Kościół ojczysty

 

Margrit Kempgen
Kościół ojczysty – więcej niż tylko wystawa

Wystawy, zwłaszcza wystawy panelowe, mają zwykle coś statycznego w sobie. Grupą docelową są tu goście i widzowie wystawy.
Mówiąc prosto, plan tej wystawy był od samego początku inny. Nie był w pierwszym rzędzie planowany dla gości, lecz miał pomóc młodym ludziom, którzy tę wystawę przygotowywali, w przekazaniu im wiadomości i uzyskaniu pewnego wglądu.
Najpierw jednak chciałbym krótko wyjaśnić, jak do niej doszło.
Zadaniem naszej Fundacji, zgodnie z jej statutem, jest badanie, przekazywanie i
ukierunkowanie na przyszłość rozwoju duchowej protestanckiej tradycji całego Śląska, niezależnie od zmieniających się granic oraz w ścisłym powiązaniu z istniejącymi tu jeszcze kościołami protestanckimi.
W istocie chodzi więc o zachowanie, ukazywanie oraz przekazanie na przyszłość tej tradycji.
To zadanie odpowiada pod wieloma aspektami zadaniom attaché kulturalnego w Muzeum
Śląskim. Nie jest zatem zaskoczeniem, że istnieje wiele kontaktów i aspektów współpracy między naszą fundacją a odnośnymi attaché kulturalnymi. Tak było także w przypadku „Kościoła ojczystego”.
Zarówno dr Eiden, poprzedni attaché kulturalny na SMG, jak i ja, niezależnie od siebie, stwierdziliśmy, na podstawie wielu rozmów i wizyt w Polsce i Niemczech, że to właśnie po stronie polskiej młodzież wykazuje duże zainteresowanie historią Śląska, ale – podobnie jak w przypadku młodych Niemców – posiada ona znikomą wiedzę, a czasem jej brak. Co robić? Zaakceptować ten fakt i żyć z nim?
Ponieważ było jasne, że szeroki transfer wiedzy przekracza nasze kompetencje i
możliwości, zdecydowaliśmy się, tytułem przykładu, na zorganizowanie wystawy.
W tym celu wybraliśmy temat, o którym wiedzieliśmy, że nie znajduje się on szczególnie wysoko na liście zainteresowań młodzieży i z różnych powodów nie jest poruszany także w domach rodzicielskich, mianowicie: kościół i sprawy wyznaniowe. 18 uczestniczących w projekcie młodych ludzi było w wieku od 14 do 18 lat. Połowa była z Polski, a połowa Niemiec. 7 z 9 młodych Polaków było katolikami a 2 protestantami, z kolei 7 młodych Niemców było protestantami a 2 było bezwyznaniowych. Młodzi ludzie przyjechali z okolic Milicza, Bolesławca i Lubania, Wurzen i Görlitz. To zestawienie było przypadkowe, byli to uczniowie, których do udziału w projekcie zainteresowali nauczyciele, i którzy samodzielnie
zdecydowali się na uczestnictwo.
Samo już takie zestawienie stanowiło pewne złamanie schematu i dało zarówno Niemcom, jak i Polakom nową świadomość, że nie wszyscy Polacy są katolikami i nie wszyscy Niemcy są wyznaniowi. Bardzo pomocna okazała się także świadomość, że wyznanie, które wydawać się mogło „czymś zwykłym” po jednej stronie Nysy, po drugiej jej stronie okazuje się być wyjątkiem.
Szczególnie zajmujące było wspólne zwiedzenie Kościoła Pokoju w Świdnicy, który do tej pory nie był znany nikomu z młodych ludzi. Na bazie budynku kościoła jak i przyległego areału objaśnialiśmy historię tego szczególnego miejsca;wyjaśnialiśmy, czym różnią się budynki katolickie i protestanckie, oraz jakie teologiczne powody powodują ich różne ukształtowanie.
Wszyscy młodzi ludzie byli nie tylko zauroczeni budynkiem kościoła, lecz wręcz nim zafascynowani. Nawet półtoragodzinne oprowadzanie nie stanowiło dla nich problemu.
Na zakończenie wycieczki doszło do interesującego i w pewnym stopniu także
pouczającego spotkania. Bez zapowiedzi zjawił się biskup Pytel w swym służbowym stroju, tj. w czarnym garniturze i koszuli z koloratką, przywitał mnie serdecznie i objął. Wywołał on u polskiej młodzieży katolickiej pewne dające się rozpoznać zdziwienie, które przeszło w całkowite zaskoczenie, gdy pojawił się również jeden z jego synów i mówił do niego tato, następnie też
przywitała ciepło męża jego żona, pani Pytel. Minęło sporo czasu, dopóki polska młodzież katolicka zdała sobie sprawę, że był to polski, protestancki pastor i biskup oraz jego rodzina. Było dla nich zupełnie nieznanym faktem, że protestanccy pastorzy zwykle są się żenią, i że jest to z protestanckiej perspektywy „normalne”.
To doprowadziło nas do zadania sobie pytań: „Co jest typowo niemieckie – a co typowe polskie?” oraz „Co jest typowo katolickie – a co typowo protestanckie?” Młodzi ludzie spisywali najpierw swoje odpowiedzi anonimowo. Można je znaleźć (możliwych było wiele sformułowań) na rollupach. Kończąca spotkanie rozmowa była bardzo pouczająca dla wszystkich a można przypuszczać, że wiele wyznawanych przez nastolatków stereotypów jest podzielanych również
przez większość dorosłych.
W ramach projektu pozostawiono młodzieży wybór, z którym ze szczególnych tematów chciałaby się chętnie zająć a które później mogłyby także znaleźć swój wyraz na rollupach.
Jedynym warunkiem była tematyka związana z „protestanckim Śląskiem”.
Co młodzi ludzie w szczególności z tego zrozumieli, mogli odczytać z rollupów. W łącznej ocenie stało się wtedy bardzo szybko jasne, że największe wrażenia dały spotkania z naocznymi świadkami, jak np. pani Boehme (niestety w międzyczasie już zmarła) czy Bettina Harnischfeger.
Biografie ludzi, którzy swoim własnym życiem lub życiem własnej rodziny dają świadectwo prawdzie, nadają się najlepiej, przynajmniej dla młodzieży, do przełamywania własnych i powszechnych stereotypów.
Wnioski:
Wystawa „Kościół ojczysty” nie może i nie będzie sobie rościć prawa do kreowania teorii naukowych ani też nie wyczerpuje tematu. Może ona też być tylko częściowym przyczynkiem eliminowania stereotypów i błędnych wyobrażeń.
Ale praca przy niej i razem z nią pomogła w tym, aby grupa młodzieży niemieckiej i polskiej poznała przynajmniej w stopniu elementarnym, że swój osąd warto budować poprzez stawianie pytań, rozmowy i słuchanie, że może to sprawiać nawet radość, oraz że dosłownie dostrzec można wówczas prawdziwe znaczenie słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *