eine religiöse, sondern auch eine nationale und zivilisatorische Mission zu erfüllen.

Er war der Meinung, dass dies die Absicht Gottes ist, und wenn Gott etwas beschließt, dann muss es früher oder später umgesetzt werden. In einer seiner Predigten sagte er den Gläubigen: – Warum sollte Euch Christus, der Herr, über so viele Jahrhunderte verteidigt und geschützt haben, warum hat er Euch die polnische Sprache geschenkt, um Gott als Licht des Evangeliums zu loben? Warum hat er Euch zwischen Katholiken und Deutsche gestellt? Und so sollt Ihr dieses Licht nicht unter den Scheffel stellen, sondern möge es von Euren Bergen aus breit in alle Richtungen, wo die polnische Sprache erklingt, hell scheinen[1].

Pfr. Otto verließ Teschen im Jahr 1875, aber seine messianistischen Visionen von der Bedeutung und der Rolle, die die Protestanten im polnischen Volk spielen sollen, fanden im Teschener Land viele Nachahmer. Zu den eifrigsten gehörte unter anderem Jan Kubisz, der Schüler des Pastors war. Die Konzeptionen von Pfr. Otto waren während der Jubiläumsfeierlichkeiten zur Gründung der Jesuskirche in Teschen im Jahr 1909 in lebendiger Erinnerung, als man über die Bedeutung der Teschener Lutheraner für die Geschichte des Protestantismus in der Welt nachdachte und nach Herausforderungen für die Zukunft suchte. Bereits damals wurde im Sinne der Ideen von Pfarrer Otto die These formuliert, dass die polnischen Lutheraner aus dem Teschener Land zum Fundament (Skelett) der evangelischen Kirchen in den polnischen Landen in der neuen, nächsten Zukunft werden sollten.

Bei alle dem sollte allerdings das Wichtigste nicht vergessen werden. Die politischen Aspirationen der Polen im Teschener Land rund um die „neue Wirklichkeit“ konnten über die Kategorie von Träumen nicht hinausgehen. Die Teschener waren Bürger der Habsburger Monarchie, die wir ab 1867 Österreich-Ungarn nennen. Jegliche offenen nationalen oder gar panslawistischen Ansichten weckten den großen Verdacht der Illoyalität gegenüber den österreichisch-ungarischen Machthabern oder konnten gar eine Quelle von Repressionen sein, gegen die, die diese äußerten. In einer solchen Situation war es am sichersten, sich der Bibel zu bedienen und seine Träume und politischen Programme mit Hilfe biblischer Bilder darzustellen. Hier war es nicht einfach, sich an irgendwas festzumachen. Ganz zu schweigen davon, dass die biblische Materie für die Protestanten ein lebendiges Phänomen war, auf dem jeder Tag ihres Lebens basierte. Sich auf die Bibel zu stützen, war nicht nur für diejenigen sicher, die es verkündeten, sondern auch am besten verständlich für die Rezipienten. Die wichtigste Strophe des Liedes Olsa, du fließt ist die, die heute am seltensten gesungen wird, die besagt, dass im Land der Bibel der heilige Fluss Jordan fließt, in dem das Volk Israels „seine Reinigung gefunden“ hat. Der Poet will, dass die Olsa für uns so ein Jordan ist.

Ein weiterer wichtiger Hinweis, um den Inhalt des Liedes zu verstehen, ist die Tatsache, dass der Gedichtband, in dem das Gedicht An die Olsa erschien, von Kubisz mit Gesänge des alten Jakob tituliert wurde. Erinnern wir uns an diese biblische Gestalt. Der jüdische Patriarch Jakob gehörte neben Abraham, Isaak oder Moses zu den wichtigsten Gestalten in der Geschichte des jüdischen Volkes. Er ist es, der im Traum mit Gott kämpft, wodurch er den Namen Israel erhielt, der sich weiter auf das ganze Volk ausdehnte. Durch Jakob nennen wir die Juden Israeliten. Er hatte auch 12 Söhne mit vier Frauen[2].

Mit dem schwierigsten Schicksal musste der vorletzte Sohn, Josef, kämpfen. Seine Brüder waren eifersüchtig auf die Liebe, die ihm der Vater schenkte, verkauften ihn in die ägyptischen Gefangenschaft, während sie den Vater belogen, dass er von wilden Tieren gefressen worden sei. In der Zeit, als Josef verkauft wurde, war er der jüngste Sohn. Benjamin wurde später geboren. Nach langen Jahren zwingt eine Missernte die Brüder, in Ägypten Hilfe zu suchen, und hier treffen sie durch Zufall auf ihren Bruder Josef, der ein reicher Mensch ist, der sich des Respekts und der Anerkennung des Pharaos erfreut. Josef erkennt seine Brüder, sie ihn nicht. Da erteilt er ihnen eine Lehre, aber er verzeiht ihnen; und alle, einschließlich des alten Jakob, treffen sich in Ägypten. Jakob freut sich, dass sich die Familie wieder getroffen hat. Es gibt allerdings ein Problem – Josef hat alle Eigenschaften eines Ägypters angenommen. Und seine Söhne, die Enkel von Jakob, waren Ägypter im engen Wortsinne und „verstanden die Sprache ihres Altvaters kaum“. Der alte Jakob hingegen verstößt diese Enkel allerdings nicht und segnet sie, ähnlich wie seine Söhne, vor seinem Tod. Vor seinem Tod wünscht er in Anwesenheit von Gott seinen Enkeln, den zwei Söhnen von Josef mit Manasse und Ephraim, sie mögen ein glückliches Leben führen (1. Mose 48, 1-22). Ephraim und Manasse werden als direkte Söhne von Jakob anerkannt. Und sie sind es, nicht Josef, die den zukünftigen israelischen Völkern ihre Namen geben, die aus den 12 Söhnen Israels hervorgehen und das Gelobte Land bekommen. Josef verliert dabei nicht, im Gegenteil, bei der Erb-Transaktion fällt ihm im Vergleich zu den anderen Brüdern ein zwei Mal größerer Anteil am Erbe zu. Der Ausspruch des Segens betrifft die weit entfernte Zukunft, wenn die Nachkommen dieser zwölf Söhne das Gelobte Land bekommen[3].

Die Voraussage des alten Jakob sollte sich mehrere Hundert Jahre später erfüllen, als die Israeliten unter dramatischen Umständen Ägypten verließen und sich in das Gelobte Land aufmachten. Sie wurden von Moses geführt, der Weg dauerte 40 Jahre. Da die ägyptische Generation der Israeliten in vielen Fällen Gott gegenüber ungehorsam waren (sie verehrten fremde Götter, sie kannten die Sprache nicht), sollten die Menschen, die Ägypten verließen, das Ziel nicht erreichen, einschl. Moses. Die neue Generation führte ein neuer Führer ins Gelobte Land – Josua. Das Gelobte Land erreichte er von Osten aus über den Jordan. So wurde der Jordan zum Symbol der Grenze zwischen der Gefangenschaft in Ägypten und dem freien, ungehinderten Leben im Gelobten Land. Jenes Symbol erscheint nicht nur in der Poesie von Kubisz, sondern auch im breiten christlichen Diskurs, in Hunderten von Gedichten oder anderen Formen des christlichen künstlerischen Schaffens. Typisch sind zum Beispiel spirituelle Gesänge von Schwarzen, die an die Symbolik des Jordans anknüpfen, um das Verlangen nach Freiheit zum Ausdruck zu bringen.

Aufgrund der Tatsache, dass die Befreiung aus der Gefangenschaft für einen Sklaven oft der Tod ist, kann der Jordan in diesen Liedern die Grenze zwischen dem Kummer des Lebens und der Ruhe des Lebens im Himmel darstellen.  Selbst schwarze Baptistenprediger in der zweiten Hälfte des 19. Jahrhunderts in Amerika konnten diese biblischen Motive nutzen, um das Selbstwertgefühl der schwarzen Menschen aufzubauen. Indem sie das alttestamentarische Motiv des Gelobten Landes mit  millenaristischen Lehren kombinierten, die die Wiederkehr Jesu und mit ihm des gerechten Reiches Gottes verkündeten, das selbstverständlich, in Afrika liegen würde, riefen sie die Nachkommen schwarzer Sklaven dazu auf, eindeutig ihrer eigene Identität gegenüber der Kultur der ehemaligen weißen Sklavenbesitzer zu bestimmen. Die Afrikaner sollte zu Lebzeiten ihre kulturelle Besonderheit aufrechterhalten, um nach dem Tod in ihre erträumte Heimat im Gelobten Land einzugehen, in das Neue Zion – dann in Afrika an den Ufern des heiligen Flusses Niger. Die Funktion des Jordans erfüllt in dieser Auslegung der Fluss Niger.

Das ist nur eines von vielen Beispielen der Interpretation des Mythos vom Jordan.

Kommen wir auf Kubisz und seine Bezüge auf die Bibel zurück. Denn es gibt hier noch mehr Symbole. Für Josua war es schwierig, den Jordan zu überschreiten. Die Israeliten überschritten den Fluss im Frühling, Ende März, Anfang April, als dessen Wasserstand aufgrund des schmelzenden Schnees vom Berg Hermon hoch war – das die Überschreitung sehr erschwerte. Als die Priester mit der Bundeslade das Wasser betraten, hielt das Wasser des Flusses an und bildete eine Mauer (das war in der Nähe der Stadt Adam) und das Flussbett trocknete sofort aus. Das war ein ähnliches Ereignis wie der Durchzug durch das Rote Meer während der Flucht aus Ägypten. Als das Volk sich auf der anderen Seite befand, rastete es in der Stadt Gilgal. Und hier ereigneten sich zwei bedeutsame Dinge. Es kam zur Reinigung und Beschneidung der Israeliten, die 40 Jahre lang diesen Brauch nicht gepflegt hatten. Der Jordan tritt hier als Symbol der Reinigung des Volkes auf. Johannes der Täufer taufte in einer anderen Epoche die Massen im Jordan und an der Stelle, wo es zur Reinigung der Israeliten kam, nahm er zum Schluss die Taufe Jesu vor (Matthäus 3,5-16).

Nachdem sie den Jordan durchschritten hatten, rief Josua 12 Israeliten dazu auf, jeweils einen aus jedem Geschlecht, dass jeder nach dem Durchzug aus dem Flussbett, von der Stelle, an der die Priester mit der Bundeslade standen, einen Stein herauszuziehen und ihn auf der Schulter bis zum Ort der ersten Rast bis Gilgal zu tragen. Dabei sagte er ihnen: – Damit sie ein Zeichen seien unter euch, wenn eure Kinder später einmal fragen: Was bedeuten euch diese Steine? So sollt ihr ihnen sagen: Weil das Wasser des Jordans weggeflossen ist vor der Lade des Bundes des Herrn, als sie durch den Jordan ging, sollen diese Steine für die Israeliten ein ewiges Andenken sein (Josua 4, 6-7). Der Fluss und seine Artefakte treten hier als Symbol der Erinnerung an alte Zeiten auf. Die Werte, an die die Attribute des Flusses erinnern, wurden den Menschen nicht vom Menschen gegeben, sondern sind Werte, die über die menschliche Existenz hinausgehen und göttliche Herkunft haben. Denn das Erinnern an Traditionen, das Beharren auf den Werten der Väter, das nationale Leben bedeutet doch schließlich nichts anderes, als das biblische Gebot „Du sollst Deinen Vater und Deine Mutter ehren“ zu halten. Diese Steine in Verbindung mit der Olsa waren für Kubisz das Fundament unserer Identität. Dieser Fluss, das Rauschen seiner Wellen, ist die Substanz, die aus von fremden Einflüssen reinigt, die es uns ermöglicht, durch das Entdecken der historischen Erinnerung einen Schritt in die richtige Richtung zu tun, aus der Geschichte in die neue Wirklichkeit. Durch aufrichtiges, ausdauerndes Leben für unser Teschener Schlesien, werden wir, auch wenn wir uns in der Gefangenschaft befinden, ein neues Polen erschaffen. So wie die Israeliten durch ausdauerndes Streben in der neuen Heimat ans Ziel gekommen sind. Weil Gott es so wollte! An dieser Stelle sollte angemerkt werden, dass der Held des Liedes von Kubisz, der Enkel, der in den Wellen der Olsa „die Geschichte seiner Vorfahren“ sucht, ähnlich wie die Enkel des biblischen Jakob ein Abtrünniger ist oder sich an der Grenze zur Abtrünnigkeit befindet. So ist es dennoch er, den der alte Jakob („der alte Lehrer“ Kubisz) segnet, und ihm wird nach der Reinigung durch Erkenntnis der Wahrheit die Zukunft in der neuen Wirklichkeit gehören, er ist es, der „für seine Heimat leben wird“. Er muss sich in das Rauschen der Wellen des Wassers einhören, die die Steine umspülen (Erinnerungsstücke für die Söhne des Olsalands für Jahrhunderte) und die Geschichte der Vorväter kennen lernen. Diese Erkenntnis der Wahrheit, die in der Olsa entdeckt wird, wird einen reinigenden und befreienden Effekt haben: – Ihr werdet die Wahrheit erkennen, und die Wahrheit wird euch frei machen (Johannes 8, 32).  Er muss aus Ägypten nach Israel gehen, mit anderen Worten, sich von einem Enkel eines schlesischen Bauern mit polnischer Muttersprache, der die Schule in fremder Sprache besucht hat, zu einem nationalbewussten Bürger des neuen polnischen Staates wandeln. Weil Gott es so will! Interessant ist auch, dass der Enkel von der Olsa nicht ein romantischer Held der Auflehnung wie bei Mickiewicz ist. Mickiewicz sah in der französischen Tapferkeit den christlichen Geist und betrachte Napoleon fast wie den Messias. Bekannt ist sein Urteil, dass die französische Tapferkeit der Sohn des ritterlichen Geistes und der Enkel Jesu Christi ist[4]. Kubisz gibt seinem Enkel von der Olsa weder Tapferkeit noch Waffe in die Hand. Indem er sich auf biblische Werte beruft, die in evangelischer Tradition interpretiert werden, bewaffnet er ihn mit „Tat und Liebe“. Die polnische romantische Phantasie umgürtet er mit dem evangelischen Ethos der Arbeit für die eigene Heimat. Der Autor der vorliegenden Artikels ist völlig überzeugt, dass gerade der Mythos der Olsa, der auf biblischen Konnotationen basiert, der Hauptgrund war, weshalb das kommunistische Regime, als dieses Lied populär wurde, im Jahr 1961 deren Namen änderte und aus Olza Olsza (Olše) machte.

Schließlich ist Polen entstanden, aber die Träume der Teschener Protestanten haben sich nicht vollständig erfüllt. Ein Teil der Teschener Protestanten (darunter auch der Autor des Liedes Olsa, du fließt, Jan Kubisz) hat durch die Teilung des Teschener Schlesiens im Jahr 1920 sein Gelobtes Land nicht erreicht. Sie wurden zur polnischen nationalen Substanz außerhalb des – von Gott versprochenen – polnischen Staates. Auf das Überschreiten der Olsa und die Reinigung von den Sünden der alten Wirklichkeit (einer fremden Macht zu huldigen und sich einer fremden Amtssprache zu bedienen) und das Eintreten in eine neue Wirklichkeit musste man noch warten. Die Wasser des heiligen Flusses haben aus den Teschenern keine Polen aus dem Olsaland gemacht. Die Olsa wurde für Kubisz nicht zum Jordan, darum hat er sie bis ans Ende seines Lebens nicht überschritten, da er sich nicht aus seinem Heimatort Gnojnik fortbewegte. Auf die Erfüllung der biblischen Prophezeiungen musste man noch fast zwanzig Jahre warten. Kubisz hat dies nicht mehr erlebt. Nach seinem Tod hat er allerdings ganz bestimmt den heiligen Fluss überschritten und das Gelobte Land erreicht, wie es sich für wahre Christen gehört.

Schlussbemerkungen

Die Exegeten der Heiligen Schrift legen die biblische Erzählung von Josef, seiner Gefangenschaft, dem erzwungenen Ablassen von familiären Traditionen und dann der wunderbaren Rückkehr zu Familie als Geschichte der Vergebung und des Erlasses begangener Sünden aus. In diesem Kontext kann man ihre Botschaft als bis heute aktuell ansehen. Die fortschreitende Assimilation bewirkte, dass es heute fast in jeder polnischen, im Olsaland lebenden, polnischen Familie irgendeinen „Sohn von Josef“ gibt, das heißt, einen Tschechen (achtzig Prozent der Schüler polnischer Schulen stammt aus tschechisch-polnischen Mischehen). Die zeitgenössische Aktualisierung der biblischen Erzählung von Josef regt uns an, unsere Herzen zu öffnen, unser Gesicht in die Zukunft zu richten, die Grenzen der Schatten der Vergangenheit zu verlassen, die Wahrheit, die Reichtümer und die Traditionen der Region kennen zu lernen und gegenseitige Beziehungen des gemeinsamen Lebens „mit Tat und Liebe“ für das Teschener Land aufzubauen.

 

[1] Zitiert nach T. Stegner, Bóg, protestantyzm, Polska. Biografia pastora Leopolda Marcina Otto. Gdańsk 2000, S. 114.

[2] Ruben, Simeon, Levi, Juda, Issachar und Sebulon (mit seiner Ehefrau Lea); Gad und Ascher (mit Silpa, einer Dienerin und Sklavin von Lea); Dan und Naftali (mit Bilha, einer Dienerin und Sklavin seiner zweiten Ehefrau Rahel) sowie Josef und Benjamin (mit seiner zweiten Ehefrau Rahel).

[3] Dieses Land teilen dann in der Zukunft die folgenden Personen untereinander auf: Ruben, Simeon, Juda, Issachar, Sebulon, Benjamin, Gad, Ascher, Dan, Naftali (alle Söhne Jakobs), Manasse und Ephraim (diese letzteren beiden Enkel werden als direkte Söhne von Jakob anerkannt). Ergänzend ist nur an eine biblische Wahrheit zu erinnern, dass die Leviten, die Nachkommen von Jakobs Sohn Levi das Land nicht bekommen haben (mit Ausnahme von ein paar Städten, was weder für die biblischen Fragen noch für unsere wesentlich war) und nicht zu den 12 Stämmen Israels gezählt werden, die das Gelobte Land besiedelt haben. Sie erfüllten nämlich religiöse Funktionen und dienten den israelischen Völkern als Priester und lebten in allen zwölf Teilen Israels.

.

[4] Zitat nach T. G. Masaryk: T. G. Masaryk, Naše nynější krize. Pád strany staročeské a počátkové směru nových, Praha 1990, S. 294.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *