Śląsk – most czy dynamit – Schlesien – Bruecke oder Dynamit

Alfred Theisen
Śląsk – most czy dynamit między Niemcami a Polakami

Tadeusz Mazowiecki, uhonorowany Nagrodą Mostu w Görlitz jesienią 2011 roku
powiedział: „Pokój to nie stan, lecz ciągłe zadanie i wyzwanie”.

I w ten sposób już sami sobie odpowiadamy na pytanie, czy Śląsk to most, czy też
dynamit między Niemcami a Polakami. To zależy od ludzi, od nas, gdyż Śląsk, atrakcyjna krajobrazowo i niezmiennie prosperująca ekonomicznie kraina mostów nad Odrą, wciąż na nowo była na przestrzeni dziejów jednym i drugim, kością niezgody i mostem, nie tylko między Niemcami a Polakami, lecz na przykład także między Prusami a Habsburgami,między katolikami a protestantami.

Dzięki Bogu przez minione tysiąc lat Niemcy i Polacy przeważnie żyli w zgodzie, a często nawet – jak, mam nadzieję, i dziś – służyli sobie nawzajem pomocą, czego wielu ludzi w Niemczech i w Polsce sobie nie uświadamia. Dlatego moim zamiarem nie jest wygłoszenie Państwu nasyconego faktami wykładu naukowego, lecz zasugerowanie i pokazanie na podstawie prawie dwóch dziesięcioleci praktycznych doświadczeń z niemiecko-polskiego
współżycia na Śląsku i w Europa-Mieście Görlitz/Zgorzelec, co można zrobić, aby zachować dobre sąsiedztwo Niemców i Polaków na Śląsku.

Mniej więcej prawie co 200 lat w ciągu minionego tysiąclecia Śląsk zmieniał swoich władców: samodzielne księstwo piastowskie było najpierw poddane polskiej koronie. Kazimierz Wielki poszerzał jednak Polskę w kierunku na wschód i w układzie w Trenczynie w roku 1335 zrezygnował po wsze czasy ze Śląska, którym teraz rządziła Praga. Około 200 lat później Śląsk trafił przez małżeństwo w ręce Habsburgów, a po kolejnych 200 latach wskutek trzech wojen śląskich większa jego część znalazła się pod panowaniem Prus.
Mieszanina wrogich ludziom nacjonalizmów i ideologii, która pojawiła się dopiero od końca XVIII wieku, znalazła ujście w XX wieku w straszliwych wojnach, wysiedleniach, ludobójstwie i dyktaturach, które pochłonęły wiele milionów istnień ludzkich nie tylko w Polsce i u jej wschodnich sąsiadów, ale i w Niemczech, gdzie terror nazistów również pozostawił wstrząsający krwawy ślad, choćby tylko przez Holokaust, prześladowania opozycji i chrześcijan, jak Edyta Stein i Dietrich Bonhoeffer, czy obóz koncentracyjny dla duchownych w Dachau. Regulacja powojennych granic i idące z nią w parze wysiedlenia nie zostały uchwalone przez pozbawiony władzy polski rząd na uchodźstwie w Londynie, lecz przez zwycięskie potęgi i szczególnie okrutnie realizowane przez Stalina, który samowolnie, zamiast zgodnie z planem na Nysie Kłodzkiej, ustanowił nową granicę swojego ówczesnego satelickiego państwa polskiego na Nysie Łużyckiej. Przypuszcza się przy tym, że tak naprawdę chciał on przez ówczesne wysiedlenia zasiać trwałe ziarno niezgody między Niemcami a Polakami, nawożone aż do roku 1989 rewanżystowskimi hasłami radzieckiej propagandy komunistycznej. Ten zły siew mógł długo wschodzić, przy czym komuniści mogli się zręcznie posługiwać polskim nacjonalizmem, któremu co prawda już położył tamę
odważny list pasterski polskich biskupów z 1965 roku „Przebaczamy i prosimy o
przebaczenie” i głosy takich intelektualistów opozycyjnych, jak Jan Józef Lipski, Leszek Kołakowski czy Adam Michnik, na przykład w czasopiśmie „Kultura”.

Jednak dopiero po upadku imperium radzieckiego, po roku 1989 stało się możliwe prawdziwe zrozumienie narodów między wreszcie wolnymi Niemcami a Polakami. Trafnie powiedział arcybiskup Alfons Nossol, emerytowany biskup opolski, w połowie lutego na naszej Akademii Zimowej w hotelu pałacowym w Pakoszowie, że w obliczu udanej rewolucji wolnościowej w Środkowo-Wschodniej Europie w listopadzie 1989 upadły dwa mury: 9 listopada mur, który podzielił Niemcy i 12 listopada w Krzyżowej w czasie nabożeństwa pojednania z legendarnym pocałunkiem pokoju między Helmutem Kohlem a Tadeuszem
Mazowieckim mur między Niemcami a Polakami.

Spotkanie w Krzyżowej z dnia 12 listopada 1989, uchwalona wtedy wspólna deklaracja i zawarte w roku 1991 niemiecko-polskie umowy o potwierdzeniu granic i o dobrym sąsiedztwie stworzyły ramy dla zrozumienia polsko-niemieckiego. Ale musiało jeszcze upłynąć około dwudziestu lat, zanim został osiągnięty obecny stan nowej niemiecko-polskiej przyjaźni narodów. Przy tym polscy sąsiedzi też zauważyli, że Niemcy najbardziej długofalowo opowiadały się za przystąpieniem Polski do UE i popierały to, co w końcu nastąpiło w roku 2004.

Od czasu zmiany rządu w Warszawie jesienią 2015 pewne nacjonalistyczne tony obecnego polskiego rządu, jego polityka w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości i mediów i bardziej restrykcyjna polityka wobec mniejszości po raz pierwszy znów rzuciły cień na stosunki dwustronne. Wizyta kanclerz Angeli Merkel w Warszawie w połowie lutego unaoczniła jednak to, że wspaniały cud porozumienia polsko-niemieckiego, który właśnie na Śląsku dał tak wiele owoców, nie jest zagrożony.

Gdy od połowy lat 90. w moich stronach rodzinnych, w górach Eifel w Nadrenii,
niedaleko Bonn i Koblencji przygotowywałem się do założenia naszego wydawnictwa w Görlitz, Śląsk był jeszcze bardzo daleki od odzyskanej dzisiaj świetności. Mój plan założenia wydawnictwa w Görlitz zebrał wśród moich znajomych i licznej rodziny wyłącznie krytykę i całkowity brak zgody, w ówczesnym Görlitz zresztą też. Myślano zarówno o ryzyku ekonomicznym, jak i o politycznej mieszance wybuchowej, którą łączono ze Śląskiem. Mój zmarły w międzyczasie ojciec gorąco mi to odradzał, mówiąc: „Nazizm, wojna, wysiedlenie i komunizm zrobiły ze Śląska największą kość niezgody między Niemcami a Polakami. Tam nigdy nie wróci spokój. Wcześniej czy później znów tam zaatakują jedni drugich. Śląsk to zjadliwy zarazek niezgody niemiecko-polskiej, a ty się pchasz akurat tam z całą swoją dużą rodziną?”

Dzisiaj wiemy, że stało się inaczej, że Śląsk znowu jest na drodze do tego, by stać się jednym z najbardziej kwitnących gospodarczo i cywilizacyjnie regionów Europy. Tutaj nie było i nie ma uwarunkowanych przeszłością incydentów, na które natychmiast rzuciłyby się media, lecz jest wzorowa dla innych regionów, konstruktywna, ale nierzucająca się w oczy europejska zgoda. Poniżej chciałbym pokazać, jak do tego doszło i zasugerować, jak można stabilizować obecne partnerstwo i przyjaźń niemiecko-polską na Śląsku.

Na pierwszym miejscu wymienię pielęgnowanie wspólnych chrześcijańskich
korzeni i przekonań wolnościowych właśnie w dzisiejszej Europie, gdzie świadomość chrześcijańska i wolnościowa jest atakowana. Chrześcijaństwo chroni przed straszliwym panowaniem ideologii, a zwłaszcza nacjonalizmu. Podkreśla ono niepowtarzalną godność człowieka, jego stworzenie na obraz i podobieństwo Boże jako korony stworzenia, któremu ma służyć cała polityka z jej różnymi elementami porządku rodziny, ojczyzny i narodu. Można więc kochać ojczyznę, ale równocześnie lepiej rozumieć, lubić i szanować sąsiada. Niemcy i Polacy są na Śląsku odwiecznymi sąsiadami. Oba narody ukształtowały się na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia wokół Chrystusa, na bazie tego wspólnego chrześcijańskiego fundamentu. Już w epoce powstawania obu narodów doszło w roku 1000 do cudownego spotkania: cesarz Otto III i późniejszy pierwszy król Polski, książę Bolesław Chrobry spotkali się na Śląsku pod Szprotawą i wspólnie pielgrzymowali do Gniezna, do grobu świętego Wojciecha. Cesarz niemiecki nazwał wtedy polskiego księcia swoim „bratem
w królestwie”. O tym cudownym spotkaniu przypomniało spotkanie biskupów niemieckich i polskich w Gnieźnie jesienią 2015 roku i byłem bardzo rozczarowany, że niemieckie media, nawet kościelne, nie informowały o tym wydarzeniu!

Przez wieki trwała owocna współpraca Niemców i Polaków na Śląsku. Wspólnie
walczyli w 1241 roku z Tatarami w bitwie na Legnickim Polu i w roku 1683 pod
dowództwem polskiego króla Sobieskiego zatrzymali inwazję Turków na Wiedeń.

Ważna jest znajomość całej historii naszego sąsiedztwa, ale nie można dyskutować tylko o punktach spornych i otwartych ranach, lecz przede wszystkim trzeba stawiać na pierwszym planie te wydarzenia i osobistości, które mogą służyć młodym ludziom za przykład, jak np. święta Jadwiga czy papież Jan Paweł II. Przede wszystkim musimy stawiać przed oczami młodzieży nie punkty sporne i potencjały konfliktowe, lecz pozytywne symbole i symboliczne postacie.

Na przykład dobrze się stało, że miejscem nabożeństwa pojednania nie stało się
sanktuarium na Górze św. Anny na Górnym Śląsku, obciążone bratobójczymi walkami po I wojnie światowej, lecz Krzyżowa, symbol niemieckiego chrześcijańskiego, ekumenicznego ruchu oporu – tutaj protestanci, jak hrabia James von Moltke i katolicy, jak jezuita Alfred Delp wspólnie działali przeciwko Hitlerowi. To właśnie kanclerz RFN Helmut Kohl – jak opowiada arcybiskup Alfons Nossol – chciał koniecznie dokonać tych gestów pojednania w
ramach nabożeństwa, ponieważ bez tego religijnego tła świeżo po upadku systemu komunistycznego ludzie chyba nie odebraliby i nie zrozumieli takiego uścisku jako całkowitego zaczynania od nowa między dwoma nareszcie wolnymi narodami.

Do obrazu Krzyżowej należy natomiast święta Jadwiga, która była świadkiem tego niemiecko-polskiego nowego początku i przed oczami której zwalisty kanclerz Niemiec tak mocno i serdecznie ściskał wątłego premiera Polski. Święta Jadwiga, która była tak mądrym doradcą swojego męża, księcia piastowskiego Henryka Brodatego, która sprowadziła do kraju cystersów jako zakon energicznych osadników i była po macierzyńsku troskliwą panią zarówno dla przybywających kolonistów, jak i dla słowiańskich autochtonów. W tym roku na Dolnym Śląsku, przede wszystkim w Trzebnicy, w szczególny sposób obchodzi się 750.rocznicę jej kanonizacji. Tam założyła klasztor, w którym spędziła ostatnie lata życia i gdzie znajduje się jej grobowiec.

Nie służy to dzisiaj porozumieniu narodów, także między Niemcami a Polakami, że ten tak ważny chrześcijański fundament dzisiaj się kruszy, przede wszystkim w Niemczech, nie tylko dlatego, że coraz mniej możemy się wspólnie modlić tak, jak na przykład 12 listopada 1989 w Krzyżowej. Pragnę tylko zaznaczyć, że w sprawach małżeństwa i rodziny, religii i prawa do życia, oświaty i wychowania aż do dyskusji na temat gender uważam za konieczny odważny niemiecko-polski dialog twarzą w twarz, a nie dyktat z Berlina czy Brukseli.

Dla porozumienia ważna jest empatia, zrozumienie sąsiada, pokonywanie
uprzedzeń i wiedza o równorzędności, historii i osiągnięciach historyczno-kulturalnych sąsiedniego narodu. My, Niemcy, za mało wiemy o wielkości terytorialnej i wielkiej kulturze państwa Jagiellonów, o postępach demokracji w Rzeczypospolitej szlacheckiej aż do wprowadzenia 3 maja 1791 roku pierwszej wolnościowej konstytucji w Europie, o wielkich polskich pisarzach, muzykach i budowniczych teraźniejszości i przeszłości, o polskich magnatach i ich pełnych przepychu rezydencjach, w których niegdyś bywała europejska arystokracja. Ludzie przesiedleni w roku 1945 ze Lwowa do Wrocławia to nie byli barbarzyńcy. Równorzędna, wysoka polska kultura weszła do dawnej pysznej metropolii wschodnich Niemiec na przykład w postaci zbiorów z Biblioteki Ossolińskich. Za mało wiemy o 123 latach, przez które Polska była pod zaborami i o powstaniach przeciw zaborcom, a także o tragedii Powstania Warszawskiego i jego okrutnym stłumieniu, o zbrodniach stalinowskich w Polsce, których do dziś nie można było rozliczyć ani odpokutować. Miasto Kanta, Królewiec, dawna pyszna metropolia Prus Wschodnich do dziś nosi imię Kalinina, łajdaka, który w latach 1923 – 1945 był najbliższym współtowarzyszem Stalina i najwyższym przedstawicielem Związku Radzieckiego, który podpisał miliony wyroków śmierci, na przykład przez okrutne masowe mordy w Katyniu, a w Niemczech tego nie rejestrowano ani nawet nie oponowano przeciw temu. Na przykład Niemcy często nie rozumieją lęków polskiego sąsiada przed niezręcznym zbliżaniem się do dzisiejszej Rosji Putina, która pod wieloma względami, nie tylko w Gruzji, Mołdawii i na Ukrainie kontynuuje od roku 1465 nieprzerwaną, agresywną tradycję imperialistyczną, praktycznie stanowi ostatnią w Europie nieobliczalną, agresywną potęgę kolonialną.

Kolejnym czynnikiem, ważnym dla udanego porozumienia jest osobiste spotkanie, które pomaga zburzyć irracjonalne resentymenty narodowe. Dlatego właśnie na Śląsku ważnym fundamentem zgody w Europie jest to, że w wolnych krajach stały się możliwe spotkania w dziedzinie turystyki i gospodarki, do dziś liczone już w milionach. Dlatego tak ważna jest niemiecko-polska wymiana młodzieży z miejscem spotkań w Krzyżowej, gdzie poznały się już setki tysięcy i gdzie powstały niezliczone przyjaźnie między młodymi Niemcami a Polakami. Ale nawet w przypadku leciwych już Niemców, wysiedlonych ze Śląska, którzy po doznanej krzywdzie byli pełni nienawiści do wszystkiego, co polskie i najpierw nigdy nie chcieli ponownie odwiedzać swoich stron rodzinnych, często przeżywałem to, że otwierały się serca, gdy kiedyś w końcu spotykali się z Polakami. Oczywiście po obu stronach są wyjątki w postaci nacjonalistycznego ograniczenia. Zasadniczo jednak to setki tysięcy wysiedlonych Niemców z terenów nad Odrą i Nysą i otwarci polscy gospodarze w ich rodzinnych stronach najwięcej przyczynili się do zgody między Niemcami a Polakami na Śląsku. Nasze czasopismo od dwudziestu lat dokumentuje te niezliczone, cudowne spotkania.
Wspólnie stawia się kamienie pamiątkowe, często tworzy się związki partnerskie z miastami, z których wysiedlono Niemców, jak na przykład w przypadku Legnicy, Trzebnicy, Milicza, Bolesławca czy Strzelec Opolskich, Gliwic i Bytomia na Górnym Śląsku. Wiele podróży, spotkań, szkół partnerskich, projektów kulturalnych i renowacji zabytków architektury doszło do skutku dzięki wysiedleńcom, zwłaszcza ich strukturom ewangelickim i katolickim. Wielu
aktywnych wysiedleńców, poczynając od niezapomnianego, oczernianego przez komunistów, a docenionego przez Władysława Bartoszewskiego Herberta Hupki aż do pastora Meisslera w Legnicy jest szczególnie szanowanych przez dzisiejszych polskich mieszkańców ich rodzinnych miast. Stalinowska trucizna w ten sposób stała się najmocniejszą maścią niemiecko-polskiego porozumienia.

Dalej ważne jest podkreślanie wspólnych zadań i wyzwań, przed którymi stoją Niemcy i Polacy na Śląsku i w Europie, co rozumiemy jako wspólnotę losów, która musi trzymać się razem.

Tak, jak Niemcy i Francuzi byli fundamentem zjednoczenia ekonomicznego i
politycznego na Zachodzie, tak dzisiaj potrzebujemy partnerstwa niemiecko-polskiego dla utrwalenia pokoju i dzieła budowy w Europie Środkowo-Wschodniej, właśnie z uwagi również na nowe zagrożenie przez skostniały w starym myśleniu w kategoriach polityki siły reżim Putina, który wyrządza wielkie szkody Europie i samemu narodowi rosyjskiemu.

 

Alfred Theisen
Schlesien – Brücke oder Dynamit zwischen Deutschen und Polen

Bei der Ehrung mit dem Brückepreis in Görlitz sagte Tadeusz Mazowiecki im Herbst 2011: Friede ist kein Zustand, sondern eine ständige Aufgabe und Herausforderung.

Und damit sind wir auch schon bei der Antwort auf die Frage, ob Schlesien Brücke oder Dynamit zwischen Deutschen und Polen ist. Dies hängt von den Menschen, von uns ab, denn Schlesien, das landschaftlich reizvolle und wirtschaftlich immer wieder prosperierende Brückenland an der Oder, ist in der Geschichte immer wieder beides gewesen, Zankapfel und Brücke, nicht nur zwischen Deutschen und Polen, sondern zum Beispiel auch zwischen Preußen und Habsburgern, zwischen Katholiken und Protestanten.

Gottlob gab es in den vergangenen 1000 Jahren überwiegend ein Miteinander und oft sogar – wie hoffentlich heute auch – ein Füreinander von Deutschen und Polen, was vielen in Deutschland und in Polen nicht bewusst ist. Mein Anliegen ist es daher nicht, Ihnen einen faktenreichen, wissenschaftlichen Vortrag zu halten, sondern aus knapp zwei Jahrzehnten praktischer Erfahrung mit dem deutsch-polnischen Miteinander in Schlesien und in der Europastadt Görlitz/Zgorzelec Anregungen zu geben und aufzuzeigen, was man tun kann, damit eine gute Nachbarschaft von Deutschen und Polen in Schlesien erhalten bleibt.

Etwa knapp alle 200 Jahre hat in den vergangenen 1000 Jahren die Hoheit über
Schlesien gewechselt: Das selbständige piastische Herzogtum, kam zuerst unter die polnische Krone. Doch Kasimir der Große baute Polen Richtung Osten aus und verzichtete im Vertrag von Trentschin 1335 für alle Zeiten auf Schlesien, das nun von Prag aus regiert wurde. Etwa 200 Jahre später kam es durch Heirat zu den Habsburgern und wieder etwa 200 Jahre zu seinem größten Teil durch drei schlesische Kriege zu Preußen. Das erst seit Ende des 18. Jahrhunderts aufkommende Gemisch menschenfeindlicher Nationalismen und Ideologien
entlud sich im 20 Jahrhundert in fürchterlichen Kriegen, Vertreibungen, Völkermord und Diktaturen, die viele Millionen Menschenleben nicht nur in Polen und seinen östlichenNachbarvölkern sondern auch in Deutschland forderten, wo der Terror der Nationalsozialisten zum Beispiel allein durch den Holocaust, die Verfolgung von Oppositionellen und Christen wie Edith Stein und Dietrich Bonhoeffer oder das Priester-KZ in Dachau ebenfalls eine erschütternde Blutspur hinterließ. Die Regelung der Nachkriegsgrenzen und die damit
einhergehenden Vertreibungen wurden nicht von der ausgeschalteten polnischen Exilregierung in London beschlossen, sondern von den Siegermächten und besonders grausam durchgesetzt durch Stalin, der willkürlich statt der geplanten Glatzer die Lausitzer Neiße bei Görlitz zur neuen Grenze seines damaligen polnischen Satellitenstaates machte. Dabei wird ihm unterstellt, durch die damaligen Vertreibungen in der Tat einen dauerhaften
Keim der Zwietracht zwischen Deutschen und Polen legen zu wollen, der bis 1989 durch die Revanchismusparolen der sowjetkommunistischen Propaganda genährt wurde. Diese böse Saat konnte lange aufgehen, wobei sich die Kommunisten geschickt des polnischen Nationalismus bedienen konnten, der allerdings schon durch das mutige Hirtenwort der polnischen Bischöfe aus dem Jahre 1965 „Wir gewähren Vergebung und bitten um Vergebung“ sowie durch Wortmeldungen von oppositionellen Intellektuellen wie Jan Josef Lipski, Leszczek Kolakowski oder Adam Michnik zum Beispiel in der Zeitschrift „Kultura“, in die Schranken gewiesen wurde.

Doch erst nach dem Zerfall des Sowjetimperiums wurde nach 1989 eine echte
Völkerverständigung zwischen nun endlich freien Deutschen und Polen möglich. Treffend sagte Erzbischof Alfons Nossol, emeritierter Bischof von Oppeln, Mitte Februar auf unserer Winterakademie im Schlosshotel Wernersdorf, das angesichts der erfolgreichen freiheitlichen Revolution in Ostmitteleuropa im November 1989 zwei Mauern gefallen sind: Am 9. November die Mauer, die Deutschland geteilt hat und am 12. November in Kreisau durch den
Versöhnungsgottesdienst mit der legendären Friedensgeste zwischen Helmut Kohl und Tadeusz Mazowiecki die Mauer zwischen Deutschen und Polen.

Die Begegnung von Kreisau vom 12. November 1989, die damals verabschiedete
gemeinsame Erklärung und die 1991 abgeschlossen deutsch-polnischen Verträge zur Bestätigung der Grenzen und zur guten Nachbarschaft hatten den Rahmen für die deutschpolnische Verständigung geschaffen.

Doch es sollte noch etwa zwei Jahrzehnte dauern, bis der heutige Stand neuer deutschpolnischer Völkerfreundschaft erreicht wurde. Dabei wurde bei den polnischen Nachbarn auch registriert, das Deutschland der nachhaltigste Befürworter und Unterstützer eines EUBeitritts Polens war, der dann 2004 endlich erfolgte.

Seit dem Regierungswechsel in Warschau im Herbst 2015 haben manche
nationalistischen Töne der aktuellen polnischen Regierung, deren Justiz- und Medienpolitik und eine restriktivere Politik gegenüber den Minderheiten erstmals wieder Schatten auf das bilaterale Verhältnis geworfen. Der Besuch von Kanzlerin Angela Merkel Mitte Februar in Warschau hat jedoch deutlich gemacht, dass das großartige Wunder der deutsch-polnischen Verständigung, das gerade in Schlesien so große Früchte getragen hat, nicht gefährdet ist.

Als ich seit Mitte der 1990er Jahre in meiner Heimat der Eifel, im Rheinland unweit von Bonn und Koblenz unsere Verlagsgründung in Görlitz vorbereitete, war Schlesien von dem heute wieder gewonnenen Glanz noch weit entfernt. Mit dem Plan einer Verlagsgründung in Görlitz erntete ich bei Bekannten und in meiner großen Familie ausschließlich Kritik und null Zustimmung, wie übrigens im damaligen Görlitz auch. Es waren sowohl Bedenken hinsichtlich der wirtschaftlichen Risiken, als auch auf den politischen Sprengstoff, den man mit Schlesien verband. Mein inzwischen verstorbener Vater riet mir dringend ab mit den Worten: Nationalsozialismus, Krieg, Vertreibung und Kommunismus haben Schlesien zum größten Zankapfel zwischen Deutschen und Polen gemacht. Dort wird nie Ruhe einkehren. Früher oder später werden die dort wieder aufeinander losgehen. Schlesien ist ein virulenter Keim deutsch-polnischer Zwietracht und ausgerechnet da willst Du mit Deiner großen Familie hingehen.

Heute wissen wir, dass es anders gekommen ist, dass Schlesien wieder dabei ist einer der wirtschaftlich und zivilisatorisch blühendsten Regionen Europas zu werden. Hier gab und gibt es keine vergangenheitsbedingten Vorfälle, auf die sich sofort die Medien stürzen würden, sondern ein für andere Regionen vorbildliches, konstruktives aber unauffälliges europäisches Miteinander. Im folgenden möchte ich aufzeigen, wie es dazu gekommen ist und Anregungen geben, wie man die heutige deutsch-polnische Partnerschaft und Freundschaft in
Schlesien stabilisieren kann.

An erster Stelle nenne ich die Pflege der gemeinsamen christlichen Wurzeln und freiheitlichen Überzeugungen gerade im heutigen Europa, wo christliches und freiheitliches Bewusstsein angegriffen werden. Das Christentum bewahrt vor der Schreckensherrschaft der Ideologien, insbesondere dem Nationalismus. Es betont die einzigartige Würde, die Gottesebenbildlichkeit des Menschen als Krönung der Schöpfung, dem alle Politik mit ihren unterschiedlichen Ordnungselementen von Familie, Heimat und Nation zu dienen hat. So kann man sein Vaterland lieben, aber ebenso den Nachbarn besser verstehen, mögen und achten.

In Schlesien sind Deutsche und Polen ewige Nachbarn. Beide Nationen haben sich um die erste Jahrtausendwende nach Christus herausgebildet auf der Basis dieses gemeinsamen christlichen Fundamentes. Schon in der Ära der Entstehung beider Nationen kam es im Jahre 1000 zu einer wunderbaren Begegnung: Kaiser Otto III. und der spätere erste König von Polen, Herzog Boleslaus der Tapfere (Chrobry) trafen sich in Schlesien bei Sprottau/Szprotawa und pilgerten gemeinsam nach Gnesen zum Grab von Sankt Adalbert. Der deutsche Kaiser nannte damals den polnischen Herzog seinen „Bruder im Reiche“. An diese wunderbare Begegnung wurde durch ein Treffen deutscher und polnischer Bischöfe im Herbst 2015 in Gnesen erinnert und ich war sehr enttäuscht, das über dieses wichtige Ereignis in der deutschen Öffentlichkeit, selbst in den kirchlichen Medien nicht berichtet wurde!
Es hat über Jahrhunderte ein fruchtbares Miteinander von Deutschen und Polen in Schlesien gegeben. Gemeinsam hat man 1241 in der Schlacht von Wahlstatt gegen die Mongolen gekämpft und 1683 unter Führung des polnischen Königs Sobieski den Vormarsch der Türken bei Wien gestoppt.

Es ist wichtig die ganze Geschichte unserer Nachbarschaft zu kennen, aber man sollte nicht nur über die Streitpunkte und offenen Wunden diskutieren, sondern vor allem jene Ereignisse und Persönlichkeiten in den Vordergrund stellen, die jungen Menschen als Beispiel dienen können, wie zum Beispiel Sankt Hedwig oder Papst Johannes Paul II. Vor allem der Jugend müssen wir nicht die Streitpunkte und Konfliktpotentiale sondern positive Symbole und Symbolfiguren vor Augen stellen. So war es zum Beispiel gut, dass nicht der durch den Bruderkampf nach dem Ersten Weltkrieg belastete Wallfahrtsort Sankt Annaberg in Oberschlesien, sondern das für den ökumenischen christlichen deutschen Widerstand stehende Kreisau 1989 – hier wirkten
Protestanten wie James Graf von Moltke und Katholiken wie der Jesuitenpater Alfred Delp gemeinsam gegen Hitler – zum Ort des Versöhnungsgottesdienstes wurde. Und es war der deutsche Bundeskanzler Helmut Kohl, so berichtet Erzbischof Alfons Nossol, der unbedingt den Rahmen eines Gottesdienstes für diese Versöhnungsgeste wollte, weil eine solche Umarmung ohne diesen religiösen Hintergrund von den Menschen so kurz nach dem Zerfall des kommunistischen Systems wohl gar nicht als ein solch herausragender Neubeginn zwischen beiden nun endlich freien Völkern angenommen und verstanden werden würde.

Und zum Bild von Kreisau gehört Sankt Hedwig, die bei diesem deutsch-polnischen Neubeginn dabei war und unter deren Augen der große deutsche Kanzler den schmächtigeren polnischen Ministerpräsidenten so fest und inniglich umarmte. Sankt Hedwig, die Ihrem Ehemann, dem Piastenherzog Heinrich dem Bärtigen eine so kluge Ratgeberin war, welche als tatkräftigen Siedlungsorden die Zisterzienser ins Land rief und zuwandernden Kolonisten
wie den einheimischen Slawen eine fürsorgliche Landesmutter war. In diesem Jahr wird in Niederschlesien, vor allem in Trebnitz/Trzebnica, in besonderer Weise ihrer Heiligsprechung vor 750 Jahren gedacht. Dort gründete sie das Kloster, in dem sie zuletzt lebte und wo sich ihr Hochgrab befindet.

Es tut der Völkerverständigung auch zwischen Deutschen und Polen heute nicht gut, dass dieses so wichtige christliche Fundament derzeit vor allem in Deutschland bröckelt, nicht nur weil man so – wie zum Beispiel am 12. November 1989 in Kreisau – immer weniger gemeinsam beten kann. Es sei nur angedeutet, dass ich in Fragen von Ehe und Familie, von Religion und Lebensrecht, von Bildung und Erziehung bis hin zur Gender-Diskussion einen
mutigen deutsch-polnischen Dialog auf Augenhöhe für notwendig halte und kein Diktat aus Berlin oder Brüssel.

Wichtig für die Verständigung ist die Empathie, das Verständnis für den Nachbarn, das Überwinden von Vorurteilen und das Wissen um die Ebenbürtigkeit, die Geschichte und die kulturhistorischen Leistungen des Nachbarvolkes. Wir Deutschen wissen zu wenig von der räumlichen Größe und der Hochkultur des Jagiellonenreiches, von den demokratischen Fortschritten in der Adelsrepublik bis hin zur Einführung der ersten freiheitlichen Verfassung in Europa am 3. Mai 1791, von den großen polnischen Schriftstellern, Musikern und Baumeistern der Gegenwart und der Vergangenheit, von den polnischen Magnaten und ihren prachtvollen Residenzen, in denen einst der europäische Hochadel ein und ausging. Es waren keine Barbaren, die 1945 aus Lemberg nach Breslau vertrieben wurden, sondern es kam zum Beispiel mit den Beständen der Ossolinski-Bibliothek eine ebenbürtige polnische Hochkultur in die einstige leuchtende Metropole des deutschen Ostens. Man weiß zu wenig von den 123 Jahren der Teilung Polens und dem Aufbegehren dagegen, ebenso der Tragik des Warschauer Aufstandes und dessen grausame Niederschlagung sowie von den stalinistischen Verbrechen an Polen, die bis heute weder aufgearbeitet, noch gesühnt werden konnten. Die Kant-Stadt Königsberg, einst leuchtende Metropole Ostpreußens wird bis heute nach dem Schurken Kalinin benannt, von 1923 bis
1945 engster Weggefährte Stalins und oberster Repräsentant der Sowjetunion, der Millionen Todesurteile zum Beispiel auch für die grausamen Massenmorde in Katyn mitunterschrieben hat, ohne dass man dies in Deutschland registriert oder sogar dagegen opponiert. So versteht man in Deutschland oft nicht, die Ängste beim polnischen Nachbarn vor einer plumpen Annäherung an das heutige Putin-Rußland, das in vielerlei Hinsicht, nicht nur in Georgien,
Transnistrien (Moldawien) und in der Ukraine, die seit 1465 ungebrochene, aggressive, imperialistische Tradition fortführt, praktisch die letzte unberechenbare, aggressive Kolonialmacht in Europa darstellt.

Ein weiterer wichtiger Faktor für ein Gelingen der Verständigung ist die persönliche Begegnung, durch die irrationale nationale Ressentiments abgebaut werden. Deswegen sind die in Freiheit möglich gewordenen, inzwischen millionenfachen Begegnungen im Bereich des Tourismus und der Wirtschaft gerade in Schlesien ein wichtiges Fundament europäischen Miteinanders. Deshalb ist das deutsch-polnische Jugendwerk mit seiner Begegnungsstätte in
Kreisau so wichtig, wo sich bereits Hunderttausende kennengelernt haben und unzählige Freundschaften zwischen jungen Deutschen und Polen entstanden sind. Aber auch bei schon betagten vertriebenen deutschen Schlesiern, die nach erlittenem Unrecht voller Hass auf alles Polnische waren und ihre schlesische Heimat zuerst nie wieder besuchen wollten, habe ich es oft erlebt, wie sich die Herzen öffneten, wenn man sich erst doch einmal begegnete. Natürlich
gibt es Ausnahmen nationalistischer Engstirnigkeit auf beiden Seiten. Aber im Prinzip sind es Hunderttausende von deutschen Vertriebenen aus den Oder-Neiße-Gebieten und die offenen polnischen Gastgeber in ihrer Heimat gewesen, die das Miteinander von Deutschen und Polen in Schlesien am meisten vorangebracht haben. Unsere Zeitschrift dokumentiert seit zwei Jahrzehnten diese unzähligen, wunderbaren Begegnungen. Gemeinsam wurden Gedenksteine
aufgestellt, kommunale Partnerschaften oft zu den Patenstädten der vertriebenen Deutschen begründet, wie zum Beispiel im Falle von Liegnitz, Trebnitz, Militsch, Bunzlau oder Groß Strehlitz, Gleiwitz und Beuthen in Oberschlesien. Viele Reisen, Begegnungen, Schulpartnerschaften, Kulturprojekte und Sanierungen von Baudenkmälern sind durch Vertriebene, insbesondere auch deren evangelische und katholische Strukturen entstanden.
Viele aktive Vertriebene, angefangen vom unvergessenen, von den Kommunisten verteufelten und von Wladislaw Bartoszewski gewürdigten Herbert Hupka bis zum Pastor Meissler in Liegnitz sind von den heutigen polnischen Bewohnern in ihren Heimatstädten besonders geehrt worden. Aus dem Gift Stalins wurde so die stärkste Salbe der deutsch-polnischen Verständigung.

Weiter ist es wichtig die gemeinsamen Aufgaben und Herausforderungen
herauszustellen, vor denen Deutsche und Polen in Schlesien und in Europa stehen, das wir uns als Schicksalsgemeinschaft begreifen, die zusammenstehen muss.

So wie Deutsche und Franzosen das Fundament wirtschaftlicher und politischer
Einigung im Westen waren, brauchen wir heute die deutsch-polnische Partnerschaft für die Befriedung und das Aufbauwerk in Ostmitteleuropa, gerade auch mit Blick auf die neue Bedrohung durch in altem machtpolitischem Denken verharrende Putin-Regime, das Europa und dem russischen Volk selbst großen Schaden zufügt.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *